Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178206 miejsce

Aborcyjna burza w szklance wody

Nieudane próby wprowadzenia konstytucyjnych poprawek w sprawie ochrony życia poczętego spowodowały zamieszanie godne zastanowienia. Wyjście Marka Jurka z PiS to kolejna sprawa, którą możemy się ekscytować, choć nie bardzo wiadomo, po co.

„Rozłam w PiS”! Wystarczy włączyć telewizor, by usłyszeć to hasło, jak mantra powtarzane przez publicystów i telewizyjnych prezenterów. Wygląda na to, że PiS zaraz się rozwiąże, a posłowie tego ugrupowania zapadną się pod ziemię i ślad po nich zaginie tak, że nie będą mogli głosować. Tak samo zresztą wcześniej rozwiązywano Platformę Obywatelską. Czymś trzeba się jednak widocznie ekscytować, bo choć jakiś rozłam i tu i tu faktycznie zaistniał, to z pewnością nie będzie tragiczny w skutkach.

Seria niefortunnych zdarzeń

Sprawa aborcji to na pewno sprawa ważna. Nie dziwi, że polityk tak ideowy jak Marek Jurek postawił ją na ostrzu noża i zakomunikował to dymisją z funkcji marszałka Sejmu. Dziwią za to zdarzenia zarówno wcześniejsze, jak i późniejsze.

Zaskakuje dość niezorganizowane podejście do zmian konstytucyjnych. Pięć różnych projektów, a znaczna część posłów PiS krytykowała nawet jeden z własnych. Dało się odczuć sceptyczne nastawienie wielu parlamentarzystów partii rządzącej do samej idei zmian, co zarzucał im potem Marek Jurek. Brak jedności miał spowodować niekorzystną postawę posłów Platformy, którzy wsparli wnioski w zbyt małej liczbie. Tyle że właśnie sceptycyzm ten, tym bardziej, że obecny również w PiS-ie (dla którego samo podniesienie sprawy aborcji było niewygodne, co dało się przewidzieć), powinien prowokować do zastanowienia nad sposobem wprowadzania poprawek.

Wygląda na to, że jak nie było wystarczającej i sensownej debaty (choćby o tym, czy poprawka nie spowoduje konieczności zaostrzenia ustawy aborcyjnej), tak nie było i odpowiedniego podłoża ideowego, które w liczbie 296 głosów mogłoby jeden z wniosków przegłosować. Temu Marek Jurek zaradzić nie mógł tak czy inaczej, bo w tym wieku na reedukację ideologiczną zazwyczaj jest już za późno. Stąd dziwi niezwykle ostra i ambicjonalna postawa Jurka, której ostatnim przejawem stało się wyjście z PiS. Bo zasady zasadami i ustąpienie z funkcji marszałka można zrozumieć (który to ruch powszechnie się zresztą chwali, traktując go niemal jako akt szlachetności), ale przesadna zawziętość w czynach jest zazwyczaj nierozważna.

Wybory, partie, liderzy

Toteż wyjścia Jurka z PiS nie należy chyba traktować jako jakiegoś wydarzenia przełomowego czy epokowego. Ono najwyraźniej miało prawo się prędzej czy później zdarzyć i wcale nie musi mieć szczególnie trwałych skutków. Bardziej niż wielkiego i nieodwracalnego kryzysu, jest chyba skutkiem chwilowej nadreaktywności marszałka.

Idąc tym samym tropem, nie ma obecnie wielkich przesłanek ku przyspieszonym wyborom. Należy pamiętać, że Marek Jurek wyszedł z PiS-u, aby trzymać się zasad, a nie w wyniku dokonania gwałtownej ideologicznej wolty. Zatem nie ma powodu, by nie popierał w dalszym ciągu rządu Jarosława Kaczyńskiego. Podobnie jak jego ewentualni stronnicy. Bo mimo że Donald Tusk, wyczuwając koniunkturę, o ewentualnej partii Jurka i Płażyńskiego wypowiedział się ciepło, nie wykluczając nawet koalicji w przyszłym parlamencie, to partia taka nie ma racji bytu. A może inaczej: jeżeli powstanie, to tylko po to, by utopić LPR, a przy okazji także siebie. Nie ma zresztą powodu, by Jurek chciał rozwiązania parlamentu. Jeżeli w którymś miałoby się udać wprowadzenie pożądanych przez niego poprawek do Konstytucji, to właśnie w tym. W kolejnym rozdaniu nie ma co o tym marzyć.

