Pozycja materiału w rankingach:
Czy istnieją: równość i sprawiedliwość? Od maleńkości społeczeństwo przekonuje swoich milusińskich, że tak?
Państwo - społeczeństwo w swej przewrotnej niekiedy naturze poprawia w swym dziele jednostkowe ludzkie przywary i wady w sposób administracyjny obniżając jednocześnie poziom wolności i równości. Często obniżając ich poziom dla zdecydowanej większości. Zrozumiałe jest, że społeczeństwo na naszym poziomie cywilizacyjnym inaczej traktuje osoby upośledzone niż czyniono to w starożytnej Sparcie, gdzie w sposób brutalny dokonywana była selekcja dla wspólnego dobra kraju. Zobacz także:
Artykuły
(142)
Galerie
(83)
Średnia ocen
(4.37)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Popatruję na rzeczywistość własnym okiem ... Na przyrodę i naturę szczególnie - i wiem, że jest dla człowieka. Nigdy nie było i nie będzie odwrotnie. Pokojowa koegzystencja jest możliwa. Jest konieczna. Im szersze obejmuje kręgi tym jest... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Maciej Natanael Gniadek 15.02.2011 12:52
Nie mam zbyt miłych wspomnień ze szkół. Dlatego że byłem uczciwy z nielicznych, nie kombinowałem ani nie oszukiwałem moja cenzurka nie mogła dostać się do czerwonego paska. Utwierdziłem się że 97% tych "wzorowych uczniów" to zwyczajni oszuści. Tak subiektywnie rzecz ujmując.
Po drugie, za bardzo się "ułatwia" - czyżbyśmy zapomnieli że bez utrudnień nie ma ludzi wielkich? Nie ma co łagodzić "upadków" w życiu, bo gdy zabraknie takiego "opiekuna" to i tak będzie "upadek", tylko jeszcze gorszy bo z zaskoczenia...
Pozdrawiam,
Piotr Wierzbicki 19.02.2010 06:18
A dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie będzie na to funduszy? Bo doktryna PO i PiS na to nie pozwoli. Na pierwszym miejscu są zbrojenia i unowocześnianie armii.
Andrzej Moroz 17.02.2010 22:07
Popieram jej rozsądne stosowanie - tak być powinno! :)
Andrzej Moroz 17.02.2010 22:05
Będzie krótko. Słowo!
1. Leczenie farmaceutyczne jest rzeczywiście potrzebne w naprawdę trudnych przypadkach. Są rozwiązania alternatywne. Pozafarmaceutyczne. Choćby terapia behawioralna lub SI. Dziecko, to nie kaczka do faszerowania :( Szczególnie chemią. Przyznam, że znam jednak kilka przykładow udanej farmakoterapii i rozsądnie popieram jej stosowanie.
2. podstawą sukcesu jest współpraca: rodzic - nauczyciel - terapeuta - dziecko. Farmakoterapia może być tutaj wzmocnieniem, bo leki same nie załatwią problemu.
Nie chcę się rozpisywać. Jesli ktokolwiek jest zainteresowany tematem, po prostu proszę o maila. Podpowiem leki, ale podpowiem alternatywne metody i sposoby radzenia sobie z dzieckiem z ADHD. Cudu nie gwarantuję. I wcale nie ze skromności. Niestety :(
Marta Jenner 15.02.2010 15:47
Niestety, muszę przyznać, że obraz pokazany przez Pana Andrzeja jest prawdziwy. Dziecko z ADHD z powodu braku odpowiedniej terapii staje się najczęściej dzieckiem agresywnym, nieakceptowanym przez otoczenie, "kłopotliwym". Nie mogę zaprzeczyć, że wiedza nauczycieli na ten temat jest znikoma. Czy może inaczej: wiedzą, czym jest ADHD, ale nie mają pojęcia, jak pomóc dziecku.
Natomiast moje zdanie w sprawie szkoleń jest trochę inne. Rzeczywiście, wielu uczących ma niechętny stosunek do szkoleń na ten temat, ale nie u wszystkich wynika to z lenistwa. Osobiście odniosłam wrażenie, że ludzie, którzy przekazują tę wiedzę, sami nie radzą sobie z problemem. Oczywiście, nie oczekiwałam magicznego środka - jakiejś czarodziejskiej różdżki, której dotknięcie odmieni dziecko, ale chciałam wiedzieć, jak ułatwić mu życie w szkole. Tymczasem usłyszałam tylko tyle, że "na Zachodzie takie dzieci leczy się farmakologicznie i to się doskonale sprawdza". Ale ja nie uczę "na Zachodzie", więc co mi to daje?
