Facebook Google+ Twitter

A może jednak: Aqua de Annique- „Air”

„A może jednak” to cykl artykułów poświęconych mało znanym w Polsce oraz często niedocenianym płytom i wykonawcom. Celem tych materiałów jest wspieranie dobrej muzyki, której mimo niekoniecznie wielkiej popularności, również warto słuchać.

Okładka omawianej płyty / Fot. Aqua de annique
Aqua de Annique to pierwszy solowy projekt mojej ulubionej wokalistki rockowej- Anneke van Giersbergen, która w 2007 r. opuściła swój macierzysty zespół The Gathering w poszukiwaniu własnej, solowej drogi. To jakże ryzykowne posunięcie wywołało wiele kontrowersji wśród fanów artystki. Czy zmiana zespołu i przejęcie pełnej kontroli nad graną przez siebie muzyką wyszło jej na dobre ?.... Przekonajmy się.

Płytę rozpoczyna spokojny i wyluzowany „Beautiful One”. Ten przyjemny dla ucha utwór z ciepłymi partiami gitar i leniwą perkusją bardzo dobrze oddaje charakter większej części piosenek nagranych na tym albumie.

Są to głównie ballady rockowe z minimalistycznie zagranymi zwrotkami i okazjonalnie mocniejszymi refrenami. Większość brzmi bardzo konwencjonalnie i normalnie. Nie ma tu zbyt wielu muzycznych eksperymentów i psychodelicznych udziwnień. Muzyka na tej płycie wydaje się być głównie tłem dla głosu wokalistki, która swymi słowami przekazuje najważniejsze emocje. Całość momentami przypomina stylistykę popową, aczkolwiek nigdy nie przekracza progu kiczu. Wciąż mamy tu jednak do czynienia z wrażliwą i emocjonalną muzyką alternatywną.

Wracając do tematu konkretnych utwórów: Po sennym rozpoczęciu płyty, przychodzi nagłe ożywienie w postaci piosenki „Witnesses”, która jest bez wątpienia najmocniejszym i jednym z lepszych utworów w omawianym zestawie. Zaczyna się szybkim galopem basu i subtelną, wokalna wyliczanką. Później pojawiają się właściwe partie gitar i efekty przywodzące na myśl tło jakiegoś psychologicznego thrillera. Wraz z upływem czasu perkusja gra tu coraz mocniej i gęściej, pozwalając sobie tylko na krótkie przerwy w refrenach. Podobnie wygląda tutaj aranżacja gitar. Na początku nie ma ich w ogóle, a w finale powalają swoją głośnością i przesterowaniem. Wokal Anneke przez większość czasu brzmi w tej piosence bardzo mocno i zadziornie. W spokojniejszych refrenach przybiera on jednak odpowiedni liryczno-balladowy ton, co dodatkowo wzbogaca cały utwór.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Przeczytałam, posłuchałam i podoba mi się na tyle aby słuchać dalej. Chyba muszę uważniej śledzić artykuły, które piszesz bo faktycznie jest mnóstwo ciekawych zespołów o których istnieniu nawet nie wiemy. No, ale niestety nie da się wszystkiego ogarnąć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.