Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181281 miejsce

A wróg nic, tylko knuje

Człowiek może znieść bardzo wiele idiotyzmów dochodzących do znękanej głowy z tak zwanego otaczającego go świata. Nawet to, że częścią mitu założycielskiego IV Rzeczpospolitej stali się dwaj bliźniacy. Mitologiczne skojarzenia są wprawdzie oczywiste, ale nie przynosi to nadzwyczajnej ulgi.

Miniony rok przyniósł wiele zmian w polskim słownictwie politycznym. Mówiła o tym dr Katarzyna Kłosińska we wczorajszym wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej”. Przytoczone przez nią przykłady są najbardziej znaczeniowo spektakularne, gdyż przynajmniej kilkakrotnie czytałem felietony i teksty w dziennikach oraz tygodnikach, w których mniej lub bardziej delikatnie wykpiwano „szafę Lesiaka”, „Ubekistan”, „układ”, „szarą sieć” itp. O tym, jak silnie te metafory polityczne wpływają na myślenie rządzących, może świadczyć – na przykład - tłumaczenie się z rozmaitych niepowodzeń poprzez odniesienie do przeszkód, które stawia „układ”.

Okazał się on, co już ogólnie wiadomo, znacznie silniejszy, niż sądzili wielcy reformatorzy struktur państwa. Problem, nie tylko, jak sądzę perswazyjny, polega na tym, że nikt do tej pory „układu” nie widział. Należy on do świata językowej magii, podobnie jak kilkadziesiąt lat temu „różnej maści rewizjoniści”, a nawet sabotażyści, którzy swoją wredną działalnością przeszkadzali w budowie najdoskonalszego i najbardziej postępowego systemu społecznego. Jednak tamta, już historyczna, argumentacja miała istotną przewagę nad dzisiejszym niepohamowanym gadaniem. Co pewien czas ci sabotażyści lub rewizjoniści byli przez władzę wyraźnie wskazywani. Najczęściej to wskazanie wiązało się niestety ze skazaniem, ale to już zupełnie inna historia, gdyż nie piszę przecież dziejów komunistycznego sądownictwa.

Wydaje mi się, że tamte lata łączy ze współczesnością figura wroga. Przez swoje cechy, a jedną z nich było to, że będąc całkowicie niedostrzegalny dla przeciętnego obywatela, stawał się on istotą demoniczną. Mógł być wszędzie, obserwował nas doskonale zakamuflowany, gdyż mówił takim samym, jak my językiem i wyznawał tę samą, dla zachowania pozorów, religię.

Wyobraźmy sobie dramatyzm sytuacji – on nas cały czas widział, sam będąc niewidzialnym. Jego istnienie i prowadzoną skrycie, na naszą szkodę, działalność, można było obserwować tylko po spotykających system nieszczęściach: wielkich kłopotach gospodarczych, braku masła, kolejkach po mięso, braku dewiz, spóźniających się pociągach, kłopotach z zaopatrzeniem elektrowni w węgiel. Wróg był bardzo pracowity i kiedy socjalistyczne społeczeństwo spało snem sprawiedliwych, on cały czas knuł. Nie mógł odpocząć ani na sekundę, gdyż miał przecież szatański plan unicestwienia naszego dzielnego narodu.

Na szczęście władza czuwała i co pewien czas mogła pochwalić się sukcesami. Procesy były pokazowe, a kary ostre. Ale ulga była tylko chwilowa, przeciwnik bowiem mnożył się, jak muszka owocówka.

Wracając z niechęcią od miłych historycznych wspomnień do czasów współczesnych, chciałbym zapytać nieśmiało polityków trzymających władzę o ich sukcesy w walce z „układem” lub „szarą siecią”. W końcu rok już minął, a rezultatów ciągle nie widać. Wprawdzie minister sprawiedliwości na warszawskiej konwencji Prawa i Sprawiedliwości mówił o ogromnych stratach państwa z powodu działalności „mafii paliwowej”, ale, chyba przez wrodzoną skromność, nic nie wspomniał o procesach sądowych. Równie cicho jest o działalności z taką pompą powołanego Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Przydałby się, jak sądzę, jakiś spektakularny sukces, szkoda przecież zebranego, z takim trudem, drewna na stosy, na których nikt jeszcze nie płonie. Społeczeństwo, a przynajmniej ta jego część, która uwierzyła w budowę czystego moralnie państwa, może okazać zniecierpliwienie brakiem zasadniczych zmian. Ile razy można powtarzać, iż „układ” się czai się w mroku, a „szara sieć” oplata wszystko, co można jeszcze opleść.

No cóż, nie chcę być nazbyt okrutny, ale uważam, że czas zabrać się wreszcie do roboty. Chociaż mogę zrozumieć ostrożność. W końcu chleba nie brakuje. A to oznacza, że nie nadszedł jeszcze czas igrzysk.  

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.12.2006 21:04

Wyobrażam sobie, że przy obecnej dialektyce władzy blednie Twoja niechęć do terminów typu: spec-komisje, spec-służby, spec-rzeczywistość. Mnie też to wszystko brzydzi, chociaż nie sposób moim zdaniem nie docenić integrującej roli jaką ten język pełni w gronie zwolenników obecnie rządzących. Co mnie osobiście fascynuje to wyjątkowazdolność jaką ma pewne grono polskich intelektualistów i publicystów do usprawiedliwianie i/lub bagatelizowania słów i czynów obecnej ekipy. Od tych najpoważniejszych (oskarżenie o agenturalność byłych szefów MSZ, akceptacja działań Giertycha w Miisterstwie Edukacji, jego hunwejbinów w MW; czy choćby nominacji dla podejrzanego typka na prezesa PZU) do ostatniej wypowiedzi głowy Państwa (Małpa w Czerwonym). Subtelny intelektualista i chrześcijański filozof Dariusz Karłowicz na pytanie o stosowność tej wypowiedzi zaczął dzisiaj od mantry: "A poprzedni prezydent w Charkowie...". A koledzy z PiS podkreślali dzisiaj fakt, że prezydent jest tak naprawdę niezwykle szarmancki wobec kobiet. I nie dostrzegają, że świadczy to wyłącznie o hipokryzji tego typu zachowań na pokaz. Nikt też nie widzi potrzeby, by skończyć ten temat mówiąc proste przepraszam (także usprawiedliwacze w rodzaju min. SIkorskiego - "Miła małpeczka"), co jest typowe dla ludzi, którzy mają niebezpiecznie mocno zinternalizowane poczucie dziejowej misji. I to jest dość przerażające, skoro nawet w kontekście takiego drobiazgu nie można się przyznać do wpadki. To tyle

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do poważnej wypowiedzi pozwolę sobie dodać nieco złośliwości: prześladowania jakie spotkały za czasów III RP panów braci powoli wychodzą na jaw, a to na okoliczność inwigilacji, a to w procesie na ktorym osobiście zeznawał JK, ujawniając grozę przeszłych czasów - oto - kuszony przez diable pomioty, łapówki nie przyjął. Taki twardziel.
Czekam teraz na jakąś spektakularną akcję mającą wznieść na wyżyny moralność - głowę dam, że przy okazji wyjdzie na jaw iż conajmniej jeden z braci był gwałcony, ale udowodnić tego nie może, bo zygota nie powstała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.