Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51544 miejsce

A propos studiowania i studentów - refleksje niemal na gorąco

"Większość młodych posiadaczy polskiej matury, a w tym większość nowych studentów, kompletnie nic nie umie" - to teza profesora UJ Jana Hartmana, którą postawił niedawno w swoim artykule opublikowanym w GW. Polemizowałabym z nią...

O jakiej większości pan profesor mówi? A stwierdzenie "kompletnie nic nie umie" świadczy wg profesora o totalnej niewiedzy, nieoczytaniu czy debilizmie? Głos w sprawie zawartości głowy polskiego maturzysty, który później mianem studenta się zwie, zabieram z miejsca tegoż studenta, zaprawionego w boju akademickim życiem. Problem jest, co do tego z profesorem Hartmanem się zgodzę. Tylko jego źródło tkwi gdzieś głębiej. By go rozwiązać, konieczna byłaby zmiana sposobu myślenia, przewartościowanie pewnych schematów myślowych, wzorców, ideałów, a także zmiana nastawienia do samego procesu zwanego uczeniem się.

Tak, podstawówka, gimnazjum, liceum to czas uczenia się, mozolnego przyswajania sobie informacji, zdarzeń, faktów, dat, wzorów...etc. Studiowanie jest czymś zupełnie innym. Studiować to czytać, wybierać co trzeba, przede wszystkim myśleć! Nie namiętnie robić ksero wszystkiego co wpadnie w ręce i mieć takich kserówek masę, tonąć w nich. Niekiedy wystarczy ułożyć jedno dobre, sensowne zdanie. To jest nauka.

Droga braci studencka, staję w obronie tej części z nas, która naprawdę ambitnie podchodzi do sprawy, mając cichą nadzieję, że jednak lepiej być wykształconym bezrobotnym, niż niewykształconym. Dlatego teza profesora nie do końca odzwierciedla poziom umysłowy polskiego studenta. Podkreślam, problem jest, mamy bowiem studentów - nierobów (w tym miejscu przepraszam za określenie, brutalne, ale prawdziwe). To wszyscy ci, którzy ślizgiem przechodzą z semestru na semestr. Rozpoczęli studia, bo nic ciekawszego im nie przyszło do głowy. W tej grupie można wyróżnić też podgrupę studentów-pasożytów. Oni oprócz odrobiny szczęścia, liczą na pomoc kolegów. Tu się coś ściągnie, tu ktoś prześle notatki i jakoś będzie. I tak właśnie
"jakoś" to jest, byle do przodu. Te dwie grupy skądś wzięły takie, a nie inne podejście do sprawy.

Ci ludzie już w liceach, technikach, a wcześniej gimnazjach stwierdzili, że nauka jest ‘be’. Nie chodzi tutaj rzecz jasna, żeby wszystkie popodstawówkowe szkoły zapełnić kujonami w okularkach jak denka od słoików. Chodzi o to, żeby znaleźć jakiś koncept, receptę na to, aby tą nauką i efektywnym spędzaniem wolnego czasu zarazić. Nie wiem co to mogłoby być. Oprócz szkoły trzeba dzieciom i młodzieży, wchodzącym w okres dojrzewania, zapełnić czas. Tak wiem, ktoś powie: czysty idealizm, ale to tylko propozycja.

Co do analfabetyzmu Polaków problem sam się nie rozwiąże. Dalsza tolerancja dla słabnącego poziomu intelektualnego Polaków grozi spadkiem jakości życia we wszystkich jego wymiarach. I niech chwalebne wyjątki nikogo nie zwodzą i nie usypiają decydentów odpowiedzialnych za jakość polskiego systemu edukacji... W niedalekiej przyszłości szanse wygranej w teleturnieju "Czy jesteś mądrzejszy od piątoklasisty?" będą mieli jedynie absolwenci elitarnych kierunków renomowanych uczelni, ale to tylko szanse.

Debaty o sześciolatkach i listach lektur obowiązkowych są potrzebne. Dlaczego? Bo te sześciolatki, lektury, to część całego systemu szkolnictwa, z którym dzieje się nienajlepiej. System ten ma zadanie, aby takich ambitnych i chcących cokolwiek ze sobą i swoją przyszłością robić, było jak najwięcej. To, w jakim wieku dzieciaki pójdą do szkoły, co będą musiały czytać, to wszystko wpłynie na ich dalsze myślenie, postrzeganie ludzi i świata.

Czytaj też: Nie zdałeś matury? Jesteś ociężały umysłowo...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Ta wiedza ma najczęściej dwa oblicza: na papierze (dyplom, świadectwo) i w głowie.
Czasami (często?) jedno nie odpowiada drugiemu, nie współgra ze sobą.

Niekiedy człowiek bez dyplomu wie dużo więcej niz ten z dyplomem, poza tym są spore róznice między jakością dyplomowanej wiedzy, przekazywanej przez różne szkoły i uczelnie.

