Facebook Google+ Twitter

A ja będę dziś tankował!

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-07-26 17:02

Kierowcy protestują przeciwko wysokim cenom paliwa. Robią to jednak w nieprzemyślany sposób, wpisując się jednocześnie w nurt populistycznych żądań finansowych rodem z "wczesnego Leppera".

W serwisie Wiadomości24.pl pojawiła się dziś wiadomość o proteście kierowców. Postanowili oni ("oni" czy "my" - ja przecież też jestem kierowcą) wzorem amerykanów zamanifestować swój sprzeciw wobec wysokich cen paliwa. Postanowili dziś nie tankować.

Komu zabrać?

Ceny paliwa są wysokie, nie ulega to wątpliwości. Wiadomo też, że cena samego paliwa to tylko ułamek naszego rachunku ze stacji benzynowej. Akcyza, VAT i opłata paliwowa, to większa część ceny benzyny. Jednocześnie jednak wyjeżdżając ze stacji widzimy stan naszych dróg, a włączając radio w samochodzie słyszymy protesty różnych grup zawodowych i starania o dopięcie budżetu. Po krótkim zastanowieniu łatwo dojść do wniosku, że to dwie strony tego samego mechanizmu zwanego gospodarką. Mechanizmu, którego nie da się tak prosto nagle przestawić.

Tylko ktoś kto nie ma podstawowej wiedzy albo jest cynicznym populistą może krzyczeć i żądać aby znieść podatki, jakimi obarczone jest paliwo. Równie dobrze można krzyczeć, aby znieść podatek dochodowy, VAT, albo cło. Budżet napięty jest do granic możliwości, a każdy z każdej strony chce tylko więcej i więcej, albo mniej i mniej - zależnie od tego czy bardziej interesują go wpływy, czy wydatki budżetowe. Zawsze rozmawiając o sprawach podatków trzeba pamiętać, że aby komuś dać, komuś trzeba zabrać. Tak zorganizowane są finanse państwa. Każde populistyczne żądania finansowe zawsze można uciąć prostym pytaniem: Komu mamy zabrać te pieniądze?

Ci źli politycy

Podczas takich protestów zawsze pojawiają się oskarżenia pod adresem polityków. Miałyby one sens gdyby dotyczyły złego zarządzania finansami, niesprawiedliwej alokacji dóbr czy nieprzemyślanych przepisów. Ataki te jednak zazwyczaj stwierdzają, że politycy "zabierają nam" pieniądze, tak jakby nasze podatki trafiały do ich kieszeni. Trzeba pamiętać, że nawet użyty w poprzednim zdaniu zwrot "nasze podatki" jest już pewnym zakłamaniem. To przecież jawne założenie, że "my" jesteśmy po jednej stronie barykady, a "oni" po drugiej. "My" płacimy podatki, a "oni" je przejadają. "My" jesteśmy dobrzy, a "oni" źli. Natomiast w rzeczywistości jesteśmy wszyscy składowymi tego samego systemu. Z tą tylko różnicą, że wybraliśmy sobie "ich" żeby zajmowali się ustalaniem prawa i zarządzaniem naszym wspólnym majątkiem.

Nie można też zapomnieć, że jeśli rzeczywiście nie podobają nam się działania polityków, to mamy co kilka lat okazję zadecydować o tym kto ma nas reprezentować i ustalać za nas między innymi wysokość podatków. Trzeba jednak przy tym zachować pokorę i pamiętać, że nie ja sam wybieram rządzących tylko robi to cały naród. Jeśli ja chcę, aby rządził pan X, a wszyscy inni wolą pana Y, to niestety wybory raczej nie potoczą się po mojej myśli. Polityków wybiera naród, naród z całą swoją różnorodnością. Politycy są więc tacy, jacy są ludzie, którzy ich wybrali.

Zatankujmy jutro

Wracając jednak z tej wycieczki w ogólniejsze zagadnienia warto zwrócić uwagę na formę protestu kierowców. "Dzień bez tankowania" to pomysł może i medialnie nośny, ale mało skuteczny. Przecież kierowcy nie tankują paliwa ot tak, dla własnej przyjemności, ale po to żeby ich samochód mógł zawieść ich na miejsce. Ten samochód niezależnie od ich protestów potrzebuje tyle samo paliwa - jeśli nie zatankują go dziś, to będą musieli dotankować go jutro. Stacje benzynowe tego nie odczują, bo w skali miesiąca zysk będą miały ten sam, wpływy do budżetu także pozostaną te same i nawet ruch na drodze będzie ten sam.

