Pozycja materiału w rankingach:
Ola Daukszewicz już pół roku temu miała wyprowadzić się ze swojego mieszkania w kamienicy, która grozi zawaleniem. Jak dotąd problem nie został jednak rozwiązany. Rodzina Oli lokalu zastępczego nie przyjęła, a w ostatnim tekście nasza Autorka pisze, że jej obawy przed nowym mieszkaniem były uzasadnione. Nieco inne spojrzenie ma na tę historię sekretarz Urszula Wierzbicka.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Lesław Adamczyk 05.02.2010 08:33
Przeczytałem z zainteresowaniem. Gratulacje.
Marta Wróbel 27.01.2010 20:59
Znam Olę i wiem jak często podkreśla że mieszka w Gołańczy. Ona jest wizytówką tej małej miejscowości, tym bardziej przykre jest to że tak ją się traktuje. Pamiętam jak wielokrotnie gdy ją przedstawiano poprawiała prowadzących, że przyjechała nie z Poznania a z Gołańczy. Jest to małe miasteczko i włodarze wiedzą z jakimi problemami się boryka rodzina autorki. Myślę że jest jakieś rozwiązanie się znajdzie.
Hanna Poznańska 27.01.2010 20:45
Szanowna Pani Sekretarz,
to ja Hanna Poznańska.
Chcę pokazać Państwu, że Pani Urszula w swoich wypowiedziach mija się z prawdą.
Prawda i rzeczywistość jest następująca:
Otóż mieszkanie zastępcze, które otrzymałam od Urzędu Miasta i Gminy Gołańcz i, które obecnie zamieszkuję jest zapleśniałe, wilgotne, gdzie woda cieknie po ścianach i stoi ona również na posadzkach w pokoju, który zajmuje moja 80-letnia matka. W całym mieszkaniu panuje temperatura o 14 stopni Celcjusza i nawet codzienna kąpiel jest niemożliwa z powodu tak niskich temperatur. Mam wilgotne dosłownie wszystko: ubrania w szafie, pościele pod, którymi śpimy, meble stały się zapleśniałe, a ubrania tak śmierdzą stęchlizną, że aż wstyd w nich wychodzić między ludzi. Zaś komputer mojego syna niedługo może być nie do użytku bo on również stał się wilgotny i już nawet raz się zepsuł.
Piec, który jest na zewnątrz budynku jest oddalony o 15 metrów od "mieszkania" i musimy w nocy i w dzień, niezależnie od pogody, pójść by do niego dokładać aby było chociaż te 14 stopni bo więcej być nie może bo zaraz się gotuje w piecu woda. Dodam tylko, że piec ten wymaga remontu...
Zgodzę się z Panią Sekretarz z tym, że proponowano nam inne lokum... Ale jakie to już Pani Ula nie powiedziała...
Ogólnie to 1 mieszkanie miało być 2 - pokojowe o 47 metrach na 5 osób, który jest zbudowany z płyt azbestowych i dodam taki mały szczegół... JESTEM CHORA NA RAKA!!!
A, drugie jeszcze mniejsze; zawilgocone tylko, że bez smrodu stęchlizny i ma ono tylko 40 metrów...
A jak moja mama zapytała Panią Urszulę co ma zrobić z dobytkiem swojego życia, który się tam nie wmieściłby, Pani Sekretarz odpowiedziała tak: "JEST WIELU LUDZI POTRZEBUJĄCYCH WIĘC MOŻE PANI WYSTAWIĆ JE NA ZEWNĄTRZ I ODDAĆ JE IM".
Przy mrozach - 20 stopni zamarzają nam drzwi od mieszkania... I nie możemy z budynku wyjść, a wychodząc do pieca, mój mąż nie raz wychodził oknem...
A co do ocieplenia budynku - jest ocieplony jeden "pokój" i to od wewnątrz, od strony mieszkania.
Szanowni Państwo - w każdej chwili mogą Państwo mnie odwiedzić i zobaczyć na własne oczy, że artykuł autorki Państwa Serwisu - Aleksandry Daukszewicz nie jest gołosłowny.
Z poważaniem,
Hanna Poznańska.
Ewa Łazowska 27.01.2010 15:26
"Budynek jest ocieplany tylko z jednej strony (front), natomiast tył nie, co może skutkować wilgocią w mieszkaniu." No to jesteśmy "w domu" - Pani Urszulo. Wynika z tego, co Pani napisała, że rodzina z zawilgoconym mieszkaniem, mieszka, że tak powiem- od tyłu i stąd te kłopoty z wilgocią. Farelka zainstalowana na koszt gminy pewnie by się jakaś przydała, skoro nikt nie wpadł na pomysł założenia w tym lokalu grzejników we wszystkich pomieszczeniach. Lokal, co prawda, jest lokum zastępczym, ale zupełnie nie rozumem - dlaczego nie można było zainstalować kaloryferów na całej jego powierzchni. Potwierdzam, że pani red. Lidia Raś jest osobą odpowiedzialną i bardzo solidną, przy tym fachowcem w swojej profesji i dobrze się stało, że Pani Wierzbicka wycofała się z niepochlebnej dla Pani Lidii opinii.
Jolanta Paczkowska 27.01.2010 15:10
Co władze gminy proponują w takim razie Rodzinie Oli?
Urszula Wierzbicka 27.01.2010 15:05
Pani Lidio,
w nawiązaniu do naszej dzisiejszej rozmowy telefonicznej wyjaśniam, iż w artykule znalazły się następujące nieścisłości:
- budynek jest docieplony tylko z jednej strony ( front), natomiast tył nie, co może skutkować wilgocią w mieszkaniu,
- w lokalu jest centralne ogrzewanie,nie ma piecy węglowych.
Kilkakrotnie byłam w tym lokalu i nie ukrywam, iż widziałam w nim wilgoć. Jedną z przyczyn wilgoci może być niedostateczne ogrzewanie mieszkania. Rodzinie zamieszkującej ten lokal zaproponowaliśmy dwukrotnie inny lokal, już komunalny, ale rodzina odmówiła.
Szanowna Pani Lidio, moją intencją w poprzednim komentarzu nie było urażenie Pani, tym bardziej podważanie Pani kompetencji. Wiem z naszej rozmowy , iż uraziłam Panią, za co w tym miejscu przepraszam. Pozdrawiam
Jolanta Paczkowska 26.01.2010 18:05
No może jutro Pani Urszula znajdzie czas, by powiedzieć, co myśli o Twoich zdjęciach, Olu. Pozdrawiam. :)
Jolanta Paczkowska 26.01.2010 07:49
Witam, Pani Urszulo, proszę, aby Pani wypowiedziała się jeszcze na temat zdjęć i sytuacji tu opisanej - link
Urszula Wierzbicka 26.01.2010 07:41
Z przykrością muszę stwierdzić, że niestety autorka niedokładnie wysłuchała mnie podczas rozmowy tel. i w artykule znajdują się informacje , które nie są prawdziwe i nie zostały przeze mnie powiedziane. Z poważaniem.