Generalną wadą całej naszej edukacji jest niedostatek dydaktyków i pedagogów z prawdziwego zdarzenia.Ilośc nie przechodzi w jakość.Mamy wielu etatowych nauczycieli i wykładowców, ale nie każdy z nich potrafi realizowac cele przed nim postawione.Poza tym, bieda naszej edukacji podstawowej i średniej nie pozwala na korzystanie z dobrodziejstw postepu technicznego.Np.lekcje fizyki,chemii i biologii nadal są nudne jak flaki z olejem, a prawdziwych gabinetów językowych jak na lekarstwo (lektorów też).A korepetycje stały sie normą.
Nie można wciąż operowac jednym i tym samym argumentem: "Jak ktos chce to sie nauczy".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo jako autorka mam prawo pisać w takiej osobie jaka mi sie żywnie podoba! A to, że studiuję taki a nie inny kierunek to moja prywtna sprawa, którą w artykule i profilu się chyba nie pochwaliłam?Tylko niektórzy z komentujących pofatygowali sie sprawdzić, kim jest ta, która tak buńczucznie pokazuje, że ściągi i ksero są 'be'. Prośba, niech to zachowają dla siebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem tegoroczną maturzystką i nie wiem, ajk to jest u studentów, ale poziom umysłowy nie tylko moich kolegów, ale też mój, mnie przeraża. Zdecydowanie uważam, że z polskimi szkołami dzieje się coś niedobrego... Podobno czerpiemy wzorce z Zachodu i czynimy to bartdzo namiętnie, lecz uważam, że powinniśmy pofolgować z tym , gdyż niedługo nie będziemy w stanie wskazać na mapie lokalizacji III RP. Zwróćmy też uwagę na poziom dojrzałości gimnazjalistów i licealistów. Z autopsji wiem, ze w gimnazjum to człwowiek czuje się już tak dorosły, że strach. Potem w liceum także rozpasana doroslość. I w ogóle po liceum czuję niedosyt- za krótko, żeby się znudzić i za krótko, żeby się naprawdę zgrać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A czemu autorka pisze o sobie w trzeciej osobie?
Bez obrazy, ale jak na studentkę dziennikarstwa, to sposób który stosujesz do wspominanej przez Ciebie polemiki, jest moim zdaniem słaby. To nie polemika, tylko jeden wystrzał Jest inna grupa. Wiadomo że jest. A tutaj sens jest taki, że w swoim artykule Hartman uogólnił tezę, żeby pokazać pewien problem. To jest metoda stosowana często, dodajmy często prawidłowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autorka nie ma za nic ksero bo sama z niego korzysta, i nie pisze w imieniu studentów wspomnianej uczelni tylko polemizuje z tezą wspomnianego prof. Hartmana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja się z profesorem zgodzę, chociaż nie we wszystkim. Poziom studentów jest słaby i o tym dobrze wiadomo. Zresztą ustalmy jedną rzecz, bądź co bądź Hartman, z tego co mnie pamięć nie myli, uczy na UJ od 94 roku, więc ma po pierwsze pojęcie. Po drugie miał okazję widzieć pewnego rodzaju skok jakościowy, ludzi którzy wychodzili spod starej matury i trochę innego systemu nauczania, a tegoż nowego. Autorka buńczucznie pokazuje nam, że istnieje grupa studentów, którzy za nic mają ksero, ściągi itd ( nota bene, wiele się widzę musiało pozmieniać w tym temacie na Wsizie). Super, ja wiem, że taka grupa istnieje, nie da się jednak ukryć, że większość podchodzi do tematu studiów: ech co, niech żyje hedonizm. A co do matur i maturzystów, wystarczy pośledzić wyniki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan profesor dał się ponieść emocjom w stwierdzeniu: "kompletnie nic nie umie". Jednak dość precyzyjnie wskazał, czego nie potrafi polski student ( w jakim odsetku).

Zatrważające jest co innego. Jeżeli wychowankowie polskiej szkoły, którzy przez ostatnie dwie dekady
rządzili Polską, doprowadzili do takiej degrengolady, to czego można się spodziewać po ich następcach, będących już jej efektem ? W dodatku w większości ..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masz rację, ale mam wrażenie, że wypowiadasz się w imieniu mniejszości. Problem polega na tym, że obecnie KAŻDY studiuje i z lepszym lub gorszym efektem (czasem na przykład po 7 latach) kończy studia. Sporo osób, które na te studia idą, nie kierują się absolutnie chęcią zdobywania wiedzy, a jedynie uzyskania przydatnego "papierka". Co gorsza, nie jest to jedynie popularne zjawisko na uczelniach prywatnych, gdzie często wystarczy zapłacić, ale i na państwowych. Wielu studentów widzi sesję jako zło konieczne, rzadko bywa na zajęciach i studiowanie utożsamia z imprezowaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.