W ogóle zastanawiające jest, jak łatwo tworzymy nowe, wirtualne polityczne byty, zapominając chyba, że partia polityczna to coś więcej niż kilku liderów. A w Polsce ktokolwiek się nie zgadza musi zakładać własną formację. Tak było z Marcinkiewiczem i Rokitą, tak było z Kwaśniewskim i to podnoszą obecnie, w sprawie Marka Jurka, publicyści. Byłyby to już trzy dodatkowe ugrupowania, choć niektórzy zaczęli dopatrywać się zbieżności programowych między Rokitą i Jurkiem. Nie wiadomo po co, bo też nie wiadomo, czemu taka partia miałaby służyć i czym szczególnie różnić się od PO i PiS. A i różnice między tymi politykami trudno lekceważyć. Na pewno nie są one mniejsze niż te, z którymi stykać się musieli dotychczas wewnątrz swoich formacji. Trudno zaś wróżyć sukces Partii Buntowników i Obrażalskich (choć wstąpiliby do niej pewnie wszyscy).

Czas wreszcie skończyć z przesadnym przywiązywaniem się do konkretnych postaci na konkretnych stanowiskach, nienaruszalnych liderów. Rotacja jest w tej materii naturalna, a nawet pożądana, bo ożywcza. Ruchów politycznych nie tworzą jedynie jednostki wybitne. Właśnie dlatego może zdarzyć się tak, że Jan Rokita nie będzie pełnił w swej partii żadnej istotnej funkcji. Nie jest to powód, by się na partię obrażać, ale by dalej być jednym z wielu jej członków, wpływowym ze względu na potencjał, ale chwilowo odstawionym na bok. Prędzej czy później okaże się przecież, jaka konstelacja na partyjnej górze jest najkorzystniejsza i sytuacja może wrócić do stanu poprzedniego. Celem formacji politycznej jest przecież zdobycie władzy.

Sprawa Jurka – sprawą honoru

Choć zagrożenia więc nie ma, działacze PiS muszą teraz podchodzić do kwestii Marka Jurka z atencją, choćby z tego względu, że brak zainteresowania sprawą oznaczałby po prostu zniewagę, co dopiero niekorzystnie mogłoby się odbić na jedności partii. Poza tym, na Jurku wewnątrz partii powinno im wyraźnie zależeć. Bo choć poza PiS-em niczego wielkiego nie zdziała, to bez niego PiS na pewno zdziała mniej niż by mógł. A do tego „pragmatycy”, jak mówi się o skrzydle wywodzącym się z Porozumienia Centrum, na pewno nie chcieliby dopuścić.

Wszystkie znaki wskazują zatem, że Marka Jurka nie można pozostawić samemu sobie i jeżeli nie zechce w najbliższym czasie wrócić do PiS-u, należy chociaż zaproponować mu dalsze pełnienie funkcji marszałka. To już uczyniono.
Pokazowe uniesienie się honorem nie ma jednak uderzającej politycznej wartości. Co nie musi znaczyć, że jest bezsensowne. Być może tak mało honorowych postaw możemy ostatnimi czasy oglądać, że jednorazowa dawka w wykonaniu drugiej osoby w państwie jest szokująca. Racjonalnie rzecz jednak biorąc - przewrotu brak.

Rewolucje pozorów

Można odnieść wrażenie, że na polskiej scenie politycznej codziennie dzieje się coś przełomowego. W istocie kolejne przełomy znaczą niewiele i zdają się maskować, a może zastępować brak działań bardziej pożądanych.

Samo zamieszanie okołoaborcyjne można nawet uznać za temat zastępczy. Konsensus został osiągnięty – po co to rozgrzebywać? Ano po to, że gdy w grę wchodzą ideały, to, cytując TVP, „nie ma przebacz”. Być może współczesna polityka stała się w zbyt dużym stopniu grą pragmatyków. Ale, koniec końców, czasem nie wiadomo, co lepsze – zimna kalkulacja czy ideologiczny bój. Najgorzej, gdy się te dwa podejścia scali, jak ma to w zwyczaju Roman Giertych.