Pojawia się więc pytanie, do kogo kierowany jest ten protest? Do koncernów naftowych? Ale przecież cena paliwa tylko w małej części zależy od ich marży, a dodatkowo przez formę protestu nie będzie on dla nich w ogóle odczuwalny. Może zatem do polityków? Przecież minister finansów o proteście dowie się co najwyżej z codziennej prasówki, wpływy do budżetu pozostaną te same i ruch na drogach ten sam. A może protest ma być apelem do innych kierowców? Ale apelem o co? O to żeby nie tankować? Czy też może żeby właśnie dziś zatankować, bo nie ma na stacjach kolejek?

Można inaczej

Podatki muszą pozostać takie jakie są, politycy robią najlepsze co mogą, a protest jest bez sensu. Tak ktoś mógłby podsumować powyższe wywody. Patrząc jednak dokładniej widzimy, że nie do końca o to chodzi. Podatki można zmniejszać, ale przez głębokie i przemyślane reformy całego systemu. Politycy popełniają dużo błędów, ale to nie do ich portfela trafiają nasze podatki. Możemy żądać od nich zmian ale musimy robić to odpowiedzialnie, pamiętając o mechanizmach jakie rządzą finansami. Protest nic nie da, ale mógłby gdyby miał inną formę.

Przecież bardziej odczuwalny zarówno dla firm z sektora paliwowego jak i dla budżetu byłby chociażby "Dzień bez samochodu", który rzeczywiście obniżyłby ilość kupionego paliwa. Dłuższe niż jednodniowe zainteresowanie wzbudziłaby natomiast na pewno sporządzona przez zrzeszonych kierowców dogłębna analiza cen i tego, co dzieje się ze wszystkimi wchodzącymi w jej skład opłatami i podatkami. Gdyby jeszcze do tego kierowcy przedstawili przemyślane i profesjonalnie przygotowane propozycje zmian w systemie podatków to może nie tylko "ugraliby" to na czym im zależy, ale też przyczynili się do mądrej i sprawiedliwej reformy finansów publicznych. Protestować jest jednak łatwiej i przyjemniej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

polecam ostatni numer czasopisma "Najwyższy Czas!". Można tam przeczytać tekst pt.: "Prześladowany jak kierowca". Oto link:
http://nczas.com/?a=show_article&id=3810

Warto zwrócić uwagę choćby na wyliczenia, z których wynika, że gdyby podatki zawarte w cenie paliwa przeznaczyć na autostrady... To mielibyśmy 1400 km rocznie ! Nie da się ukryć, że poprzez tak wysokie opodatkowanie paliwa mamy do czynienia z ogromną blokadą zarówno transportową, jak i ekonomiczną w ogóle. Wiadomo - podatki w benzynie pokutują niemal w każdej dziedzinie gospodarki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

interesujący tekst, dość niepopularny punkt widzenia - chyba zdajesz sobie z tego sprawę (szczególnie w świetle toczącej się "obok" dyskusji o ZUS).

prawda jednak jest taka, że od wielu lat mamy doczynienia ze "złym zarządzaniem finansami, niesprawiedliwą alokacją dóbr czy i uchwalaniem nieprzemyślanych przepisów". jeśli znów uda mi się zwołać Roberta do pomocy, to wspólnie możemy wskazać całą masę przykładów.

w naszym słonecznym (dziś) kraju dostaje ten, któ głośniej krzyczy i ma mocniejsze mięśnie, a niekoniecznie ten, komu się należy.

najlepszym przykładem jest reforma górnictwa - pieniądze, duuuże pieniądze zostały przelane na konta w zamian za podpisanie swego rodzaju "lojalek", szybko przejedzone lub przehulane... a potem płacz... że takiemu górnikowi to kiedyś się żyło, a teraz bida aż piszczy. a przecież można było te fundusze przeznaczyć na przekwalifikowanie, aktywizację zawodową, tanie pożyczki dla przedsiębiorców, szkolenia, inkubatory przedsiębiorczości, nawet na wsparcie tych, którzy zdecydowaliy się mogrować w inne rejony kraju. ale najłatwiej było chwilowo zamknąć usta biletami NBP. tylko co dalej...

widzisz Bolesławie... bo to jest tak: ja nawet mogę płacić te podatki i nie zgrzytać zębami wypełniając PIT. pod jednym warunkiem - że będę wiedziała, co za to dostaję - ja (egoistycznie), nie mój niepracujący od 20 lat sąsiad, którego jednak zawsze stać na piwo lub dwa o poranku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też będę dziś tankował. Ale trochę inne paliwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.