Pozycja materiału w rankingach:
Drażni mnie, że wiele osób wokół mnie strasznie mówi po polsku. Nauczyciele, koleżanki i koledzy, dziennikarze - wszyscy popełniają, niekiedy rażące błędy.
Niektóre błędy tak mocno zakorzeniły się w języku potocznym, że używa
ich nawet elita polskiego społeczeństwa - nauczyciele, którzy powinni
być ekspertami od mowy polskiej. Przecież: "
czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci"
. Coraz częściej słyszę błędy pleonastyczne typu
"
powtórzę jeszcze raz"
albo "cofnijmy się do tyłu"
czy też "
kontynuując dalej"
podczas
wykładów na uczelni. Nie wspomnę już nawet o sztandarowym
"
przekonywującym"
, bo tu już ręce opadają całkowicie.
Było to do zniesienia w podstawówce, kiedy pewnego razu moja nauczycielka od matematyki wygłosiła pamiętne zdanie "j ak znaleziemy x to będziemy mogli obliczyć y" albo notorycznie używała zwrotu " zaświeć światło". Można znieść błędy u znajomych, rówieśników ale są sytuacje, kiedy człowiekowi nie wypada kogoś poprawiać i wtedy po prostu chce się popełnić seppuku, harakiri, czy dowolne inne jisatsu (skoro już używam nazw japońskich).
Spora cześć społeczeństwa uważa, iż mamy kilka (nawet do 31)
miesięcy w roku! Bo jak inaczej wytłumaczyć ciągłe
mówienie np. 15 październik
, a nie października
? Piętnaście październików w
roku? Czy może raczej to 15. (
w domyśle: dzień miesiąca) października
? Niemniej kompromitujące jest dla mnie powiedzenie "
coś tam pisze"
, "w gazecie pisało"
zamiast "jest napisane"
, "było napisane"
, "napisali".
W tej kwestii najtrudniej zreformować dziadków, równie trudno rodziców, ale wśród moich rówieśników takie błędy słyszę również bardzo często.
Dlaczego
tyle ludzi nas "przekonywuje"
a nie "przekonuje"? Jak już tak bardzo chcą używać
większej liczby głosek, to niech przypomną sobie, o nieco archaicznej, ale
będącej wciąż poprawną, formie: "przekonywający". Wystarczy też zwykłe
"
przekonujący", ale "
przekonywujący"
to już za wiele.
Innym błędem, który na tyle
się zakorzenił w codziennej mowie, że pewnie niedługo zostanie przez
specjalistów od języka polskiego uznany za formę poprawną, jest konstruowanie
przez Polaków wołacza. Większość zamiast wołacza używa po prostu mianownika.
Czy słyszymy jeszcze czasem chociażby: "Anno", "Piotrze", "Przemku", "Bartku" itd.
?
Czy raczej częściej: "
hej Anka", "
cześć Piotrek", itd
. Skoro już jestem przy
deklinacji, to przypomnę również, że rzeczowniki rodzaju męskiego w jezyku
polskim przyjmują formę dopełniacza wyłącznie jesli są ożywione, natomiast
nieożywione przyjmują formę mianownika. Wiec
czy, co
gorsza, widzę (kogo? co?) psa
tak jak nie
ma (kogo? czego?) psa,
ale już np. użyczysz mi długopis?
a nie długopisu czy już nie daj Boże - długopisa
.
Smutne jest, że kiedy żyjemy w dobie internetu, błyskawicznego
rozwoju techniki i ogólnego głupienia społeczeństwa, z pokolenia na pokolenie
coraz mniej osób przejmuje się już poprawną polszczyzną. Co więcej – ciągle się
amerykanizujemy i ostatnio słyszy się już tyle zapożyczeń, jakbyśmy naprawdę
nie mieli własnego języka. Że np. alienacja i wyobcowanie to to samo
i głupio wygląda w jednym zdaniu, to chyba nie powinnam wspominać.
Kiedy byłam w podstawówce,
był u mnie w klasie jeden chłopak, który zawsze, na najkrótszym nawet dyktandzie,
miał co najmniej 15 błędów ortograficznych (nie interpunkcyjnych), a zdarzało
się dużo więcej. Kiedy zawsze kończył z jedynką, dziwiłam się, jak można zrobić
aż tyle błędów i to tak oczywistych. Później wynaleziono coś takiego jak
dysortografia. Wszystko ok (och, ja też amerykanizuje), ale teraz chyba jest to choroba społeczna!
Sparafrazuję tu mądre słowa mojej pani od polskiego z
czasów liceum:
– Co z tego, że będziecie mieć zaświadczenie o dysortografii -
mówiła - i
będziecie zwolnieni z egzaminu, czy dostaniecie inne specjalne prawa, skoro potem
trzeba będzie napisać własnym dzieciom usprawiedliwienie do szkoły i dopiero wtedy najecie się wstydu. To oczywiście miało na celu nakłonienie
wszystkich do uczenia się ortografii, i rzeczywiście osoby z zaświadczeniami
pisały u nas sprawdziany z reguł ortograficznych.
Tak więc apeluję do ludzi, którzy podejmą trud przeczytania mojego tekstu, by
mając to na uwadze pomyśleli, że dużo częściej używamy
języka mówionego i chociaż słowo trwa krótko i można je szybko zapomnieć,
czasami na długo pozostawia nieprzyjemne wrażenie.
Zastanówcie się więc proszę nad tym, co mówicie. Pominę kwestię
przekleństw i wulgaryzmopochodnych przymiotników wieloznaczeniowych, mogących
zastąpić naprawdę wiele innych.