Andrzej Moroz 15.02.2010 14:07
Ależ się rozpędziłem! Przepraszam za literówkę!!! :(
Andrzej Moroz 15.02.2010 14:05
Kiedy mówimy o ADHD powinniśmy pamietać, że przymuje ono różnorakie formy. Niestety bardzo wielu nauczycieli, dyrektorow szkół a już szczególnie rodziców nie ma o tym zielonego pojęcia. Stąd sugestie "zabierać czym prędzej to standard". ADHD to zaburzenia koncentracji, impulsywność i nadruchliwość. Ale jest male "ale". W bardzo wielu przypadkach dziecko ma ADHD z przewagą zaburzeń koncentracji. Co wtedy? Ma ADHD, ale w żaden sposób nie oznacza to, że takie dziecko komukolwiek zaszkodzi! Siedzi sobie wtedy taka błękitnooka dziewczynka i bawi się swoim własnym warkoczykiem, albo frotką czy czymkolwiek innym. Cichutka, spokojniutka, raczej sama sobie szkodzi (bo przecież bujając w obłokach w czasie lekcji jest w lesie, na zielonej łące, we własnym pokoju z ulubioną laką...), niż innym. Wyrwana do odpowiedzi "budzi się" z letargu i.... budzi powszechny śmiech, docinki, komentarze.... A pani nauczycielka dobija ją sugerując, że normalna to ona nie jest, skoro nie potrafi się zachować w czasie lekcji. Opisałem zdarzenie autentyczne. To także ADHD. I inna forma ADHD. Chłopiec wierci się, ciągle czegoś szuka - w plecaku, w kieszeniach, w książkach, coś co chwila spada na podłogę (komentarze!), ktoś co jakiś czas jest dopytywany, czy nie widział... ołówka, długopisu, gumki..... Nikt nie jest bity przez takiego chłopca, nikt nie jest przez niego obrażany. Nikt właściwie nie cierpi z jego powodu..... Ale za karę to on ma sto razy napisać "Będę grzeczny w czasie lekcji".... Albo jeszcze coś. Za oknem jakiś hałas - maciek już się gapi. Na tablicy jakiś dlugi wzór matematyczny, a Maciek nie potrafi go rozczytać. zadzwonił dzwonek na przerwę (5 min) a pani jeszcze przez 4 minuty kończy zajęcia, bo ona dzisiaj w ogóle już kończy pracę i zaraz będzie wolna. maciek zostaje jeszcze trzy godziny w szkole.... Też autentyczne fakty. A wiecie co jest w tych przykładach wspólnego? Chociaż te dzieciaki uczą się w różnych szkołach i różnych miejscowościach wszystkie siedzą w ostatniej ławce i w rzędach przy oknach, wszystkie mają diagnozę ADHD, i wszystkie są uważane za złych uczniów. W pewnym momencie te dzieci albo stają się ogólnym posmiewiskiem. Po jakimś czasie podejmują próbę obrony przed "łatką", jaką im przypinają nauczyciele, koleżanki i koledzy oraz z powodu coraz slabszych ocen. Ta próba, to ....agresja: na słowo krytyki - słowo odwzajemnione. potem następne, i kolejne.... A potem ogólny śmiech z nauczycielskiego "ty wiesz, że jesteś klasowym zerem?" (autentyczne!); a potem ktoś dostaje w dziób od dziecka z ADHD..... I wiadomo: dziecko z ADHD ma slabe oceny, nie uważa na lekcjach, bierze udział w kłótniach a ostatnio nawet uderzyło koleżankę/kolegę z klasy! Potem jest kurator sądowy. I łatka: ci z ADHD to bandyci bo z nimi zawsze są problemy. W nowym roku szkolnym przychodzi kolejne dziecko z ADHD. Ma diagnozę. Nauczyciele już wiedzą - będą problemy! Pani prezentując nowego ucznia mówi do klasy: "Maciek (Basia, Jacek) ma ADHD, unikajcie z nim (nią) konfliktów, a jesli tylko was obrazi lub uderzy natychmiast mnie poinformujcie.....
