Facebook Google+ Twitter

A pod parasolem nie łaska?

Elegancko zwane pertraktacjami – trwają od miesięcy zajadłe targi na temat co ONI nam za miejsce dla ICH tarczy dadzą. Osobiście, pacyfistycznie, po babsku myślę o tarczy jak najgorzej i chcę tu na jej temat sprowokować dyskusję.

Długotrwała szarpanina, zajmująca czas, umysły i stanowiąca clou polityki zagranicznej czyli „tarcza”, od początku działa mi na nerwy, dlatego dzisiaj wyrażę swoje pacyfistyczne, babskie zdanie na jej temat.
Tarcza – w opinii naszych polityków, tych z prawa, lewa oraz opozycji w rozmiarze XXL, jawi się w świetle różnych wypowiedzi niezbędnym warunkiem istnienia kraju i narodu.

Elegancko zwane pertraktacjami – trwają od miesięcy zajadłe, bazarowe targi na temat co ONI nam za miejsce dla ICH tarczy dadzą.
Targi trwają, ponieważ ONI wymyślili sobie, że NAM będzie z tarczą lepiej i bezpieczniej. Takie też jest przekonanie naszych rządzących, z których żaden nie poddał w wątpliwość tej wyłącznie amerykańskiej prawdy.

Powiada pan prezydent: - Nie można ryzykować nadmiernie, negocjując polskie warunki w sprawie tarczy antyrakietowej, bo jeśli się nie uda, sytuacja Polski gwałtownie się pogorszy.(1)

Prezydent, który rozmowy rządowe na ten temat kontroluje przy pomocy pani Fotygi, nie pofatygował się nigdy aby dokonać publicznie porównania i uświadomić mnie, zwykłej obywatelce, w czym mianowicie bez tej tarczy sytuacja Polski i moja się pogorszy. Dlaczego się pogorszy? Ani prezydent, ani premier Tusk, ani minister spraw zagranicznych pan Sikorski również mi tego nie wyjaśnili, skazując na samodzielne dywagacje, w wyniku których pozostaję do tarczy nie przekonana.

Mało tego - wydaje mi się, że tarcza byłaby dobrym obiektem do ataku na Amerykę. Poza granicami samej Ameryki rzecz jasna. Czyli u nas. Że przy okazji drażnimy Rosję? No cóż – to nasza specjalność, sport i duma narodowa. Ostatecznie z rosyjskim niedźwiedziem Ameryka też cały czas walczy, tyle tylko, że na cudzych terytoriach. Vide historia wojny rusko – afgańskiej z Ameryką w tle. Wiąże mi się z tą sprawą kondycja polskiej armii, która dzięki tarczy miałaby być doposażona ho ho! jakże wspaniale! I o to właśnie toczą się przewlekłe targi, przy absolutnie rozbieżnych interesach: my chcemy dużo, Ameryka chce tanim (i naszym) kosztem swoje sprawy załatwić.

Rząd, który chciałby armię przy tej okazji wyposażyć na najwyższym poziomie, zapowiedział, że będzie ta nasza armia zawodowa i zrezygnuje się z poboru. Wobec tego prezydent, który jak wszyscy poborowi, nosił buławę w plecaku doczekał czasów, kiedy to nie on – ale armia przed nim defiluje, zapowiedział na wszelki wypadek veto i zapewne je zastosuje, bo jak powiada: - (...) Będę z niego korzystał tam, gdzie między moimi przekonaniami o tym, jak powinno być, a przekonaniem ustawodawcy będzie różnica.(2)

Tu przynajmniej mamy jasność: ma być tak, jak sobie pan prezydent wyobraża. Wczuwając się w jakże trudną rolę pana prezydenta wyobraziłam sobie natychmiast, że zamiast tarczy która ma ochronić Amerykę, jako pacyfistka dla totalnej ochrony wprowadziłabym obowiązek noszenia przez obywateli urządzenia zastępczego.
Bliżej, łatwiej, taniej i ogromna łatwość przemieszczania.

Weźmy przykład pierwszy z brzegu: gdzieś tam lunęło, niektórym zmoczyło kapelusze, innym asfalt pod stopami; mimo to śpiewacy śpiewali, tancerze tańczyli, prezenty były przygotowane, bomby żadnej ochroniarze nie znaleźli, terroryści oglądali Al Dżazirę, lud oczekiwał na osobistość, osobistość nie zaszczyciła. Osobistość kontemplowała w pałacyku wywietrzonym z kwaśniewszczyzny. Lud się wściekł z lekka i wyraził to, do czego ma niezbywalne uprawnienia.

