Facebook Google+ Twitter

A to Polska właśnie. Łukowski Sąd rodzinny

Rodzina, ach rodzina. Kiedy jej nie ma, samotnyś w pracy jak ten pies. I starszyzna dba o interesy swoich najbliższych, powinowatych, znajomych. Malkontenci, nie wiedzieć czemu, obruszają się i wykrzykują coś o nepotyzmie, kolesiostwie.

 / Fot. Jerzy KirzyńskiW małych społecznościach, takich jak Łuków, kręgi rodzinne, towarzyskie, koleżeńskie widać jak na dłoni. Niczym fale po jeziorze rozchodzą się po lokalnych urzędach, jednostkach samorządowych, organizacyjnych, placówkach itp.

O ile samo pojęcie fali fizycy uważają za pożyteczne, to w życiu społecznym ustawiane konkursy, zatrudnianie po znajomości jest źle odbierane. Ale kto się tym przejmuje?

W bardzo rodzinnym Sądzie Rejonowym w Łukowie utworzyły się kadrowe łańcuszki: babcia, córka, wnuczka oraz: siostra, siostra, siostrzenica, jak i : mąż, żona itp. Babcia jest przełożoną wnuczki, ciocia - siostrzenicy.

Z szacunku dla prawa nie napiszę, co o tym sądzą łukowskie "przybłędy".

Kuzynka posła zajęła miejsce doświadczonej pracownicy Łukowskiego Ośrodka Kultury, żona radnego została dyrektorką jednego z wydziałów urzędu miasta. Przykłady można mnożyć.

- W Łukowie bez znajomości pracy nie dostaniesz. Tu ręka rękę myje – coraz częściej można usłyszeć na ulicy.

- „Co z tego, że będę miała wykształcenie i zapełnione CV, skoro pracy i tak tu nie znajdę. Liczą się znajomości” – to głos Karoliny.

- „Podobnie uważa większość młodzieży. Dlatego na uczelniach warszawskich i lubelskich znajdziemy wielu studentów prawa, medycyny, stomatologii, psychologii, socjologii, czy bezpieczeństwa wewnętrznego, którzy pochodzą z Łukowa.

Jeżeli zadamy im pytanie, czy wrócą na stałe w rodzinne strony, odpowiedź jest zazwyczaj taka sama - „nie”- napisał mateo19/Łuków w artykule „Młodzi wyjeżdżają z Łukowa. Miasto bez perspektyw? ”.

„ Feudalizm oparty jest na mafijności i nepotyzmie - na zachowaniach naturalnych” stwierdził Rafał A. Ziemkiewicz w książce „ Czas wrzeszczących staruszków”. Wyd. Drewniany rower. Lublin 2008. Uznał też, że „ Instynkt dominacji też jest instynktem naturalnym. Istota ludzka pragnie wywyższenia ponad inne istoty ludzkie. A jeśli jest wywyższona, posiada pewien przywilej i stara się przekazać ten przywilej swym potomkom”.

Przecież mamy w Polsce kapitalizm.

- W naszym mieście obowiązuje zasada naczyń połączonych – wtajemniczył mnie znajomy z os. Unitów Podl. Mówił coś o psującej się rybie… - dopiero po chwili doszło do mnie, że jest on zapalonym wędkarzem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.