Facebook Google+ Twitter

Abp Życiński o marginalizacji kultury intelektualnej

Czy współczesna kultura cechuje się zanikiem wrażliwości intelektualnej, zarzuceniem ideału mędrca, dewaluacją znaczenia profesora? Zdaniem abp Życińskiego tak.

 / Fot. Rafał Tryścień30 marca br. na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego odbył się wykład ks. prof. dr hab. Józefa Życińskiego, Arcybiskupa Metropolity Lubelskiego, zatytułowany "Kulturowy dialog Kościoła i Akademii a współczesny antyintelektualizm".

W wykładzie poświęconym analizie współczesnej kultury, abp Józef Życińskie zwrócił szczególną uwagę na dewaluację kultury intelektualnej współczesnego świata. Nawiązując do myśli Fryderyka Nietzschego, mówiącego o śmierci Boga w kulturze, podkreślił, że śmierć Boga w kulturze pociągnęła za sobą śmierć człowieka. Tym, co znamionuje współczesność to post-humanizm. Przyjmuje się, że jeżeli nauki przyrodnicze określają istnienie gatunku homo sapiens, jako krótki odcinek czasu w odniesieniu do istnienia całego świata, to i również kultura intelektualna nie może, a zwłaszcza nie ma podstaw do zajmowania wyróżnionego miejsca w życiu człowieka.

 / Fot. Rafał TryścieńPowołując się na znakomitego polskiego filozofa Romana Ingardena, ucznia Edmunda Husserla, abp Życiński zauważył, że dla niego życie nabierało sensu wtedy, kiedy intelekt stawiano najwyżej. Współcześnie natomiast, miejsce kultury intelektualnej zajmuje antyintelektualizm z hasłami osiągania sukcesu za wszelką cenę.

Pociąga to za sobą dewaluację roli i znaczenia profesora, którego interpretacja rzeczywistości przegrywa z interpretacją świata dokonaną przez pierwszego lepszego dziennikarza tabloidu. Co więcej, w zamian za rezygnację z wartości intelektualnych, ludzie stają wobec wyboru między przyjęciem postawy dionizyjskiej, przejawiającej się w lekkości ducha, a z drugiej strony, fascynacją kulturą dalekiego wschodu.

Problem antyintelektualizmu pogłębia istniejący postmodernizm, a także koncepcja "mgły semantycznej". Zanik wrażliwości na wartości wyższe wynika z uznania, że wszystko, co człowiek poznaje jest nie jasne, niedostępne dla niego. Prawda jaką chciałby poznać skrywa się przed nim we mgle, uniemożliwiającej wartościowe poznanie rzeczy.

Czy zatem należy poddać się w obliczu tak prezentującej się kultury? Zdaniem abp Życińskiego mimo, iż słowa Johna Grey` a są stale aktualne - intelektualiści nigdy nie byli tak zmarginalizowani jak dziś - to zadaniem Kościoła i akademii jest formować intelektualistów. Formować takich ludzi, którzy nie boją się samotnej wędrówki za prawdą.

Jak dodaje arcybiskup metropolita, uczelnie nie powinny koncentrować swoich wszystkich wysiłków na kształceniu specjalistów np. w dziedzinie informatyki, ale także powinny kształcić ludzi, którzy zajmą miejsce "mistrzów życia". Wzorem takich osób są np. Hanna Malewska,
polska pisarka, założycielka i redaktorka naczelna miesięcznika "Znak", ks. Michał Heller, czy też ks. Józef Tischner.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

Bardzo dziękuję.
Wydaje mi się, że większość jest rozdartych. Być może nie zawsze w pełni świadomie. Ale to rozdarcie nie nastraja optymistycznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

