Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7135 miejsce

"A na imię jej będzie Aniela". Nieznany Lublin czasów okupacji

Trzeci tom przygód komisarza Maciejewskiego pt. "A na imię jej będzie Aniela", pokazuje mało znany Lublin z czasów okupacji. Sensacyjna fabuła kryminału pełni rolę szkła powiększającego, w którym możemy zobaczyć miasto i Polskę w najmroczniejszym okresie. Autor przedstawia ją z całym dobrodziejstwem inwentarza. Poznamy szlachetnych idealistów i najgorsze kanalie.

 / Fot. Materiały prasowe8 września 1938 r. Komisarz Zygmunt Maciejewski przyjeżdża na miejsce zbrodni, popełnionej na młodej służącej, Anieli Biernackiej. Dokładnie rok później, gdy na Lublin spadają bomby z hitlerowskich sztukasów, dochodzi do kolejnego morderstwa, popełnionego w bardzo podobny sposób.

Policjant kierowany obsesją niewyjaśnionej sprawy i chęcią dopadnięcia mordercy, wstępuje w szeregi niemieckiego Kripo (Kriminalpolizei). Naraża się tym samym na zarzut kolaboracji z nazistami. Momentami ma się nawet wrażenie, że dla Maciejewskiego, poza wytropieniem gwałciciela i mordercy, nic więcej się nie liczy. Jest w stanie poświęcić wszystko, by zatrzymać psychopatę. Nic bardziej mylnego. Mania komisarza sprawia, że staje się on cennym nabytkiem polskiego państwa podziemnego.

Lublin przedstawiony przez Wrońskiego jest plastyczny i pełen życia. Inny niż moglibyśmy sobie wyobrazić, ale zarazem bardzo "lubelski". Ten pleonazm zrozumieją ci czytelnicy, którzy miasto
dobrze znają. Paradoksalnie jest to Lublin nie zawsze przyjemny, co ciekawe nie tylko z powodu hitlerowskiej okupacji. Poznajemy mroczną stronę mieszkańców. Bardzo wyraźny jest antysemityzm części z nich. Bardziej niż instynkt samozachowawczy, normalny dla czasów wojny, uderza chęć zysku wielu lublinian, dla których Żyd staje się okazją do zarobienia pieniędzy. Być może pojawią się głosy oburzenia i protestu wobec takiego przedstawienia - szczególnie drugoplanowych - bohaterów. Wroński pokazuje jednak ciemną stronę człowieczeństwa, abstrahując od nacji. Oto bowiem kanalią, w najgorszym tego słowa znaczeniu, jest też w książce Żyd Grajer, właściciel domu publicznego i kolaborant.

Kilka lat temu wpadły w moje ręce międzywojenne numery katolickich pism. Gdyby dziś opublikować niektóre artykuły np. z "Rycerza Niepokalanej", wybuchłby międzynarodowy skandal. Jadowity antysemityzm, byłby prawdopodobnie strawny jedynie dla radykałów spod znaku ONR czy NOP. Wrońskiemu udało się oddać także ten element tamtych czasów. Przywołuje on endecki "Głos Lubelski" i nawiązującą do niego gadzinówkę - "Nowy Głos Lubelski". Te dwie gazety, w książce "A na imię jej będzie Aniela", rysują pewien kontekst mentalny.

Fabuła książki Marcina Wrońskiego okazuje się idealnym pretekstem do pokazania Lublina w czasach okupacji. Być może autor nie zgodzi się z założeniem, że historia opowiedziana przez niego, stanowi jedynie punkt wyjścia do zarysowania szerszego kontekstu. Pewne jest jednak to, że udało mu się stworzyć obraz, którego nikt wcześniej "nie namalował". To był też magnes, który sprawił, że sięgnąłem po "Anielę", a przecież to trzeci tom przygód komisarza Maciejewskiego. Nie zawiodłem się. Szczególnie w takich chwilach, jak ta, gdy czytałem o pogrzebie, który odbywał się na cmentarzu na ulicy Lipowej, widocznym z moich okien. Nie oznacza to, że dla czytelników nie znających Lublina, książka będzie nieczytelna. Z powodzeniem, opisywana historia mogłaby toczyć się w Warszawie czy Łodzi.

Marcin Wroński
"A na imię jej będzie Aniela"
Wydawnictwo W.A.B.
Warszawa 2011

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Pani Rafale, nie omieszkam przeczytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Rafale, nie omieszkam przeczytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa recenzja. Muszę się sięgnąć po tą książkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.