Tak czy inaczej, żadna z poprawek nie przeszła. Jedni odetchną z ulgą, uradowani pewnością utrzymania w mocy aborcyjnego porozumienia, inni będą się rozwodzić nad wpływem szatana na parlament. Wszystko to dopieszczone szczyptą groteski, aurą wydarzeń wiekopomnych i doniosłych. Kolejne rewolucje pozorów wstrząsać będą polską polityką. A to, co wartościowe, jeżeli następuje czy nastąpi, umknie w rewolucyjnej wrzawie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Przepraszam, nastąpiła mi na odcisk pomyłka i nie tu gdzie zamierzałem, wpisałem wypowiedź.
Bez urazy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doczekaliśmy się raczej chwili, gdy każdy może wypowiedzieć publicznie swoje zdanie na dowolny temat.

Wiele „papierowych gazet” w dziale „listy od czytelników” zamieszcza podobne wypowiedzi. W tamtym świecie istnieje oczywiście cenzura sądów. Tutaj natomiast powinniśmy raczej, skupić się na kształtowaniu zachowań, sposobu myślenia a ostatecznie wypowiedzi.

Czytując wiadomości przypuszczałem, że źródłem ich powstania poza przekazywaniem informacji jest wspomniane kształtowanie wypowiedzi. Wściekły na świat człowiek „wchodzi” na 24 i jeeedzie publicznie po autorach używając niewybrednych słów. Czy zakorkować cenzurą jego jadowe zęby?
Nie podoba mi się co o mnie napisano więc nie pokaże tego publicznie. Pokusa cenzury jest ogromna.

Uważam, że komentarze powinny pozostać w prawie niezmienionej formie a jedynie w przypadkach ewidentnego łamania prawa winny być blokowane. Prosta ramka przy komentarzu „zgłoś redakcji komentarz jako obraźliwy” powinna wystarczyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niby Giertych przegrał, ale trochę ugrał.
Plus baaardzo zasłużony.
To mój 1001 koment:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

już ok

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spokojnie, wszystko wróci do normy :)
Moim zdaniem tzw "przełomy" są kreowane. W Polsce, USA szczególnie. Tak jak begergate miała być końcem rządu. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czasem wydaje mi sie ze nawet osobnik kreujący przełom nie do końca jest przekonany że to istotnie przełomem sie okaże. Liczy na ciemność ludu. Tak więc wiekszą prawdziwość dostrzegam w przełomie Dunajca czy przełomie Prądnika niż w "przełomie" jaki fundują mi polskie media.

Cieszę się, że wróciłeś do pisania Tomek. Bardzo cenie twoje pióro :) Plus naturalnie. Niestety nie moge ci go teraz dac bo coś nie pozwala mi na to system :/ Ale co sie odwlecze to nie uciecze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejne pomysły, "jedynie słuszne" maja wszyscy tak samo jak i wyobrażenie o swej mądrości i jedynym patencie na uszczęśliwienie społeczeństwa. Kolejna zadyma szykuje się na temat eutanazji . Której w kraju nie ma.
Partie, a szczególnie LPR uprawia z wi;lkim talentem awanturnictwo, aby zapisać się grubymi literami w pamięci wyborców na wypadek wyborów. Również, aby zasłużyc się zarówno Rydzykowi, jak i episkopatowi, co nie zawsze jest jednoznaczne.
Tak czy inaczej koalicja rządząca kojarzy mi się z cyrkową areną, na której już nikt nie panuje, ale wszyscy trzaskają batami. Dla ludności, przeciętnego obywatela naszego kraju jest to jechanie reflektorem po oczach. Dalej już nic nie widać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja mam wciąż wrażenie, że to wszystko takie “zastępcze tematy”. Przecież chodzi o kobietę i ochronę jej nienarodzonego dziecka. Przede wszystkim tak poważna sprawa nie powinna być przedmiotem politycznego sporu, bo wszyscy wiemy z autopsji, że do niczego dobrego to jeszcze nigdy nie doprowadziło. A teraz - “nie czas na łzy” - może jakiś projekt odnośnie likwidacji podziemia aborcyjnego? Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomita analiza. Kompletna, inteligentna. Wolałbym ją - co prawda - widzieć w dziale M3G. Tam przyzwyczailiśmy się czytać publicytykę. W wydarzeniach (nawet w dziale opinie) tekst niknie. A szkoda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.