Czy nam do ochrony potrzebna amerykańska tarcza? Powyższy przykład jest dowodem, że absolutnie nie.
Tak sobie wyobrażam, bo wyobraźni nikt mi nie odbierze, w przeciwieństwie do uprawnień pana prezydenta. Obywatelem się jest z urodzenia, prezydentem się bywa. Czasowo. A na ciąg dalszy trzeba ciężko pracować. Nawet bez parasola.

1. Lech Kaczyński: Nie można ryzykować w rozmowach o tarczy
2. Lech Kaczyński: Mam prawo weta i będę z niego korzystał

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Panie Aleksandrze, dziękuję za wyjaśnienia. Teraz już wzystko rozumiem i przyznaję Panu rację. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Piotrze, rzeczywiście odpowiedź mogła być z lekka meandryczna. Ale do rzeczy i poważnie.

1. Informacje do których mam dostęp jako przeciętny obywatel (czyli taki, który skazany jest na informacje medialne) odbieram jako sprzeczne. Z konieczności więc osobistą opinię na tema tzw "tarczy" opieram na analizie tych różnic. I od razu wiadomo, że próba bilansowania "strat i zysków" nie będzie celna, gdyż dostęp do wiedzy jest ograniczony. Pozostaje więc odniesienie tej cząstkowej wiedzy do własnej wizji świata. I tak odebrałem sens artykułu pani Jadwigi, sardonicznie (przez nią samą) nazwany "babskim", choć taki nie jest.
2. Pani Jadwiga nie przyjmuje niczego na wiarę ponieważ wyciąga wnioski z doświadczenia i historii. Uczą one, że deklaracje czy opinie wygłaszane przez polityków często mijają się z rzeczywistością zaś lud "kupuje" je w ciemno i "płaci" solidne za rachunki.
3. Jestem przeciw "tarczy" (przynajmniej na razie), bo choć nie deklaruję się jako pacyfista, bo "wysłyszane" argumenty "za" nie były przekonywające. Oczywiście, że w globalnym świecie Polska od dawna "nie leży skraja" ale nie potrafię w pełni zracjonalizować opcji "za".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu, bardzo dziękuję za wyjaśnienie i chylę czoła przed Twoimi umiejętnościami literackimi. Twoje teksty zdecydowanie wyróżniają się wysokim poziomem na tle innych. Dlatego są godne wyróżnienia: plus!

Aleksandrze, piszesz tak zawile, że, mimo szczerych chęci, nie nadążam za tokiem Twojego myślenia. A może to z mojej winy, dlatego z góry przepraszam za brak odpowiedzi. I proszę tego nie traktować jako złośliwość, gdyż daleki jestem od tego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+)
Temat wagi państwowej ale Prezydent RP nie może powiedzieć: państwo to JA.
I pyk, zagwozdka - tak właśnie się zachowuje, mimo, że z imienia nie jest Ludwik. Ból.

Do "trafionego" goldpola:
- sądząc z wypowiedzi zakwalifikował się pan do kategorii obywateli będących "poza statystyką".
- w takim przypadku "zatopienie" przez panią Jadwigę uważam za przedwczesne, pod jednym wszakże warunkiem.
Posiada pan informacje na temat rzeczonej tarczy tak tajemne, że nawet myślenie o nich grozi separacją na czas nieokreślony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyjasniam:
Zwrot "trafiony zatopiony" jest moją oceną Twojej oceny.
Poważnie! Po czym uzasadniłam tę moja ocenę. Twojej oceny. Mojej osoby i tego, co piszę. Serio!
I juz sie nawet nie usmiecham, żebys nie miał watpliwosci!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu, ale ja prosiłem Cię o wyjaśnienie sensu innej sekwencji, a mianowicie: "goldpol - trafiony, zatopiony!" A propos genialności, to uważam, że jesteś genialna w tym co robisz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wyjasniam: "....że Pani Jadzia jest genialnym przykładem statystycznego obywatela"...

bardzo mi sie spodobalo, że odkryłes we mnie geniusz :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyjąśnij mi, Jadziu, proszę, co to jest ten "goldpol - trafiony, zatopiony!" Czy to jakiś skrót myślowy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

goldpol - trafiony, zatopiony!

Nigdy nie pozowałam tutaj na znawce przedmiotu - jestem własnie taka: dywaguje po babsku i są to moje 3 grosze czyli tzw. mendzenie statystycznego obywatela na każdy temat.
Na kanapie, w maglu, w kruchcie, przy ciasteczku z kumochami.
I o to chodzi!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytając ten tekst nasunęła mi się myśl, że Pani Jadzia jest genialnym przykładem statystycznego obywatela, który znakomicie zna się na wszystkim, nawet na tym, na czym kompletnie się nie zna. Stąd Jej mentorskie dywagacje można potraktować jedynie jako typowe babskie gadanie, czyli naiwne rozważania o poważnych sprawach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.