Facebook Google+ Twitter

A to polska wiosna właśnie, więc grillujemy, smażymy, dymimy i smrodzimy

Wiosna strzeliła kwiatami i zielenią. Na łono natury wylegli weseli biesiadnicy i grillują na całego. Hałas leci wszędzie, dym i smród snuje się po okolicy, a to właśnie grillują biesiadnicy. Są i tacy, którzy robią to namolnie, na balkonie.

Wraz z wiosną zaczęło się wesołe grillowanie. Grillowe zapachy czy według innych smrody, nie wszystkich cieszą. Mimo to wszędzie grillujemy. Nad jeziorami, rzekami, w parkach, zagajnikach, lasach, ogródkach i na balkonach. Dym i ostry zapach grillowych smakowitości, nie wszystkim pasuje, zwłaszcza alergikom i starszym osobom mocno wrażliwym i chorym na astmę.

Wcale też nie do śmiechu jest ludziom zamieszkałym w sąsiedztwie wysypiska śmieci, restauracji, kebabu, zakładu uboju zwierząt, czy firmy restaurującej opony samochodowe. Tacy to mają zapachy nie z tej ziemi. Przez okrągłą dobę smród wdziera się do mieszkań i "ciągnie" się po okolicy.

Nie można dziwić się, że ludzie w takich sytuacjach ostro protestują. Bo dla niektórych nie do wytrzymania bywa sąsiad, który zwyczajowo wieczorem od wiosny do lata, smrodzi grillem na balkonie. A czy da się wytrzymać żyć w sąsiedztwie odoru ubojni i fabryki mięsnej? Pamiętamy głośny w kraju przed kilku laty, protest mieszkańców wsi sąsiadującej z ciężkim odorem, wychodzącym z zakładu Henryka Stokłosy.

W mediach ukazywały się bez przerwy apele i alarmy mieszkańców kierowane do władz lokalnych z prośbą o pomoc, gdyż "smród w Nowym Brzeżnie, odpady i śmierdzące powietrze" - cytował portal lokalny lm.pl - nie dają spokoju nikomu, na dworze i w domu.

Podobnie reagowali rok temu warszawiacy, niecierpiący zapachu z sąsiadującego z ich domami, baru orientalnego - kamienica na rogu ulicy Rakowieckiej i Wiśniowej, w centrum miasta. Bo, jak pisało Metro, nikt nie da rady cały dzień wdychać aromatycznej chińszczyzny. Nie chodzi oczywiście wyłącznie o warszawiaków. Również w innych miastach nie brakuje restauracji, ulicznych barów, smażalni frytek czy ryb, a także dużych fabryk, zwierzęcych ferm czy oczyszczalni ścieków, zlokalizowanych w pobliżu domów mieszkalnych.

Także lokatorzy sąsiadującej z nimi stacji benzynowej narażeni są na nieprzyjemne zapachy, a sąsiedzi hipermarketów muszą wąchać i wdychać smrody rozkładających się resztek żywności. Trzeba przyznać, że dziś bez uregulowań prawnych nie sposób skutecznie walczyć z dość częstym, przykrym i trującym odorem.

Podobnych przypadków zasmradzania ludziom życia miesiącami i latami przez nieodpowiedzialnych sąsiadów, uciążliwe firmy, bezdusznych biznesmenów i sąsiadów, nie brakuje w kraju. Internet pełny jest informacji na ten temat. Na specjalnych portalach ludzie apelują o pomoc, regularnie rejestrują sprawy drastycznego łamania podstawowych norm współżycia społecznego i sąsiedzkiego.

Istnieją też portale z adresami firm specjalistycznych, zajmujących się badaniem natężenia smrodu i zanieczyszczenia powietrza. Na innych portalach widnieją ogłoszenia firm prowadzących oczyszczanie terenu, wywóz nieczystości lub zajmujących się transportem wszelkiego rodzaju odpadów, śmieci i nieczystości. Brak jednak skutecznych uregulowań prawnych walki ze smrodem.

To wszystko dowodzi jak daleko jesteśmy od koniecznego ustawodawstwa, które powinno regulować wspomniane przypadki łamania zasad, reguł, nieludzkich postaw, czy wręcz haniebnych zaniedbań ludzi odpowiedzialnych za należytą troskę o dobro człowieka i dobro wspólne, jakim jest środowisko naturalne. Niedługo wszystko to ma ulec zmianie. Smród i odór, który dotąd zatruwał ludziom życie, ma być likwidowany administracyjnie. Ma wejść takie kary, które za łamanie prawa mają być dotkliwe i skuteczne.

Ministerstwo Środowiska kończy projekt nowego prawa, zgodnie z którym wystarczy skarga, i gmina będzie musiała wynająć firmę specjalistów, którzy zbadają "uciążliwy zapach przy pomocy tzw. olfaktometru" – donosi newsweek.pl. W badaniu m.in. na drodze wizji lokalnej, mają uczestniczyć również przedstawiciele stron skarżących, oskarżony i samorządowcy.

Jeżeli w badaniu zostanie potwierdzone zbyt wysokie stężenie cząstek zapachowych - "gmina nakaże smrodzącej firmie ograniczenie emisji, np. restauracja będzie musiała uszczelnić pomieszczenia, fabryka zainstalować dodatkowe filtry". Ale jeżeli ta się nie zastosuje, "trucicielowi" grozić będą kary do "tysiąca złotych za każdy dzień" zwłoki wykonania nakazu.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.