Facebook Google+ Twitter

A jednak zostaję w Polsce

Po miesiącach spędzonych w Europie Zachodniej wybrałam się na przechadzkę po Krakowie. Wnioski? Idealnie nie jest, ale wszędzie dobrze, a w domu jednak najlepiej.

W czwartek, po powrocie z półrocznego stypendium w Niemczech, od razu wybrałam się na spotkanie Krakowa: miasta, w mojej opinii, najpiękniejszego.

Wędrówkę rozpoczynam od wizyty na uczelni. Do załatwienia mam niewiele: tak naprawdę chodzi o zadanie jednego pytania. Na miejscu okazuje się, że sekretariat w ciągu tych kilku miesięcy zmienił godziny pracy, a ja przyszłam zupełnie nie w porę. Całuję zatem klamkę i idę w swoją stronę: na krótką przechadzkę po kilku księgarniach, a potem do domu, odsypiać całonocną podróż.


Na ulicy Szewskiej, kilku kroków od Empiku, siedzi na ziemi w strugach deszczu młoda kobieta. Parasol, który trzyma w ręce ma osłaniać przed ulewą tak ją, jak i kilkuletniego chłopca, którego mocno do siebie tuli. Tuż przed nimi stoi mała, pokryta grubym i wyraźnym pismem tabliczka opisująca tę tak tragicznie wyglądającą parę. Zgodnie z nią, żebrząca kobieta została porzucona przez małżonka i nie jest w stanie utrzymać siebie i dziecka. Wstrząśnięta nie tyle treścią tabliczki, co samym obrazem, idę dalej.


Kraków, skrzyżowanie ulic Dietla i Starowiślnej /fot.: U.A.MarczewskaOkoło pięciu minut później maszeruję w tłumie pomykającym ulicą Starowiślną. Z zamyślenia wyrywa mnie chrapliwy wrzask mężczyzny siedzącego pod daszkiem jednego ze sklepów. Mimo dość wczesnej godziny mężczyzna jest pijany, a obiektem jego ataku stał się przechodzący chłopiec prowadzący rower. Wiązankę, którą go obdarzył, trudno dosłownie przełożyć na funkcjonujący w prasie język. Z grubsza chodziło o to, że pijanemu mężczyźnie nie odpowiadał widok młodego człowieka idącego z rowerem i w związku z tym wykrzyczał w jego kierunku serię wulgarnych słów.


Powoli dochodzę do skrzyżowania z ulicą Dietla. Deszcz cały czas pada. Większość ludzi niemal biegnie, chcąc zapewne jak najszybciej znaleźć schronienie w domu czy pracy. Widać też ludzi, którzy co kilka metrów stoją niemal nieruchomo, mimo gęstych strug deszczu spływających po ubraniu i włosach. To rozdający ulotki. Z przerażeniem dostrzegam, że, przynajmniej dziś, dominują wśród nich osoby starsze. Tak jak zawsze wyciągam ręce po podsuwane mi kartki. Dobrze wiem, iż wyrzucę je zaraz za rogiem, ale trudno mi przejść obojętnie obok starców, którzy w ten sposób dorabiają pewnie do emerytury. Machinalnie przeglądam wręczone mi ulotki. Jedna z nich proponuje odbiorcy zaszczepienie się przeciwko ptasiej grypie.

W tym momencie zaczepia mnie około czterdziestoletni mężczyzna, trzymający stosik papierowych reklam. - Ptasia grypa! - rzuca pogardliwie. - Polacy jak zwykle myślą, że wszystko wiedzą najlepiej. A przecież wystarczy odrobinę poczytać, by wiedzieć, że przyczyną każdej choroby jest niewłaściwa dieta!
Uśmiecham się przepraszająco i zdecydowanym krokiem mijam natręta.


Po drugiej stronie ulicy widzę zbliżający się do przystanku tramwaj. Z niecierpliwością czekam na zielone światło, a potem biegnę w kierunku pojazdu. Staję przed nim, gotowa do wejścia i właśnie wtedy tramwaj odjeżdża mi sprzed nosa. W szare, przesiąknięte deszczem popołudnie czekam kilkanaście minut na kolejną "dwudziestkę dwójkę".


Tak wyglądała moja pierwsza przechadzka po Krakowie po długiej nieobecności. Szara i przykra. Najprościej byłoby oczywiście stwierdzić, że żyję właśnie w takim kraju, beznadziejnym do tego stopnia, że najlepiej jest jak najszybciej stąd wyjechać. Jednak na przekór tendencjom podpisuję się pod materiałem Pawła Mazura "Dlaczego zostanę w Polsce" . Dlaczego? Bo jest tu sporo do zrobienia. Bo warto tu być i walczyć o normalność, chociażby na skrawku własnego podwórka. Obserwować i opisywać, korzystając z wolności obywatelskiej wypowiedzi. Wreszcie, bo jest to piękny kraj, a przedstawione powyżej sceny to tak naprawdę wycinek z kontekstu. Wycinek, którego z pewnością najlepiej byłoby zupełnie się pozbyć. Warto jednak zrozumieć, że nigdzie nie jest idealnie. A trawa u sąsiada zawsze wydaje się bardziej zielona i z mniejszą ilością szkodników.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.03.2007 21:55

