Facebook Google+ Twitter

Aaron Lennon - najszybszy kurdupel angielskiej ligi

Jest najniższym piłkarzem w całej Premiership. Mimo to radzi sobie tam doskonale, a zazwyczaj o głowę od niego wyższych rywali mija niczym narciarz tyczki. Zawdzięcza to przede wszystkim swojej szybkości, która jest jego znakiem firmowym.

„Nadzieja angielskiej piłki nożnej” - takim mianem nazywany jest przez angielskie media 19-letni Aaron Lennon. I nie ma w tych słowach krzty przesady. Anglik – mimo tak młodego wieku – już na dobre zadomowił się w angielskiej Premiership, będąc jedną z największych gwiazd Tottenhamu Hotspur. Zaliczył także udział w mistrzostwach świata w Niemczech. – Ten chłopak ma szanse zostać piłkarzem na miarę Davida Beckhama – prorokuje były szkoleniowiec „Kogutów”, Martin Jol.

Najmłodszy piłkarz Premiership

Urodził się w Leeds. Tam też stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki, od najmłodszych lat trenując w znanej w całej Anglii kopalni talentów – Leeds United Academy. Mocno wyróżniał się spośród reszty młodych graczy, więc szybko znalazł uznanie w oczach sztabu szkoleniowego klubu. – Był po prostu niesamowity. Dzięki swojej technice i szybkości niejednokrotnie podczas gierek treningowych przebiegał z piłką całe boisko, mijając po drodze wszystkich rywali – wspomina z uśmiechem pierwszy trener Lennona, John Frais.

W jednym z meczów Pucharu Anglii juniorów sezonu 2002/03 ustrzelił hattricka i tak zaimponował trenerowi pierwszej drużyny, że ten z marszu przeniósł go do seniorskiej kadry Leeds Utd. A już niedługo później – w sierpniu 2003 roku – Aaron zadebiutował w spotkaniu ligowym, wchodząc na boisko z ławki rezerwowych. Miał wtedy zaledwie 16 lat i 129 dni, co sprawiło, że stał się najmłodszym piłkarzem w historii, który wystąpił w Premiership.

Kariera Lennona w angielskim zespole układała się świetnie. Zawodnik po pewnym czasie wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce, zaliczał kolejne dobre występy i był jednym z ulubieńców kibiców. „The Peacocks” spadli jednak do drugiej ligi, popadli w poważne kłopoty finansowe i większość piłkarzy musiało rozglądać się za nowym pracodawcą.

Nie inaczej było w przypadku Lennona, o którego rozpoczął się prawdziwie zażarty bój. W składzie chciało go mieć kilka klubów angielskich z Chelsea Londyn, Manchesterem City, Evertonem i Tottenhamem Hotspur na czele. Anglik wybrał ostatecznie ofertę tego ostatniego. – Kogutom” chyba najbardziej na mnie zależało. Czułem, że naprawdę jestem im potrzebny – tłumaczył swoją decyzję zawodnik. – A poza tym to klub z czołówki Premier League.

Szybko dostana szansa

Działacze Tottenhamu kupili Lennona raczej z myślą o przyszłości. Ich podstawowym prawoskrzydłowym w sezonie 2005/06 miał być Wayne Routledge, w którym to ówczesny trener londyńczyków pokładał ogromne nadzieje. Routledge na początku grał jednak zdecydowanie poniżej oczekiwań, a później doznał poważnej kontuzji. Stało się więc jasne, że już po tak krótkim okresie wyczekiwania wychowanek Leeds dostanie szanse gry od pierwszych minut. – Taka jest piłka nożna. Jeden będzie miał szczęścia pod dostatkiem, a drugiemu go zabraknie – mówił tuż po przykrym urazie swojego klubowego kolegi.