relatywizmu miało być w ostatnim słowie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam za przekręcenie imienia. Nazwałbym się realistą ;) Kiedyś bliski był mi platoński idealizm, teraz określiłbym swoje pozycje poznawcze jako hybrydę egzystencjalizmu i tego, co niektórzy nazywają filozofią dialogu. Zasadniczo mam krytyczny stosunek do zjawisk zachodzących w świecie, dlatego rozumiem ideę, jaka kierowała Arcybiskupem w jego wykładzie. Również dostrzegam prymat oglądania, że tak to nazwę, nad myśleniem i materializmu nad byciem. Takie czasy. Nieznośne momentami przy prymacie jednoczesnym relatywiźmie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprostuję: na pierwsze mam Robert, nawet na drugie nie mam Grzegorz. Ale się przyzwyczaiłem.
Panie Rafale, próbowałem jedynie uzyskać Pana własne wynurzenia w temacie. Rozumiem że nie jest Pan ani optymista ani pesymistą, czyli wybrał Pan trzecia drogę. Czy dane mi będzie ją poznać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Optymizm Panie Grzegorzu nie ma tu nic do rzeczy - diagnoza pewnych zjawisk nie powinna płynąć z nastrojów, ale namysłu nad rzeczywistością. W tym przypadku znajomość poglądów prelegenta ma również znaczenie - bez niej można jedynie gdybać: "co poeta ma na myśli".

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, opieramy się na relacji. Ale czy Pan sam jest optymistą, nawet znając myśl? Czy ma ona wpływ na rzeczywisty stan ducha, niezależnego jak mniemam?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaraz zaraz - opieramy się na relacji z wykładu, a nie jego zapisie. Poza tym, znając trochę jego myśl nie mogę się zgodzić z tym zarzutem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mi sie wydaje, że prof. Życiński nie obawia się parodii. Ale nie wskazuje drogi. Czy ona jest? Ja niestety jestem pesymistą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alternatywa może tu być "papieska". Upraszczając: wybrać kulturę życia miast kultury śmierci. Raczej zdziwiłoby mnie gdyby arcybiskup Kościoła Rzymskiego proponował inne drogi poza Chrystusem, który sam nazywa siebie Drogą, Prawdą i Życiem. Myślę jednak, że Życiński pokazuje w tym kontekście szersze odniesienia niż tylko chrześcijaństwo. Proszę zwrócić uwagę, że przywołuje nurt fenomenologiczny (Ingardeen), który próbowali w Kościele zaadaptować tacy teolodzy, jak Karl Rahner. Należy przy tym pamiętać, że myśl Rahnera ciągle ociera się o antypody Kościoła. Innymi słowy odniesienie moim zdaniem jest uniwersalnie europejskie - nie zapominać o tym co przyniosła cywilizacja na naszym kontynencie. Nie odcinać się od korzeni - także tych filozoficznych - Antyku i ich adaptacji w postaci takich filozofów jak Augustyn z Hippony czy Tomasz z Akwinu (choć to teoretycznie dwie różne szkoły).

Panie Tomaszu, ma Pan rację że media stały się nośnikiem wartości czy też antywartości. Młodzież z rzadka czytać będzie Mertona, raczej będzie oglądać MTV. Rzecz w tym, by kształtować ją intelektualnie, zmuszać do refleksji. Osobiście nie zarzuciłbym Arcybiskupowi tego, o czym Pan pisze. Oprócz wykładów takich jak powyższy, jeździł on np na Przystanek Woodstock, zaproszony przez Owsiaka, gdzie wygłaszał prelekcje dostosowane do odbiorcy. Ponadto rzecz nie w strachu przed Dalekim Wschodem, ale bezmyślną fascynacją pewnymi jego elementami, wyrwanymi z kontekstu, które są parodią dalekowschodniej myśli filozoficznej czy religii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A swoją drogą nie pokazuje rozwiązań a w zasadzie jedyną tylko słuszną drogę. Nie wszyscy czytają wielkich filozofów i myślicieli. Spora część młodych odbiorców kultury nie ma pojęcia o czym biskup prawi.
Obawiam się że nie zauważanie tego że młody człowiek jest kształtowany przez współczesne media a nie zakonników takich jak Morton którzy zamknięci latami w murach zakonu pisali mądre traktaty.
Dlatego boi się kultury dalekowschodniej bo ta agresywnie i w sposób dostępny młodemu odbiorcy mami i za urocza.
Sam jednak nie ma pomysłu na dotarcie do tych którzy korzystają z kultury masowej. Wskazał problem ale nie rozwiązanie.
Panie Rafale liczę na komentarz na mój komentarz. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.