Facebook Google+ Twitter

"A nie mówiłam" Katarzyny Grocholi - brak fabuły i mało śmieszny humor

A nie mówiłam, że to będzie klapa! Z trudem przebrnęłam przez 368 stron tej powieści. I niestety nie doszukałam się w niej głębszych wartości, wręcz przeciwnie jest to zbyt lekka, zbyt banalna książeczka dla zmęczonych życiem kobiet.

Zarys (braku) fabuły


Okładka książki / Fot. Weronika Rudnicka - materiały prasoweJest to kontynuacja losów 37-letniej Judyty i jej wesołej gromady adoratorów - Tosi, Adama, Konrada i naczelnego. Tosia rzuca studia, Borys (pies Judyty) z powodu ciężkiej choroby zostaje uśpiony, a rodzice Judyty pobierają się ponownie, jednak panna młoda upiera się, by wystąpić w różowej sukni. Dzieje się jednak o wiele więcej! Pinochet zakrztusił się kukurydzą i trzeba było wezwać lekarza, a partner Judyty zadomowił się u niej na dobre i ma się świetnie. Co do głównej bohaterki została redaktorką nowego pisma, gdzie nadal odpowiada za dział listów. Fabuła pisząc wprost, jest bardzo naciągana, brakuje konkretów i akcji. Zdecydowanie przeważa infantylizm. Dzieją się rzeczy małe i nieistotne, nie ma nic, co nie pozwoliłoby odłożyć książki.

(Mało) śmieszny humor


Wydawało mi się, że najmniej śmieszne żarty mogę usłyszeć w coniedzielnej Familiadzie, jednak powieść Grocholi ten teleturniej zdecydowanie znokautowała. I tu cytat z książki: "Co otrzymamy po zgnieceniu viagry w moździerzu: stwardnienie rozsiane". Poczucia humoru nie można mi odmówić, jednak cenię sobie tylko to z klasą, no, bo niby jak można żartować sobie z tak ciężkiej choroby? Żarty żartami, ale trzeba trzymać fason. Nie wiem czy ludzie, którzy faktycznie cierpią na tę chorobę, czytając ten fragment, rzeczywiście by się tak uśmiali jak to autorka miała w zamierzeniu...

O czym to właściwie było?


Bełkot, zdecydowanie to jest trafne określenie. Brak akcji i ciekawych wątków, dialogi zbyt codzienne, mało zaskakujące i zdecydowanie odbiegające od poprzednich (lepszych) książek autorki. Te nieszczęsne 368 stron, spokojnie można byłoby zamknąć w 20-stronnicowym opowiadaniu, które de facto mogłoby być ciekawe. Czytałam ją ponad tydzień i to nie z braku czasu i chęci, po prostu ciężko było mi przejść przez książkę, która została (chyba tylko) napisana dla pieniędzy.

Czyżby Pani Grochola się wypaliła? Pisząc książki na poziomie sag z kiosku ruchu?


Poprzednie powieści autorki były na wysokim poziomie, żarty świeże, zaskakujące jednak w tym wypadku spotkało mnie wielkie rozczarowanie. Może to wina reklamy, która rzeczywiście była bardzo huczna, a pozytywne zdania na temat tego dzieła ,,atakowały” nas z każdej strony. To jednak nie pozbawiło mnie obiektywizmu i zdecydowanie mogę powiedzieć nie polecam . W książce jest zbyt dużo niedomówień, błahych zakończeń i realnych scenariuszy. W połowie można poczuć się jakby nadal czytało się zbyt długi wstęp.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Weroniko, bardzo dobrze napisany tekst. Przeczytałem tylko pierwszą powieść Katarzyny Grocholi, stwierdziłem, że autorka ma coś do powiedzenia, ale nie uległem ogólnemu zachwytowi. Może dlatego, że mam inne upodobania literackie.Pozdrawiam, Tomasz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak czasem bywa, kiedy zupelnie rozne kultury ( mlodej autorki artykulu i tresc i znaczenie ksiazki )zderzaja sie nagle ze soba! Z tresci artykulu wynika iz jest to ksiazka o zyciu kobiet w stylu amerykanskim a nie rodzimym religijnie - polskim;)) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż... nie zawsze wszystko się udaje, czasami po prostu coś nie uda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.