Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178044 miejsce

A gdy już wszystko ucichnie

Środa 18 kwietnia przejdzie do historii. Do historii, która lubi się powtarzać, ale czasami płata figle. Czekałem na tę wiadomość od kilku dni. I przyznaję, że nie wierzyłem do końca, że otrzymamy Euro 2012...

Gdy jednak z koperty Michela Platiniego ukazał się napis ,,Poland and Ukraine" byłem dumny, szczęśliwy, pełen nadziei i optymizmu. Należy się cieszyć, że to my będziemy mieć w tym udział. My a nie Włosi, czy Węgrzy z Chorwacją. Na tych ostatnich stawiałem.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie polityka. Tak, polityka, która stara się podpiąć pod sukces, przypisując sobie wszelkie zasługi.

To był piękny dzień. Już dawno w mediach nie było tak, by coś przykrywało układy, afery i wzajemne kłótnie.

Wszyscy teraz stali się piłkarzami, znawcami futbolu, a i wcześniej ich nie brakowało. Polacy się pojednali. Jesteśmy razem, wielka jedna rodzina, która od następnego dnia będzie czynnie uczestniczyć w budowie kolejnej Rzeczypospolitej. I tu przypomniało mi się, jak to już nieraz się naród polski jednał, w otoczce miłości i wzajemnego szacunku. I gdy już zastanawiano się, jak długi będzie trwał ten piękny czas, czar pryskał, a wszyscy wrócili do punktu wyjścia, jakby nigdy nic. Proszę mi nie mówić o jedności Polaków, bo to zazwyczaj kilku dniowy stan, dość nieszczery i fikcyjny.

Jakież zdziwienie, gdy czytam, że największy bojownik i przeciwnik prezesa PZPN nagle gratuluje mu sukcesu. Teraz tylko czekam na wzajemne okazywanie sobie miłości i swoistej amnezji. No bo przecież nie liczą się już wcześniejsze zarzuty, a wszyscy są braćmi.

Jakież zdziwienie, gdy widzę kokietującego ministra sprawiedliwości prezesa PZPN, że prawdopodobnie i Kraków - rodzinne miasto pana Zbigniewa Ziobro, będzie miastem organizacyjnym Euro 2012. Jak miło. A czekają jeszcze 3 miliony Ślązaków, już namawiających do bojkotu, gdy mecze nie odbędą się także w Chorzowie. Jednym z wielkich zwycięzców wczorajszego dnia jest niewątpliwe prezes Listkiewicz, któremu teraz już nikt nie zrobi krzywdy.

Jakieś zdziwienie, gdy minister finansów dumnie oświadcza, że stać nas na te mistrzostwa. No i stać. Kogo by nie było. 40 mld euro drogą nie chodzi.

W całym tym zamieszaniu pozostaje wyczekiwać sukcesu, bo widocznie jesteśmy na niego skazani. Oby tylko starczyło tych chętnych do mianowania się zwycięzcami. Czego sobie i wszystkim życzę...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.