Facebook Google+ Twitter

A naród Donaldzie to wytrzyma

Jak na razie nie wytrzymują pacjenci, chociaż jeszcze nie strajkują. Dziadkom strajkować się już nie chce, a młodzi wolą cicho siedzieć, i nawet zrezygnować z leczenia kosztem utrzymania zatrudnienia. Zatrudnienie spada i czy coś nam grozi?

 / Fot. OnetBałagan nam już nie zagraża ponieważ już go mamy, i tak opanował nasze struktury, że do rozbicia ich potrzebny jest już jakiś nowy rząd. Przykładowym modelem tego rządu może być bałagan w "Służbie Zdrowia" po reorganizacji zwanej już "Ochroną Zdrowia" lub "Systemem Ochrony Zdrowia". Reforma doprowadziła do zmiany nazwy, lecz nie doprowadziła, a nawet zwiększyła bałagan w tym systemie, zwany już z pańska Bałaganem Arłukowicza. Gdy obecnie przeczytałem, że Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia zamierza zlikwidować instytucje lekarza rodzinnego, to już zupełnie nie wiem do czego rząd polski, oraz jego flagowy minister dążą. Konia z rzędem temu, kto po tylu już latach transformacji naszej służby na ochronę, wie jak docelowo ma wyglądać ten system. Kto już wie, ten i tak niedługo może się zawieść, tak samo jak już "nowelą" rządowy projekt został skierowany do dalszych prac w komisji zdrowia. Na czym ma polegać ten projekt? Projekt ma doprowadzić do zlikwidowania instytucji lekarza rodzinnego.

Po co likwidować coś, co i tak nigdy nie istniało? Pamiętam że w latach 1992-2002, Bank Światowy przeznaczył na kilkadziesiąt projektów skierowanych na poprawę funkcjonowania opieki zdrowotnej ponad 130 milionów USD. Te kilkadziesiąt projektów miało zapewnić nam między innymi te dwa, czyli;
1. poprawę wskaźników zdrowotnych poprzez wsparcie dla programów promocji i prewencji,
2. wzmocnienie podstawowej opieki zdrowotnej szczególnie roli lekarzy rodzinnych.
Przyjmując za początek tej reformy rok 2002, minęło już 11 lat, (w tym 6 lat rządów premiera Tuska), to ja się pytam, gdzie są i kto widział lekarzy rodzinnych? Pytanie to zadaję biorąc za wzorzec tylko moją przychodnię. Przyjmuje tutaj 4 lekarzy i każdy o innej specjalności. Przez pewien okres moim lekarzem rodzinnym był alergolog, który w tym samym gabinecie raz przyjmował jako lekarz rodzinny, a raz jako specjalista alergolog. Kierownikiem tej przychodni jest ginekolog i tym sposobem przychodnia może się już nazywać pół-rodzinna, lub przychodnia ładniejszej i lepszej połowy.

Brzmi to troszkę humorystycznie, lecz czy nie humorystyczne jest ciągłe wypisywanie nowych deklaracji oraz "wybieranie" swojego lekarza? Obliczyłem, że od 2002 roku przeżyłem już 6 lekarzy rodzinnych, i ciągle "miałem wybór" do wybrania tego lekarza, który przejął pacjentów po tym lekarzu zwolnionym. Przecież podobno mogę wybrać, lecz wtenczas muszę zmienić przychodnię, ponieważ inni lekarze w tej przychodni mają już komplet pacjentów. Minęło 11 lat, a minister kombinuje nową reformę, która znowu ma ulepszyć nasz już stary "Systemem Ochrony Zdrowia". Jaką tym razem nazwę wymyśli minister Arłukowicz dla nowej reformy, tej niegdyś służby, a obecnie już tylko systemu.

Można narzekać na "System Ochrony Zdrowia", lecz przecież ten bałagan, to jest bałagan we wszystkich służbach i systemach tego rządu. To dlatego premier zapowiada już od dłuższego czasu reorganizacje swojego gabinetu i nowe otwarcie. Nowe otwarcie i reorganizacja po 6 latach rządzenia? A co ze starym "otwarciem"? Czy to kiedyś nowe otwarcie już zamykamy? Ile jeszcze reorganizacji i nowych otwarć naród wytrzyma? Obecnie rząd przypomina tego Węża Eskulapa, którego "Eskulapy" wiją się dookoła kielicha premiera.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.