Facebook Google+ Twitter

A może by tak zakaz wyborczego oplakatowania?

"Na dniach" zakończyło się wielkie powyborcze sprzątanie, a to oznacza, że kampania wyborów samorządowych z 12 listopada 2006 została definitywnie zakończona.

Plakat fot. GraczykOd wielu lat obserwuję "przyozdabianie" słupów trakcyjnych i oświetleniowych oraz przydrożnych tablic reklamowych i witryn sklepowych plakatami wyborczymi. Wraz z postępem technicznym, zwiększa się jakość (i... cena) eksponowanych plakatów.

Podczas kampanii wyborczej dochodzi ponadto do mało dyplomatycznych zdarzeń - zrywanie konkurencyjnych facjat ze słupów, oblewanie ich farbami oraz do... bijatyk, w tym najbardziej zainteresowanych, czyli... kandydatów.

Jest proste rozwiązanie, które oszczędzi wycinki drzew na owe plakaty oraz na kartony usztywniające, a ponadto zaoszczędzimy na farbach oraz na klejach, sznurkach i drutach, a także unikniemy opisanej żenady, która obiega nie tylko polskie media. Do oszczędności kosztów należy dodać likwidację spalin powstających podczas transportowania plakatów oraz koszty sprzątania powyborczych resztek pozostałych po jednostkowych wybrańcach narodu i po masowych pechowcach spośród największych cór i synów naszej ojczyzny.

Opcja zerowa, czyli wyrównane szanse kandydatów przy radykalnym zmniejszeniu kosztów ponoszonych przez wszystkich uczestników wyborów, czyli głównie przez całe... społeczeństwo. Zatem - zakaz drukowania plakatów i reklam wyborczych. Oprócz szlachetnych a zaciekle walczących kandydatów, zapewne także drukarnie byłyby niezadowolone z takiego zakazu.

W wersji przejściowej dopuszczane byłyby wyłącznie plakaty umieszczane na witrynach i oknach, ale jedynie od wewnętrznej strony. Po obserwacji tego wyjątku podjęto by decyzje o dalszym eksponowaniu albo o zakazie takiej propagandy. Ponadto byłby całkowity zakaz rozdawania i rozrzucania oraz roznoszenia do skrzynek pocztowych materiałów wyborczych.

Zwolennicy oraz przeciwnicy tego pomysłu powinni oszacować oszczędności na wymienionych składnikach jednorazowej i śmiecącej propagandy. Informuję, że czarno-białe plakaty wyborcze formatu A3 kosztują ok. 50 gr, zaś kolorowe są cztery razy droższe. Do tego karton, założenie reklamy najlepszego kandydata pod słońcem, sprzątnięcie, a ponadto - sporządzenie raportów z wydatkowanych kwot na plakaty oraz z ich... sprzątania. I zliczenie wszystkich plakatów oraz całkowitych kosztów w całym kraju...

W ramach kampanii wyborczej dopuszczone do zaszczytu wyjaśniania nam (i mieszania w głowach), czyli wyborcom, nadal byłyby pozostałe znane instytucje oddziaływania (i... manipulowania), czyli prasa, radio, telewizja, internet.

Już można uznać, że w ramach porządków, plakaty wyborcze zniknęły z ulic - część tych papierów pomogła "swoim" kandydatom, część nie pomogła, choć "one wszystkie się starały". Do następnych wyborów będzie porządek.

Ktoś powie - parę tysięcy kandydatów, każdy wydał po kilka tysięcy złotych, a to daje raptem kilkanaście milionów złotych. Zużycie papieru na plakaty wyborcze w porównaniu z codziennym wydawaniem gazet i czasopism jest raczej niewielkie. Owszem - ów papier, kartony, farby oraz zużyte paliwo wypalone podczas kampanii tracone jest bezpowrotnie, ale nadal nie jest to jakiś ogromny koszt, zwłaszcza w przeliczeniu na pojedynczą głowę rodaka...

Idea tego pomysłu jest nieco inna - oszczędności to tylko pretekst, bo tak naprawdę chodzi o porządek na ulicach w okresie okołowyborczym, czyli przez parę tygodni, o zaśmiecony w tym czasie pejzaż i chuligańskie wybryki związane z zamalowywaniem szlachetnych wizerunków, dorysowywaniem wąsów, "wybijaniem" zębów, dopisywaniem wulgaryzmów, zdzieraniem plakatów i bijatykami pod słupami z afiszami. Jeśli wszyscy kandydaci zrezygnowaliby z zamieszczania reklam, to nasze miejscowości byłyby ładniejsze i spokojniejsze w okresie wyborów.

Nie wiem, czy moja propozycja jest realizowana w jakimkolwiek kraju, ale gdyby w Polsce udało się ją wprowadzić w życie, to byłby ten przykład pokazywany w innych krajach, że można wybory prowadzić przyjaźniej, spokojniej, czyściej, a więc po prostu... kulturalniej. I że Polak jednak potrafi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Wg mnie nie powinno być żadnych plakatów na ulicach, placach, żadnych wieszanych na słupach i naklejanych na stacjach transformatrowych... Bo one wszystkie sa obdzierane, zamalowywane, obrażane i zrywane. Przez chuliganów i polityków. Na witrynach skl. od wewnątrz bym zostawił i zobaczył jak towarzycho to znosi. Bo może będą wybijać szyby albo lakierować je.
No i zakaz roznoszenia do skrzynek pocztowych.
Ma być czysto i ladnie!
Na podstawie mojego głosowania - nie kierowałem się plakatami ani ultokami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jestem za! ... z wyjątkiem 1%. Plakaty wyborcze dzielę na 3 grupy: 1). Gęba + Nazwisko + współrzędne: Lista nr X, Pozycja nr Y. [90% plakatów jest właśnie takich - bez sensu, bo i tak wiem na którą partię/listę zagłosuję a pozycja nie ma więszego znaczenia]. 2). Gęba + Gęba + Nazwisko + Lista = 9% [druga Twarz to ktoś, kogo już kiedyś widziałem w TV; znaczy - musi autorytet, ale ja i tak wiem... swoje]. 3). 1% to plakaty inne, które czymkolwiek się wyróżniają: nie mają natrętnego loga i hasła partii, zamiast popiersia widać piersi (chyba coś mylę z reklamą bielizny ;) - w każdym razie - COKOLWIEK! Nie są miałkie. I takie mogą być. Mogą?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Młodzi Demokraci z Gdańska zorganizowali konkurs fotograficzny "30 dni ... po wyborach". http://www.gdansk.smd.org.pl/30-dni-po-wyborach/regulamin-konkursu .
Bardzo ciekawa jestem wyników. W Gdańsku Kiełpinie Górnym do dzisiaj straszą strzępy plakatu wyborczego niejakiego pana Ściska. O ile mnie pamięć nie myli, jego hasło wyborcze brzmiało "Dobry gospodarz" :) Rzeczywiście znakomity gospodarz, mam nadzieję, że nie uzyskał mandatu ... radnego, bo za zaśmiecanie powinien!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.