Mało kto wierzył jednak, że młody Anglik na dłużej zagrzeje miejsce w pierwszym składzie drużyny z północnego Londynu. Większość fachowców uważało, iż brakuje mu przede wszystkim doświadczenia i ogrania na pierwszoligowych boiskach. Co na to sam Lennon? Ucinał się od wszelkich wypowiedzi, skupiał się wyłącznie na polepszaniu swoich umiejętności podczas treningów, a efekty były natychmiastowe. Zawodnik z meczu na mecz grał coraz lepiej, a ci, którzy wcześniej w niego nie wierzyli, diametralnie zmienili swoje zdanie.

Zwiększyła się także aktywność mediów. Angielska prasa wręcz prosiła Svena Gorana Erikssona, by ten poważniej zainteresował się Aaronem Lennonem. Lecz chyba żadnemu z dziennikarzy nawet przez myśl nie przeszło, że Szwed powoła go na mistrzostwa świata w Niemczech. A jednak! Młodzian znalazł się w 18-osobowej kadrze na mundial, co na Wyspach okrzyknięto nie lada sensacją.

– Czytałem w gazetach i portalach internetowych, że mam jakieś tam szanse na wyjazd na MŚ, ale chyba nikt, łącznie ze mną, w to nie wierzył – powiedział Lennon niedługo po tej zaskakującej decyzji. – Pewnego dnia zadzwonił do mnie jeden z członków angielskiej federacji piłkarskiej i oznajmił: „Powoli zaczynaj się pakować, jedziesz na mistrzostwa!”. Byłem w szoku, fantastyczne uczucie. A jak swój wybór tłumaczył Eriksson? – Aaron to bardzo utalentowany, dynamiczny, a przede wszystkim młody piłkarz. Świeża krew jest potrzebna w każdej kadrze.

Oczywiście, urodzony w Leeds piłkarz nie był głównym ogniwem reprezentacji Anglii na niemieckich boiskach. Pełnił on raczej rolę drugo- lub nawet trzecioplanową, zaliczając ledwie kilka minut w jednym z meczów grupowych. – Ale nie był to mimo wszystko wyjazd na marne. Zebrałem jakże cenne doświadczenie, którego nigdy za wiele.

To nie woda sodowa

Początek kolejnego sezonu nie był już dla Lennona tak udany, jak cały poprzedni. W jego grze brakowało polotu, Tottenham przegrywał mecz za meczem, a na domiar złego doznał poważnej kontuzji, która wyeliminowała go z gry na okrągłe sześć tygodni. W Anglii rozpoczęły się liczne spekulacje: Czy Aaron nie zachłysnął się sławą? Czy nie uderzyła mu woda sodowa? Głos w tej sprawie dał bramkarz „Kogutów”, Paul Robinson: – Zapewniam wszystkich, że Lennon nie uważa się za gwiazdę. Na treningach harował jak zawsze, a jego słabsza dyspozycja była związana z brakiem formy. A na dodatek ta kontuzja. To się zdarza w piłce nożnej. Już niedługo wróci do wielkiej piłki, jestem o tym święcie przekonany – mówił wtedy Anglik.

Jego słowa sprawdziły się w stu procentach. Prawoskrzydłowy wrócił do gry w wielkim stylu. Znów błyszczał, znów zachwycał, znów z dziecinną łatwością mijał rywali na prawej flance. A kibicom Tottenhamu Hotspur w pamięci utkwił przede wszystkim mecz z Chelsea Londyn. Wtedy to młody Anglik, przy stanie 1:1, dostał podanie ze skrzydła, fantastycznym zwodem minął obrońcę i precyzyjnym, mocnym strzałem w długi róg pokonał Petra Cecha. Ta bramka zapewniła „Spurs” zwycięstwo. Wielokrotnie zresztą prowadził swój klub do zwycięstw: czy to dzięki golom, czy – co przytrafiało się najczęściej – asystom. Jednak cechami, z których zasłynął, nie są ani podania, ani strzały. A więc w takim razie co? Odpowiedź jest prosta: szybkość i...wzrost.

