Facebook Google+ Twitter

A może na wakacje do Władysławowa?

Władysławowo to jeden z najbardziej znanych polskich kurortów nadmorskich. Czy warto wybrać się tu na wczasy?

Władysławowo to jeden z najbardziej znanych kurortów nadmorskich. – Właśnie dlatego się tu wybrałem – mówi Grzegorz z Poznania, który przyjechał wypocząć wraz z żoną i pięcioletnią córką. – Byłem tu już raz, przeszło 10 lat temu. I wiele się zmieniło, przede wszystkim miasto rozbudowało się – dodaje. Faktycznie, Władysławowo jest większe, niż mogłoby się wydawać. Można się łatwo pogubić w gąszczu uliczek, pełnych pensjonatów i punktów gastronomicznych. Ale kurort ten to nie tylko hotele i plaża.

Jest co robić

 

– To świetne miejsce dla młodzieży – stwierdzają zgodnie Basia i Basia, studentki z Katowic. – Jest dużo imprez, dyskoteki na plaży. No ale przyjechałyśmy tu także pracować – mówią z lekkim żalem, nie tracąc jednak entuzjazmu. W ciągu ostatnich 10 dni wystąpił tu Marcin Daniec, kabaret Ani Mru Mru oraz Grzegorz Halama. W klubach codziennie zabawę uświetniają zapraszani DJ-e.

Warto wejść na wieżę obserwacyjną w Ratuszu (63 m n.p.m.), skąd rozciąga się ładny widok na Półwysep Helski, miasto, no i oczywiście morze. Poza tym, w wieży mieści się wystawa motyli, pretendująca do wpisu do "Księgi Rekordów Guinessa", jako "Muzeum o najwięszej liczbie eksponatów na najmniejszej powierzchni".

Można też zajrzeć do portu, największej rybackiej przystani w naszym kraju. Dla dzieci jest wesołe miasteczko z "największym rollercoasterem w Polsce". Ci, którzy nie chcą pogrążyć się w hedonistycznej pogoni za przyjemnością, mogą zajrzeć do kościoła, gdzie aktualnie znajduje się wystawa pt. "Kapłan" poświęcona życiu ks. Jerzego Popiełuszki. Wieczorami można było nawet spotkać na plaży grupę młodych , ludzi, którzy siadali w kręgu na piasku i śpiewali religijne pieśni.

Na plaży fajnie jest

Podstawową atrakcją miejscowości jest oczywiście plaża. – Jest bardzo ładna, świetna - zachwyca się pan Grzegorz. Mieści się ona po obu stronach portu. Wspominam o tym, ponieważ o ile po lewej jego stronie jest całkiem zadbana (chociaż śmietniki mogłyby być opróżniane częściej, a wczasowicze mogliby nie zakopywać papierosów w piasku...), to po prawej stronie główną atrakcją jest zardzewiała rura, ciągnąca s ię przez całą długość plaży, wiodąca z wody do portu, a może  na odwrót. A sama woda? – Zależy jak się trafi – mówi Michał z Krakowa, kolonista i dodaje – raz była tak zimna, że po chwili z niej wyszedłem, ale następnym razem było dużo lepiej.

Co ciekawe, samo dojśc ie na plażę, w zależności od części miasta, może okazać się nie takie łatwe. Domki najbliżej brzegu sprawiają wrażenie dość losowo porozrzucanych po okolicy i musiałem wejść na wspomnianą wieżę obserwacyjną, by odnaleźć najkrótszą do niej drogę (tak, miałem mapę...). Takich niedociągnięć jest trochę więcej. Wiele miejsc, szczególnie tych poza głównymi ulicami, jest mocno zaniedbane. Nawet tuż obok Ratusza straszy sporych rozmiarów klepisko, mieszanina traw i piasku. Sama miejscowość przypomina zaś wielkie przejście kolejowe, ponieważ aby gdziekolwiek dojść torów ominąć się nie da. Gdy jedzie pociąg, tworzą się naprawdę długie korki. A ruch jest wcale nienajmniejszy.

Welcome to Hel

W pobliżu znajduje się wiele miejscowości wartych odwiedzenia. Władysławowo leży na wejściu na Półwysep Helski. Zaczyna się tu ścieżka rowerowa, wiodąca aż na Hel. W jedną stronę nieco ponad 30 km. W Helu zobaczyć można fokarium (aż dziw, że kilka pływających fok daje ludziom tyle radości), wejść do latarni morskiej (porządnie brudne szyby...) czy w ostateczności zobaczyć wystawę pt. "Najstraszliwsze pająki i skorpiony świata" (nomen omen w budynku Rady Miasta - we Władysławowie jest podobna w Domu Katechetycznym).

Z Helu statkiem (a raczej "tramwajem wodnym") przepłynąć można do Gdańska lub Sopotu. Wizyta w Trójmieście to ok. 60 km z Władysławowa. W drugim kierunku mamy Rozewie i tamtejszą latarnię (w której jest niezmiernie duszno - wyrazy współczucia dla pani, która musi tam wytrzymać dziennie 10 godzin), a także Jastrzębią Górę, gdzie oprócz występów kabaretów, odbywają się także koncerty muzyki organowej i elektronicznej.

Do następnego razu

Na pewno nie można było mieć zastrzeżeń do pogody, co przyznawali zgodnie wszyscy moi rozmówcy. Słońce dopisało, przyciągając tłumy żądnych opalenizny i kąpieli turystów. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zarówno studenci i koloniści, jak i rodziny z dziećmi czy emeryci. – Tu nie ma minusów, są same plusy - mówi na zakończenie pan Grzegorz z Poznania, z czym całkowicie zgadza się jego żona. Jak w dowcipie Laskowika. Być może dlatego, po kilku minutach deszczu, na jakiś czas wysiadł prąd. Tak czy inaczej - do następnego razu!


fot. Tomasz Sawczuk

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

aga niezgoda
  • aga niezgoda
  • 23.07.2011 09:39

jest tu super .

Komentarz został ukrytyrozwiń

IMO trochę tam tłoczno. Morze nasze uwielbiam poza sezonem, na przykład w kwietniu!:)
Ostatnie zdjęcie kiczowate, ale pełne uroku jednak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To piękne miejsce. Uwielbiam polskie morze. Niebawem się wybieram .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nad polskim morzem byłam kilka lat temu, a już wtedy spotkałam w kilku miejscowościach (np. Świnoujście, Międzyzdroje) wystawy typu "Najstraszliwsze pająki i skorpiony świata". Z relacji znajomych wynika, że podobne są także w innych miastach nad Bałtykiem. Może to taka polska nadmorska tradycja? :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

KOREKTA: uliczek pełnych, poza tym w wieży, najwięKszej, ...kolnista, i..., ...dojść, torów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.