Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

169925 miejsce

A w Green Górze mamy jazz... Olega Kireyeva

Za nami drugi koncert w ramach czwartego międzynarodowego festiwalu Green Town of Jazz. Tym razem w zielonogórskim klubie "U Ojca" spotkali się muzycy z trzech stron świata. Drugą gwiazdą niedzielnej Nocy Saksofonów był Oleg Kireyev

materiały organizatora / Fot. Zielonogórskie Stowarzyszenie JazzoweSzczerze przyznam, że dopiero po chwili dotarło do mnie co właściwie gra Oleg Kireyev. Zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Podobnie jak większość publiczności z niecierpliwością czekałem na ten niezwykły muzyczny koncert. Nie zawsze mamy przecież możliwość usłyszeć jazz dosłownie zmiksowany z muzyką orientalną. Mieszanka bardzo intrygująca. Koncert Kireyeva to nie tylko połączenie standardowej muzyki jazzowej z muzyką orientalną, ale to już nowy baszkirski gatunek jazzu. Gatunek unikalny. Trudno sobie wyobrazić, a jeszcze trudniej przekazać to co działo się w niedzielę na deskach klubu "U Ojca". Kireyev urzekł publiczność nie tylko doskonałą muzyką ale też swoim wokalem i umiejętnością operowania językiem przy wykonywaniu dźwięków, do naśladowania których gorąco zachęcał publiczność.

Widzowie uczynili zadość prośbom artysty i mniej lub bardziej udolnie naśladowali baszkirski śpiew. W zamian Oleg pociesznym i łamanym polskim starał się nam wyjaśnić o czym jest jego muzyka. A, że zielonogórscy miłośnicy jazzu rosyjskiego "nie ponimaju" momentami było bardzo zabawnie. Zespół Olega Kireyeva składa się z muzyków pochodzących z różnych stron byłego Związku Radzieckiego. W skład zespołu wchodzą: gitarzysta Valery Panfilov z Mołdawii, basista Viktor Matukhin z Ukrainy, bębniarz Ildar Nafigov z Tatarstanu. Oleg Kireyew pochodzi z Republiki Baszkiru (południowo-zachodnia część Uralu).

Każdy muzyk tego niezwykłego zespołu wypełnia brzmienie kwartetu własnymi muzycznymi doświadczeniami i fascynacjami, które w efekcie tworzą unikatową mieszankę, mocno inspirowaną rosyjską tradycją muzyczną i etnicznymi elementami kultur poszczególnych narodów byłego imperium radzieckiego. Najważniejszym pod tym względem, muzycznym projektem Kireyev'a jest grupa Feng Shui Jazz Theatre, do której często angażuje on muzyków tworzących lokalny folklor (Buryatia), wprowadza specyficzny typ śpiewu „guttural” a także zaprasza zespoły tancerzy. Inspirowany nowymi, egzotycznymi brzmieniami instrumentów mongolsko-buriackich (Kurai i rodzaj harfy Kubyz), jako pierwszy artysta w Rosji, wprowadził do muzyki jazzowej folklor Bashkiru

Już jego pierwsza formacja Orlan z połowy lat osiemdziesiątych, stała się swoistym fenomenem w rosyjskim środowisku jazzowym. W roku 1989 ukazał się album „Bashkir legends” wydany przez legendarną, państwową wytwórnię „Melodia”. Orlan aktywnie koncertował w całej Rosji i zagranicą. Początek lat dziewięćdziesiątych to trzyletni pobyt w Polsce, który zaowocował współpracą z polskimi jazzmanami (m.in.Kazimierzem Jonkiszem) i działalnością koncertową w wielu klubach, a także na festiwalu Jazz Jamboree. W Krakowie w klubie Ogródek, pełnił funkcję szefa artystycznego.

W roku 1994, po wydaniu swojego solowego albumu „Romantic” Kireyew wyjeżdża do USA, by szkolić swój warsztat pod okiem saksofonisty Bud'a Shank'a. Międzynarodową rozgłos zyskał po występie na Montreux Jazz Festival w Szwajcarii w 1996 r. W latach późniejszych zapraszany był często na trasy koncertowe po Europie, często grając zwłaszcza w jazzowych klubach w Wielkiej Brytanii. Na brytyjskim rynku sporym sukcesem okazała się jego płyta „Love Letters” (2000), nagrana w bardziej pop-jazzowej konwencji.

W pamięci jazzowej publiczności Kireyev pozostał przede wszystkim jako twórca autorskiej odmiany etno-jazzu. Jego kolejne albumy „Tea Art” (2003) i „Mandala” (2004) przepełnione kombinacją tradycyjnego swingu, baszkirskiego śpiewu, mołdawskich folkloru i afrykańskiej rytmiki (w skład jego Feng Shui Jazz Theatre wchodzi senegalski perkusista Njaga Sambe), uchodzą za najciekawsze przykłady łączenia muzyki jazzowej, improwizacji i rdzennego folkloru jego rodzinnego Baszkiru.

Jak podkreślają organizatorzy festiwalu Green Town of Jazz, tegoroczna jego edycja ma wyraźne akcenty wschodnie, które chcieliby przeszczepić na kolejne edycje festiwalu. Mam nadzieję, że jazz zza wschodniej granicy na stałe wpisze się w nurty światowej muzyki, nie zostanie zamknięty za granicą Uralu. Cieszę się, że mogłem poznać bardzo świeży, zaskakujący gatunek jazzu. Muzyka ta wnosi wiele nowego, nie ma nic wspólnego z indyjskim kiczem, wnosi sporą dożę orientu czyli kultury, która dla wielu z nas pozostaje nadal nieodgadniona.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

(+) Dobrze napisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

ciekawe.

już gdzieś pisałam, że jazzu nie lubię, ale indyjskie motywy owszem;]
zresztą taki trend jest teraz, szczególnie lubuje się w nim producent Timbaland i zaszczepia w hity swoich podopiecznych;]

tak czy owak, lubię natomiast, kiedy muzyka przekracza granice, te narodowoścuiowe, gatunkowe. To inspirujące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.