...powinniśmy zacząć od siebie.
Ilu z nas przechodzi obojętnie obok bezdomnych? Czy zaproponujemy im chociaż bułkę? Podamy adres noclegowni?
Ilu z nas interesuje się (czynnie) sprawami swojego bloku, podwórka, osiedla?
Jak reagujemy na postawy ludzi wokół nas? Może reagujemy obojętnością a gdy musimy się wypowiedzieć to najczęściej odpowiadamy - to mnie nie dotyczy, lub przyjmujemy zdanie większości?
Ilu z nas chodzi na wybory: samorządowe, parlamentarne, prezydenckie?
Czy tak naprawdę wiemy co to jest postawa obywatelska? Realizujemy ją w praktyce?
Zacznijmy od siebie - czynem!
Pani Ulo - gdybym mógł dałbym nawet 2 ale i tak 1 + .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato, tak trzymać. Faktycznie, przeciwności jest wiele. Ale widzę, że nie tylko ja mam chęć do tego, by rzeczywistość jakoś zmieniać. Chociażby własnym spojrzeniem i funkcjonowaniem w społeczeństwie. Bo w końcu, jeśli chcemy coś zmienić, to powinniśmy zacząć od siebie. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ulo, duży (+) ode mnie za... podtrzymujący na duchu tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ es_uomikim wyjeżdżaj, to najlepszy pomysł na jaki Cię stać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja mam wręcz odwrotne odczucia...

Co prawda nie byłem jeszcze nigdy "na dłużej" za granicą, ale im dłużej żyję w IV RP, tym bardziej się zastanawiam czy stąd nie zwiać - gdzieś gdzie jest normalnie. I nie, nie chodzi tu o kasę. Na prawdę nie mam nic przeciwko średnim zarobkom - ale o ile starczą mi na kupno mieszkania, którego nie będę spłacał do końca życia.

Dotychczas się spodziewałem, że po wkroczeniu do Unii będzie już tylko lepiej - okazuje się, że jednak nie. Że mimo wszystko są ludzie, którzy umieją - bo to trzeba umieć - zaprzepaścić wielką Unijną dobrą wolę kierowaną w stosunku do Polski. A czemu zaprzepaścić? Z powodu "układów", "spisków" i tym podobnych. Mam dość kraju, w którym stwierdzenie "elity rządzące" jest co najwyżej ironicznym żartem. W Polszy mamy prawdziwe demos-kratos, rządu ludu, żeby nei powiedzieć plebsu... Do tego jeszcze Ojciec Prowadzący i jego Moherowe Berety.

No i z przerażeniem obserwuję to co donoszą media o nowych "błyskotliwych" pomysłach naszych "elit" - o zakazach pornografii, aborcji, słuchając kolejnych ksenofobicznych wypowiedzi, słuchając jednym uchem o tanim panstwie a drugim o 40 miljonach wydawanych na Świątynię Opatrzności, 2 miljonach na fontannę prezydencją, 12 na pałac prezydencji, kolejnych nastu na prywatną szkołę Ojca Prowadzącego i nowych ministerstwach Niczego i Jeszcze-bardziej-niczego - bo gdzieś trzeba obsadzić "swoich ludzi", żeby się nie nudzili, o podwyżkach dla posłów...

Zaczynam się bać tego, że nasz kraj mimo sprzyjających okoliczności zewnętrznych jest się w stanie cofnąć w rozwoju - zarówno ekonomicznym jak i intelektualnym, też demokratycznym (jeśli tak można go nazwać). Boje się, że są ludzie, którzy mogą to wszystko popsuć. I moje pytanie brzmi - czemu mam marnować swoje życie w takich warunkach, skoro mógłbym normalnie żyć, w normalnym kraju, zarabiając normalne pieniądze i nie przejmując się tym wszystkim..?


Paweł Mazur w swoim tekście pisze o tym, że im więcej nas wyjedzie, tym bardziej zdesperowani będą pracodawcy i więcej będą płacić - tak, ale tylko do pewnego stopnia. Ktoś musi kształtować podaż, żeby był popyt = te wielkie pensje, które będą oferować pracodawcy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co ja mogę napisać. Popieram w 100% i powiem więcej. Za każdym razem, kiedy jestem w Krakowie przytrafiają mi się takie i podobne rzeczy. Mimo tego, jest to miasto, które wybrałem na przeprowadzkę za około 1,5 roku. Tam chce mieszkać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I całe szczęście, że zostajesz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czego strasznie nie lubię: gadki, że każdy, kto tylko może z młodych, wyjeżdża z kraju. Dość często mówią to osoby, które z racji wieku i innych spraw nie mają o tym zielonego pojęcia, a wiedzę czerpią tylko z GW i raportów "Polityki". A ja uważam, że kto jest przewisujący, ten zostaje. Tu - zgadzam się z Tobą, Agato w 100 procentach - jest tyle do zrobienia! A tam? Tam już prawie wszystko zrobione. No i nigdy nie jest się tak naprawdę u siebie. Jesteś patriotką:) I to prawdziwą!

Komentarz został ukrytyrozwiń

nawet o najbanalniejszej jak by się mogło wydawać sprawie można napisać ciekawy i, co ważniejsze, mądry tekst. Plus i ja podobnie jak Beata mam nadzieję na spotkanie kiedyś:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wczoraj nie wzięłam ulotki od takiej emerytki i miałam wyrzuty sumienia.

Fajny, trzeźwo napisany tekst.

I też macie niebieskie tramwaje :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.