Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28063 miejsce

"Abnormally Attracted To Sin". Jaki grzech popełniła Tori Amos?

18 maja pojawiła się w sprzedaży jubileuszowa, dziesiąta już płyta słynnej wokalistki i pianistki Tori Amos, zatytułowana "Abnormally Attracted To Sin". Tytuł płyty mówi o grzechu. Czy damy się skusić zmysłowej amerykańskiej piosenkarce?

 / Fot. Abnormally Attracted To SinZa pierwszym razem odtwarzasz płytę z nadzieją na nową dawkę (działkę?) dobrze znanej Tori Amos, tej, która cię kiedyś tak zachwyciła. Chcesz wsłuchać się w melodie, które na długo pozostają w pamięci. Jednocześnie trochę się boisz, wspominając aż nazbyt popowy album "The Beekeeper". Ale, o dziwo, po chwili już zupełnie przestajesz słuchać, po prostu robisz coś, co miałeś do zrobienia. Muzyka gra w tle i o to chyba fanom Tori chodzi. Płyta jest dobra właśnie dlatego, że bezbłędnie poznajemy „rudowłosą syrenę" – jak mówi o niej last.fm – i nie musimy się po to wsłuchiwać.

Oczywiście, obecny jest fortepian, z którym Tori jest nierozłączna. Ale to nie on stanowi centrum muzyki, którym jest, rzecz jasna, głos Tori. Ważna jest, jak się wydaje, również sekcja rytmiczna – wyraźnie dominująca w kilku miejscach (chociażby "Not dying today"). W soczystych beatach przebija się też wyraźnie wpływ trip-hopu. Ogólnie dźwięk z „Abnormally Attracted...” jest znany już z poprzedniej płyty Tori – "American Doll Posse", aczkolwiek większość motywów nie jest tak rockowa i przypomina klasyczne już albumy "Boys For Pele" czy "Scarlet’s Walk".

Docenić trzeba też stronę graficzną: płyta jest wydana naprawdę ładnie. Okładka nie jest może szczytem kreatywności, ale skutecznie przyciąga wzrok na półce. Cieszy też tak zwana „polska cena” – 33 złote to wcale nie drogo jak na gwiazdę tej kategorii. Dla wymagających lub oddanych fanów jest dostępne dwa razy droższe wydanie deluxe z dołączoną płytą DVD z nagraniami z trasy koncertowej.

Na „Abnormally Attracted...” Tori po raz kolejny przedstawia się jako piosenkarka o wielu twarzach, której styl jest trudny do sklasyfikowania. Paradoksalnie, jednocześnie mamy uczucie, że gdzieś to wszystko już było. Dobrym przykładem będzie kompozycja „Mary Jane” – w różnych wersjach i z różnymi tekstami słyszeliśmy już tę piosenkę wiele razy. I to nie jedyne deja vu na tej płycie. Trudno jednak podnosić to jako zarzut: płyta nie jest rewolucyjna ani odkrywcza, ale to nie czyni jej gorszą. To wciąż wysokiej jakości, inteligentny pop-rock-elektronika i coś jeszcze. Czy to nie jest to, czego potrzebuje dziś świat?

A co z tym grzechem? Tori popełniła go, nagrywając tak „zwykłą” płytę. My – słuchając jej z zadowoleniem. Czy ktoś nas potępi?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.