Jak informuje Wprost24.pl - arcybiskup Sławoj Leszek Głódź stwierdził, że w Warszawie powinien stanąć "pomnik narodowy, bo tragedia była narodowa". Dodał, że "zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem samego siebie i trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiego".
Z dalszych słów hierarchy wynika obawa przed "frustracją narodu" wywołaną brakiem decyzji ze strony władz, głównie prezydenta w sprawie pomnika. Wyraźnie zaakcentował, iż "inicjatywa może wymknąć się spod kontroli i będą różne samozwańcze pomysły" oraz dobitnie podkreślił miejsce prezydenta Kaczyńskiego w naszej historii stwierdzając: "Należy uwzględnić to, że należy on do łańcucha wielkich prezydentów, który rozpoczęli Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki". Ponadto metropolita z najwyższym uznaniem odniósł się do zasług prezydenta Kaczyńskiego podkreślając jego wielkość i przestrzegał przed "zacieraniem śladów poprzednika".
Jest to pierwsza tak ostra i bezpardonowa reakcja hierarchy kościoła katolickiego w Polsce odnosząca się do ostatnich wydarzeń. Nie sadzę, by te słowa wpłynęły na budowanie autorytetu władzy, w szczególności demokratycznie wybranego prezydenta Komorowskiego.
Stanie się zarzewiem kolejnych konfliktów i podziałów. Nie tego spodziewa się społeczeństwo ze strony niezwykle doświadczonego i przez lata związanego z obozem "władzy" dostojnika kościelnego.
Tym bardziej zadziwia ta wypowiedź po okresie zaskakującego milczenia Kościoła na temat najbardziej drażliwych wydarzeń ostatnich tygodni. Nie chcę być złym prorokiem ale sadzę, że końcowe zdania wypowiadane przez arcybiskupa wywołają efekt przeciwny od zamierzonego i staną się oliwą dolaną do ognia. Powiedział on bowiem: "Nam wszystkim zależy na autorytecie prezydenta, na majestacie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, by był on godnie reprezentowany. To, co się teraz dzieje, prowadzi do dewaluacji wielkich pojęć, do dewaluacji orędzia prezydenta, które miało być wielkie, dewaluacji zdarzeń i ludzi. To, co dzieje się obecnie, jest nie do przyjęcia. Należy szukać nowego języka i nowych działań. Gołym okiem widać rozziew między władzą a społeczeństwem".
Źródło:
PAP, "Rz",
prost.pl