I to chyba wszystko, co chciałam napisać. Trochę mi ulżyło, ale i tak nie
zwalczę całego problemu jednym nierzucającym się w oczy tekstem. Jedyne chyba,
co mogę zrobić to dawać sama przykład pokoleniom, które przyjdą po mnie. Wątpię
żebym okazała się na tyle wybitną jednostką, by móc przekazywać
miłość do poprawnego wysławiania się całemu społeczeństwu.
Na koniec chcę napisać, że naprawdę lubiłam Marka Kondrada i nawet korzystam z usług banku, który reklamuje, ale kompletnie stracili w moich oczach po ostatniej "genialnej" reklamie. I to niech będzie wystarczające świadectwo na to, jak bardzo zakorzeniony w społeczeństwie jest problem, o którym tu wspomniałam. Zresztą ja jestem tylko prostą studentką socjologii, a nie ekspertem i sama mogłam w tym tekście zrobić mnóstwo błędów. Przecież jak wszyscy wiemy "na pochyłe drzewo nawet Salomon nie naleje" :-)
I tym, może niekoniecznie optymistycznym, ale zawsze jakimś, akcentem zakończę mój wywód.
Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.60)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Salvatore Jurkowski 15.03.2007 22:32
cóz przyznaję się iz ja tez mam z tym problem
Emilia Rozmarynowska 20.10.2006 12:25
Mirnal - > 1)Chodzi o reklame z tekstem "No to powtórzę jeszcze raz" na końcu
2) wie pan dobrze,ze nie chodzi o forme, kiedy ktos mowi,ze w gazecie pisal jeden dziennikarz, tylko kiedy ludzie używają rodzaju nijakiego na okreslenie,ze w gazecie cos bylo/zostalo napisane. Niestety jest to forma niepoprawna.
3) Jeszcze w liceum uczono mnie, że niepoprawne jest zastępowanie wołacza mianownikiem, napisałam wyraźnie, że mozłiwe, ze niedlugo zostanie to uznane za poprawne, ze wzgledu na upowszechnienie, najwyraźniej ten proces juz się dokonał.
4) Chodzi wlasnie o to,ze powszechne użycie jest w pelne nieporawnych form, ale sie je przyjmuje,bo sa powszechen. O tym jest caly artykul. W ogole załapał pan jego sens? Bo już chyba sie pan do wszystkiego przyczepil.
pani Olgo - Bardzo, dziekuję:) Tak, najwyraźniej jest to literówka i moje przeoczenie. Proszę redakcję o poprawienie w wolnej chwili.
Olga Mulczyńska 19.10.2006 09:14
bardz dobry tekst. Ale aktor to Marek Kondrat, prawda?
Mir Nalezińskí 18.10.2006 23:16
*Niemniej kompromitujące jest dla mnie powiedzenie " coś tam pisze" , "w gazecie pisało" zamiast "jest napisane" , "było napisane" , "napisali".*
Potocznie bym to przyjął (jak przyjmują *daj tą książkę*, *wyślij esemesa*). Aż kompromitujące? Jeśli powiemy "w gazecie napisali" to mamy na myśli dziennikarzy, a jeśli "w gazecie pisze" to można wytłumaczyć, że jeden dziennikarz... Zresztą mawiamy "telewizja pokazała", a czym to się różni od "gazeta pisze" albo "gazeta napisała". Taka personifikacja. Owszem, może nie jest to najwyższego lotu, tak nie powinno być na ważnej dyskusji i na maturze, ale potocznie... Nie widzę tu jakiegos kompromitującego błędu. Nieładne "w gazecie pisało"? A "w radiu leciał koleny odcinek"? A "w telewizji leciało to jeszcze raz"?
Mir Nalezińskí 18.10.2006 23:09
Odnośnie wołacza -
pytanie
*Dzień dobry. Mam pytanie: czy poprawne jest sformułowanie: Józek, do odpowiedzi. Zastanawiam się, czy nie należałoby użyć formy wołacza- Józku, do odpowiedzi .Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
Agnieszka*
Odpowiedź prof. M.Bugajskiego (Radio Zachód)
2006-10-08 (kilka dni temu)
*Poprawne, bo w języku polskim wołacz bywa zastępowany mianownikiem. Pozdrawiam. Marian Bugajski*
Mir Nalezińskí 18.10.2006 22:54
*Na koniec chcę napisać, że naprawdę lubiłam Marka Kondrada i nawet korzystam z usług banku, który reklamuje, ale kompletnie stracili w moich oczach po ostatniej "genialnej" reklamie.* - może to jest dla wszystkich oczywiste, ale Kondrad ma ostatnio dwie reklamy. Co w tej jednej jest błędnego? Nikt nie pyta, zatem wszyscy wiedzą? No i za rok, dwa, jeśli ktoś będzie czytał, to może nie wiedzieć, o czym pismo... Podobnież ktoś z zagranicy.
*ale kompletnie stracili * - kto "stracili" (l. mnoga)?
Adam Degler 18.10.2006 22:26
Jan Niezbędny z Ciechocinka się znalazł. Tylko twarz gdzieś zgubił.
Jan Niezbędny 18.10.2006 21:49
strazniczka ortografii sie znalazla co w podstawowce nauczycielke poprawia...
Stanisław Marcin Stanuch 18.10.2006 21:46
No, no Emilia - niezły debiut. Współczuje, bo następny tekst będzie musiał być lepszy :-)
Dobro Polski według Ludwika Dorna
(odsłon: +256)