Facebook Google+ Twitter

A ja wciąż kocham książki

Książki – bajki, baśnie, thrillery, horrory, romanse, sensacje, kryminały, powieści historyczne i inne. Okładka, strony, ilustracje. W dobie internetu książki zeszły na dalszy plan. Ale nie wszyscy o nich zapomnieli. Na przykład ja!

Są ludzie, dla których mogłyby nie istnieć. Jak są to niech sobie będą. Oni sami od lat nie trzymali żadnej w ręce i wcale nie czują się źle z tego powodu. Nigdy nie przeczytali żadnej książki z własnej woli, a może nie przeczytali żadnej w ogóle. Dziś dominuje telewizja, internet, gry komputerowe. Książki zeszły na dalszy plan. Na szczęście nie dla każdego. Nie dla mnie, bo ja kocham książki. Książki, nie tylko ich treść. Nie każda książka jest dobra, nie każdą warto przeczytać, nie każda potrafi wciągnąć tak, że czytamy ją z wypiekami na twarzy, aż do wschodu słońca (a i tak się zdarzało). Ale ja kocham wszystkie. Nie twierdze, że treść nie ma dla mnie znaczenia.
Ma i to duże. Jestem pod tym kątem bardzo wybredna, ale nie o tym tu piszę.

Znajomy zapytał mnie kiedyś, po co mi regał pełen książek? W dzisiejszych czasach? Łatwiej, szybciej i taniej ściągnąć e-booka, zamiast zaśmiecać półki kolejną makulaturą. Wygodniej zrelaksować się przy audiobooku? A ja kocham książki - powtarzam do znudzenia. Nie samą treść. Nie ich czytanie. Lubię mieć je w ręku, czuć ich dotyk. Lubię oglądać okładkę z każdej strony i przewracać kartki. Przyjemność sprawia mi śledzenie zakładki, która przesuwa się w książce każdego dnia. Często wchodzę do księgarni i oglądam książki, nawet, jeżeli saldo mojego konta bankowego informuje, że nie mogę pozwolić sobie na zakup nowej pozycji do mojej małej biblioteczki. Oglądam wtedy książki. Patrzę, co nowego pojawiło się na półkach. Upatruje sobie swoje przyszłe zdobycze, które wkrótce kupię lub wyszperam w jakiejś bibliotece. Sięgam też po te znane mi już dobrze, których oprawa zmieniła się z nowym wydaniem. Oglądam i podziwiam, podziwiam i chłonę ten niesamowity zapach farby drukarskiej. Przewracam strony, których jeszcze nikt nie czytał i czuję się niesamowicie wiedząc, że wkrótce ktoś ją kupi. Może potraktuje ją z szacunkiem i podziwem jak ja, a morze rzuci w kąt i nigdy nie przeczyta. A może kupi ją w prezencie dla swojej wielkiej miłości...

Lubię też korzystać z bibliotek. Podchodzę do półki i wybieram na chybił trafił albo po okładce,
czasami po tytule. Wiem, dziwna strategia. Ale odkryłam tak wiele skarbów literatury, po które z opisu, raczej bym nie sięgnęła. Najbardziej cieszą mnie stare, zniszczone książki (zniszczone przez czas i zużycie, nie czytanie przy tłustym obiedzie i używanie w dziwnych celach). Przeczytane przez dziesiątki, może setki osób. Strony przewracane wielokrotnie, w różnych miejscach, czasie, okolicznościach.

Szperam też w antykwariatach. Przeglądam strony i szukam osobistych zapisów, notatek na marginesie. Czasami są to refleksje na jakiś temat, czasami definicje lub synonimy. Czytam wtedy książkę i zastanawiam się, jakim człowiekiem, jest jej były właściciel. Czy podobała mu się książka? Czy był mężczyzną czy kobietą? A może mieszka tuz za rogiem i czyta teraz książkę, którą i ja miałam kiedyś w ręku? Może jak ja zastanawia się, kim był/była poprzedni właściciel?

Na koniec warto też wspomnieć o skarbach ukrytych w tych książkach, zarówno tych z biblioteki, jak i z antykwariatu. Zapomniane lub umyślnie postawione w książkach: suche liście, zdjęcia, obrazki, zapiski, a nawet listy miłosne. Niegdyś używane, jako zakładka lub ukryte wstydliwie przed ludzkim wzrokiem i zapomniane. To wszystko składa się na mój obraz książki. Ten, kto czytał, a nie miał książki w ręku stracił zbyt wiele by móc docenić jej wartość. O ile była uboższa, ile straciła na wartości? Wie tylko ten, kto jak ja, kocha książki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Owszem, mniam, tylko z suszeniem jest problem...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.06.2009 21:09

Nigdy nie zamienię książki na komputerową prezentację, takie czytanie zabiera dusze z dzieła, nie czuję magii.
Do dupy jest ta elektronika tutaj...:]
p.s. I to czytanie w wannie....mniam :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Lubię czytać, ale na z przymusu i nie na czas."
I nie pod kątem "co przyda mi się do rozprawki".
Ludzi przeraża trochę mój pokój. Mam trzy ściany, a na każdej półki z ksiażkami. I wścieka mnie, że zamiast czwartej ściany są dwuskrzydłowe okna, bo ileż to setek książek by na nie weszło...
Do bibliotek nie chodzę. Nie umiem się z książkami rozstawać i zalegają u mnie miesiącami. Choć czasami mam zrywy na oddawanie własnych (z powodu braku miejsca na cokolwiek). Mam teraz dwie półki w pokoju, które wskazuję gościom i mówię, że jakby coś chcieli, to niech się częstują.
Co prawda ostatnio ilość czytanych książek mocno mi spadła - bo studia, bo ludzie, bo praca, bo... - ale i tak jest to jakieś dzikie mnóstwo w porównaniu z większością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się! większość lektur przeczytałam po ukończeniu szkoły. Lubię czytać, ale na z przymusu i nie na czas.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moment.... przez całe liceum przeczytałam od deski do deski chyba tylko "Dziady" i "Mistrza i Małgorzatę". Można nie czytać lektur szkolnych i nie móc żyć bez książek. To się nie wyklucza.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.06.2009 20:04

Osobiście nie wyobrażam sobie jak mógł bym egzystować, bez czytania książek. Podziwiam młodzież która idąc z duchem czasu, oraz po najmniejszej linii oporu - lektury obowiązkowe, jak nie w kinach ogląda , to na wideobookach odsłuchuje. Cóż może mam staroświeckie spojrzenie na tematykę związaną z czytelnictwem....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moja współlokatorka chyba drży za każdym razem, kiedy wracam z jakiejś podróży. Książki zaczynam już układać pod biurkiem. Dobrze, że część moich książek została w Gdańsku... Rodzice się śmieją, że niedługo moje miejsce na stancji zajmą książki i będę musiała zmienić lokal.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • B P
  • 14.06.2009 19:14

Jakbym czytała o sobie ;) Nigdzie nie wydaję tyle kasy jak w księgarniach, a atmosferę bibliotek uwielbiam (zwłaszcza tych, w których samemu można buszować pomiędzy półkami). Czytam gdzie popadnie, czasami nawet w toalecie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doskonale Was rozumiem:) Livio, wypożyczam w ilościach hurtowych (na trzy kieszonki + premia dla stałych klientów), ale uwielbiam kupować. Właśnie jestem o krok od katastrofy budowlanej, bo półki nie wytrzymują:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja ostatnio wbijam się głównie w siedzenia PKP.. ale zasadniczo się zgadzam : )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.