Facebook Google+ Twitter

A to Polska właśnie. O taką Polskę pan walczył panie Tusk?

Historia, którą niedawno usłyszałem i którą chciałbym przytoczyć tutaj, zdaje się być z pogranicza tragedii i horroru. Smutne jest to, że zdarzenia takie mają miejsce w XXI wieku, w kraju, który uchodzi za kraj cywilizowany, w Polsce.

Moja sąsiadka (nazwę ją panią Basią) jest rencistką otrzymującą niewielką rentę. W związku z tym, jak wiele osób w podobnej sytuacji dorabia sobie pracując w pewnej firmie produkcyjnej jako szwaczka.

Zatrudniona jest na umowę zlecenie, która to umowa jest od wielu miesięcy co miesiąc przedłużana. Pani Basia pracuje na pół etatu, przez cztery godziny dziennie. Wynegocjowała sobie kiedyś niebotyczne wynagrodzenie za tę pracę, w wysokości połowy "najniższej płacy krajowej", czyli ok. 600 zł miesięcznie.
W międzyczasie przeniesiono ją na inny oddział, mieszczący się w innej dzielnicy. Pani Basia musi teraz dojeżdżać do pracy (wcześniej pracowała w pobliżu miejsca zamieszkania).

W związku z tą niedogodnością i w związku z tym, że w międzyczasie wzrosła wysokość "najniższej płacy krajowej", pani Basia upomniała się u swego pracodawcy o podwyżkę do wysokości połowy tejże "najniższej krajowej"(zgodnie z wcześniejszym - co prawda niepisanym - ustaleniem). Chodzi tu o niebagatelną kwotę - uwaga - ok. 30 zł miesięcznie, co ledwo zrekompensowałoby koszty komunikacji.

Spotkała się z kategoryczną odmową. Rozżalona popłakała się na oczach swoich szefów, którzy jak się okazało, nie byli tak do końca ludźmi bez serca i obiecali biedaczce, że pomyślą nad tym, co można by zrobić w tej niełatwej, skomplikowanej sytuacji.

Następnego dnia, na stanowisku pracy odwiedziła panią Basię młoda kobieta z zarządu firmy i oświadczyła, że chyba znalazła wyjście z sytuacji. Teraz uwaga - Mrożek i Gombrowicz razem wzięci nie wymyśliliby czegoś takiego. Młoda bizneswomen zakomunikowała, że w zaistniałej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby pani Basia - po prostu - zrezygnowała z przejazdów i przychodziła do pracy na piechotę. Proste? A jakże genialne.

Nie chciałem uwierzyć w to co usłyszałem. Znam jednak długo sąsiadkę i kobieta, której znów łzy zakręciły się w oczach, nie musiała zbyt długo przekonywać mnie bym jednak uwierzył w jej opowieść. Nie chcę komentować zachowania kobiety z zarządu firmy - co tu komentować.

Po prostu żyjemy w kraju, w którym zwykły, szary człowiek jest nikim.
Pracodawcy dostali możliwość pomiatania pracownikami w sposób niemalże dowolny. Czy o taką Polskę walczył pan panie Tusk?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Pytam tego Pani Jadwigo, który aktualnie jest przy sterze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osoba, ktora "otake Polske" walczyła, spędza zimę na Florydzie i zamieszcza liczne swoje podobizny w internecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
jerzy kobralski
  • jerzy kobralski
  • 02.02.2012 04:25

A gdzie lub kiedy ten Tusk walczył o Polskę? WG NIEGO POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ! Koryto w Unii sobie szykuje, a Polski, Polek i Polaków nie chce widzieć. A większość i tak mu wierzy; to czy my, Polacy jesteśmy jeszcze zdolni do myślenia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

To kapitalizm jest po prostu i tyle. Normalka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
antek patelmitrz
  • antek patelmitrz
  • 01.02.2012 21:54

tusk jest na usługach obcych koncernów ,on to robi za kasę -zdrajca,wróć komuno Gomułki ,Gierki nawet Jaruzel.

Komentarz został ukrytyrozwiń
 jacek
  • jacek
  • 01.02.2012 21:20

Komuno wróć ! Polacy wybrali kapitalizm , jakie są plusy i minusy tego ustroju wszyscy wiedzą .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdaje mi się, że wciaż walczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.