Diabelsko szybki kurdupel

Przypadek Aarona Lennona jednoznacznie łamię tezę mówiącą o tym, iż piłkarze o słabych warunkach fizycznych nie mają czego słuchać w Premier League. Anglik ma zaledwie... 165 cm wzrostu, co sprawia, że jest najniższym zawodnikiem biegającym po murawach pierwszej ligi angielskiej. A mimo to radzi sobie tam doskonale. I choć szanse na wygranie przez niego pojedynku główkowego są porównywalne do trafienia szóstki w totolotka, to gdy ma on już piłkę przy nodze, potrafi zwieść najlepszych piłkarzy świata. Zawdzięcza to świetnemu dryblingowi oraz – co jest jego znakiem firmowym – niesamowitej wręcz szybkości.

Kilka tygodni temu słynna firma NIKE utworzyła stronę internetową http://www.skysports.com/whoisthefastest/index.html. Można tam znaleźć dwa krótkie filmy, w których uznawani za najszybszych piłkarzy w Premierhip – Aaron Lennon i Gabby Agbonlahor z Aston Villi – przechodzą przez specjalny test: czterdziestopięciometrową przebieżkę pomiędzy słupkami (20 m z piłką, 20 m bez). Kto okazał się zwycięzcą? Lennon! Pokonał on trasę w 13,8 sekund ( dla porównania Agbonlahorowi zajęło to 13,9 sekund ). Choć ten „sprawdzian” nie był do końca miarodajny, to piłkarz Tottenhamu śmiało może powiedzieć: „Jestem najszybszym piłkarzem pierwszej ligi angielskiej”.

Jeszcze nie wypełnił swojej misji

Zarówno szybkość, jak i fakt, że obecny sezon jest dla Anglika bardzo udany (3 gole, 9 asyst we wszystkich rozgrywkach), sprawiły, iż Lennonem zainteresowały się najlepsze kluby na świecie. – Ten chłopak posiada praktycznie wszystko, co powinien mieć światowej klasy piłkarz – talent, pracowitość oraz umiejętności czysto piłkarskie – chwali swojego podopiecznego trener Tottenhamu, Juande Ramos.

W skończonym nie tak dawno okienku transferowym głośno było o rzekomym zainteresowaniu się Lennonem przez wielki Inter Mediolan. Brukowy „The Sun” napisał nawet, że działacze mistrza Włoch wysłali do Londynu oficjalną ofertę, w skład której wchodziła nieznane do końca suma transferowa oraz Brazylijczyk Adriano. Zarząd „Spurs” stanowczo jednak tej informacji zaprzeczał. – Owszem, Inter kontaktował się z nami w sprawie Aarona, jednak żadnej oficjalnej oferty nie było – przekonywał prezes klubu, Daniel Levy.

A co o swojej przyszłości mówi sam zainteresowany? – Na razie nie rozglądam się za nowym klubem. Tottenham dał mi szanse, regularnie na mnie stawiał. Zrobił dla mojej kariery naprawdę wiele – tłumaczy zawodnik. – Oczywiście, kiedyś zmienię klub. Choćby dlatego, że, według mnie, każdy piłkarz musi poszerzać swoje horyzonty. Gdy uznam, iż wypełniłem dla „Spurs” swoją misję, wyruszę w dalszą piłkarską podróż.

Źródła:
http://en.wikipedia.org/wiki/Aaron_Lennon
www.aaronlennon.info/
www.aaron-lennon.com/
www.thefa.com/England/SeniorTeam/ NewsAndFeatures/Postings/2006/05/England_Lennon.htm
www.caughtoffside.com/.../ who-is-faster-tottenhams-aaron-lennon-or-aston-villas-gabriel-agbonlahor/5279.html
uk.eurosport.yahoo.com/ph/ football_p.html?title=Aaron+LENNON
www.independent.co.uk/.../internationals/ lightningfast-winger-adds-deadly-dash-of-mischief-479808.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetny artykuł! Daję wielkiego plusa, a nawet dałbym dwa ale dopatrzyłem się kilku błędów...
Tekst naprawdę świetny. Gratuluję i zapraszam do przeczytania moich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.