Starczy. Przepraszam, że tak długo. zajmuję zdecydowanie za duzo miejsca w tych komentarzach. Ale krótkie komentarze są zawsze takie same: "CI Z ADHD SĄ ZŁYMI UCZNIAMI I NIC Z NICH W PRZYSZŁOŚCI NIE BĘDZIE DOBREGO"... Znam wiele przykładów, że to porządni ludzie, dobrzy rodzice i solidni pracownicy. Świat nie jest jednobarwny.
Ewa Krzysiak 14.02.2010 23:53
Początek roku szkolnego, miesiąc w szkole, -żadnych zdarzeń, wybryków , agresji - na wieść, że dziecko ma taką dysfunkcję- "ADHD?" - Tu nie będzie. Zabierać czym prędzej.( Delikatnie mówiąc)
Ewa Krzysiak 14.02.2010 23:32
Miałam się nie wypowiadać, ale się nie mogę powstrzymać. Kogo ADHD nie dotyczy bezpośrednio i komu nie zależy naprawdę na dobru dzieci, które mają nieszczęście mieć to zaburzenie , ten się w temat nie wgłębi. Nawet jeśli jest nauczycielem i mimo. że z racji swojego zawodu powinien, to zrobić.
Gdybyście słyszeli zdanie ludzi wykształconych, nauczycieli ba..nawet dyrektor(a) jednej z warszawskich szkół i zachowanie tych osób, to trudno by wam było uwierzyć, że tak ktoś może myśleć, mówić i działać.
Andrzej Moroz 14.02.2010 23:18
W całej tej dyskusji odniosę się do słów dwóch pań:
1. Pani Ania Krajewska napisała, że w poradniach nie chcą diagnozować dzieci w wieku 3 do 6 lat. A ja powiem, że i na szczęście! Tak naprawdę sprawadzają się diagnozy dziecka, które rozpoczęło naukę szkolną. Dlaczego rozwodzić się nie będę, bo to nie czas i nie miejsce. Druga kwestia przez Panią Anię poruszona to fakt, że nauczyciele często nie znają ADHD. W tym miejscu powiem tylko, że nauczyciele nie chcą znać tego zaburzenia. Uczestniczę z racji swojej pracy w wielu konferencjach, warsztatach edukacyjnych a nawet sam takie organizuję. I wniosek nasuwa się jeden: nauczyciele najchętniej chodzili by na szkolenia, gdyby oddelegowała ich szkoła i to w godzinach ich pracy! Jeśli warsztaty lub konferencja są w weekendy - nauczyciela złapać to mistrzostwo olimpijskie! Oczywiście pojedynczy nauczyciele edukujący się w tej kwestii jedynie potwierdzają tę regułę.
2. Pani Beata Sobiecka napisała z kolei, że diagnozę ADHD może wystawić tylko lekarz psychiatra. NIE. Taką diagnozę może też postawić lekarz neurolog, Pani Beatko! Najgorsze w tym jest to, że na terenie Lublina organizowany był cykl kilkunastu szkoleń dla osób zajmujących się ADHD. W trakcie całej serii w grupie 20-osobowej większość stanowili psychiatrzy, była trójka neurologów, dwie psycholożki i jeden psychopedagog (ja). Pracowałem wówczas w szpitalu neuropsychiatrycznym. Z mojego szpitala bodaj na trzech spotkaniach (całodniowych) była jedna psycholożka, na dwóch inna psycholog. Na wszystkich szkoleniach była pani doktor z oddziału dziecięcego i ja. Co to znaczy? Ano to, że kadrę szpitala stanowi kilkaset osób, a cały szkoleniowy cykl przeszły dwie osoby :( To stąd tak mało osób naprawdę zna ADHD i potrafi właściwie je zdiagnozować.
ADHD to zaburzenie, z którym można wiele pozytywnego zrobić. Ale by to zrobić - trzeba ...robić. W całej Polsce problemem i to ogromnym jest pomoc dorosłych ADHD-owcom. Nimi generalnie nie zajmuje się nikt! A przecież część (ogromna) dzieci z ADHD, to ich dzieci! Proszę sobie wyobrazić dom, w którym dwie osoby są nadpobudliwe, impulsywne i nie potrafią się skupić.... :( Cieszy mnie ta dyskusja mimo to. Bo dzięki temu obok dyskutantów zapewne przeczytało to wszystko wiele innych osób. I mam nadzieję, że w internecie zaczęli szukać wiedzy na temat ADHD. A jest gdzie szukać! Wystarczy wpisać choćby ADHD.org
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3121)