Facebook Google+ Twitter

ABBA znowu razem! - w muzeum

Jak donosi oficjalna internetowa strona ABBY, za dwa lata, w 35. rocznicę głośnego sukcesu Szwedów na konkursie Eurowizji, Sztokholm zamierza otworzyć muzeum pamiątek po najsłynniejszym szwedzkim zespole.

Jak miliony sympatyków czekam na reaktywację twórców piosenki "Dancing Queen", a tu słyszę zupełnie inny scenariusz wypadków. Prasa w całej Europie rozpisuje się na temat muzeum poświęcone zespołowi ABBA, które ma być otwarte w 2009 roku w Sztokholmie.

ABBA w latach swojej świetności. / Fot. AKPAJeśli buty, gitary i plakaty żywej legendy umieszczane są w przybytkach sztuki takich jak muzeum, to znak, że sprawa idzie w niebezpiecznym kierunku podsumowania i zakończenia. To przecież skandal. Wszak członkowie ABBY żyją, a najstarsi z nich są dopiero lekko po sześćdziesiątce. To tak jakby zmumifikować Micka Jaggera, który przeżywa swoją drugą, a może i trzecią młodość na scenie. Wznowili działalność The Police, Genesis, zespoły te grają koncerty i jakoś nikt nie kwapi się otwierać muzeum poświęconego ich souvenirom, tym samym czyniąc ich ciągle muzykami współczesnymi, ważnymi dla świata. A ABBĘ próbują pochować "na żywca".

Ktoś powie, że ta muzyczna śmierć jest na własne życzenie, bo przecież szwedzki kwartet, kuszony po raz n-ty milionami dolarów za wspólny występ nie chce razem stanąć na scenie. No dobrze, ale przecież świat się nie kończy, a po wspólnym występie grupy Pink Floyd na Live Aid 2005, wiadomo, że cuda się zdarzają. Przychodzi taki moment w życiu nie udzielającego się czynnie artysty, że postanawia powrócić. Życie mu ucieka, czasem uciekają też pieniądze, ale przede wszystkim chce zrobić coś wyjątkowego, coś, co nada jego życiu niesamowitych kolorów młodości. Fani czekają na ten moment.

Raz już było blisko, kiedy to kilka lat temu na jednej sali usiedli Frida, Agnetha, Bjorn i Benny. Było to przy okazji premiery spektaklu "Mamma Mia" kilka lat temu. Ale nie stanęli ze sobą ramię w ramię, ani na scenie, ani poza nią. Tylko Bjorn i Benny publicznie odśpiewali a capella fragment przeboju 'Fernando". Szkoda. Ale nie traćmy więc nadziei.

Jeśli istnieje coś, obok osobistych pobudek poszczególnych muzyków, co może opóźnić lub zniweczyć powrót naszych idoli na scenę, to jest to na pewno wspomniane muzeum.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Witam w klubie Abbowiczów. Benny Anderson obecnie jeszcze gra, ma swój zespół Benny Anderson Orchestra. Bjorn też dałby się pewnie namówić, najgorzej jest z dziewczynami. Ech... Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że tylko w muzeum.. =[

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.