Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

17672 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 10pkt

Oceń:

Absurd parytetów


Dyskusje o parytetach ostatnio przycichły z powodu tragicznych wydarzeń w naszym kraju. Nie zmienia to jednak faktu, że są obecne w świadomości Polaków. A skoro są obecne, to trzeba się z nimi rozprawić.

Według Słownika Języka Polskiego parytet to "ustalony stosunek jakichś wielkości, zwłaszcza określający prawa jakichś osób lub grup". W toczącej się w Polsce debacie, przez parytety rozumiemy gwarancje prawne obecności kobiet na listach wyborczych do Sejmu, Senatu, rad gmin, rad powiatów i sejmików województw w ilości nie mniejszej niż liczba mężczyzn (czyli albo po równo, albo o jedną kobietę więcej w przypadku list o nieparzystej liczbie kandydatów).

Na wstępie powtórzę popularne już w tej dyskusji zdanie. Parytety są zagrożeniem dla demokracji. Nie są wcale realizacją art. 33, 1. Konstytucji III RP, która mówi: "Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym." Parytety w pewnych sytuacjach mogą wręcz doprowadzić do łamania tego zapisu konstytucji.

Pierwsze pytanie, które mi się nasuwa, gdy myślę o parytetach to: dlaczego akurat kobiety? Dlaczego nie damy szansy osobom, które mogą mieć znacznie większy problem z wejściem do parlamentu, czy rad, na szczeblu samorządowym? Na przykład mieszkańcom małych miejscowości i wiosek?

W końcu wszyscy obywatele mają zagwarantowane takie same prawa. Kobiety bywają różne - takie, które zajmują się dziećmi w domach, takie, które są aktywne zawodowo, z małych miejscowości i z wielkich miast. Wiele z nich da sobie radę bez parytetów. Natomiast z mieszkańcami wiosek jest już znacznie trudniej. Dlaczego akurat płeć ma decydować o wejściu do parlamentu, skoro do tej pory zależało to od osobistych uwarunkowań człowieka - wykształcenia, talentu, dokonań, przebojowości itp.?

Jednocześnie pojawia się pytanie: czy mieszkańcy tych miasteczek i wiosek chcieliby, żeby ich wpisywać na listy wyborcze? Czy czuliby się z tym dobrze? Doświadczenie pokazuje, że główny problem z uczestnictwem kobiet w polityce nie leży w ich dyskryminacji, ale w niechęci do zajmowania takich stanowisk.

Agnieszka Pomaska, Posłanka na Sejm RP, mówi:
"Jako członek Zarządu Platformy Obywatelskiej na Pomorzu, podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego miałam okazję uczestniczenia we współtworzeniu list wyborczych. Problemem nie było to, że kobiety nie zostały dopuszczone do startu w wyborach, ani to, że nie były na listach odpowiednio wysoko, ale to, że w większości nie wyrażały na to chęci".

Zobacz także:

Anna Dąbrowska OFFline profil autora

Autor: Anna Dąbrowska

Napisz do autora

Artykuły (27) Galerie (0) Średnia ocen (3.94)

Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska

O mnie: Piszę dla nazywania rzeczy, które być może bez nazwy umknęłyby, a wtedy zapewne byłoby ich szkoda. Gubię parasolki, znajduję latawce. Na co dzień urzęduję na swoim blogu www.anna-ychtis.blogspot.com.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Robert Grzeszczyk 10.05.2010 12:02

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 59

Parytet płci, bo o taki toczy się walka nie rozłożony po równo.
I rzeczywiście, nie widać związku miedzy płcią a polityką. Bo przecie płeć nie determinuje woli walki, mam nadzieję. I trudno podpierać się tu statystyką.
Wszystko wynika z pewnych drobnych czasem oddziaływań począwszy od fazy rozwoju dziecka. Przekoślawiona rzeczywistość powoduje, że miejsce kobiety jest takie a nie inne. Bo kto mi wytłumaczy przyczynę tego, że w Zw. Harcerstwa Rzeczpospolitej są osobne drużyny zuchowe dla dziewczynek i osobne dla chłopców. Dziewczynki są w zuchach o rok dłużej niż chłopcy, na przekór faktom, bo to przecież one wcześniej dojrzewają. Wychowanie katolickie tez pogłębia pewne schematy. Rola w jaką wpędzane są dziewczynki, dziewczyny i kobiety odbywa się od urodzenia i trwa. Za demokracji, niestety, odczuwam, że ta rola staje się coraz bardziej drugorzędna. I wynika to generalnie przez zawłaszczenie coraz szerszych obszarów życia społecznego przez kościół Katolicki i jego pozaprawne oddziaływanie. Również oddziaływanie na Państwo i jego instytucje.
Sumując: jestem przekonany o nierównoprawnym traktowaniu kobiet i mężczyzn w Polsce lecz jestem też przekonany, że parytet płci nie rozwiąże problemu. Bo cóż pomoże parytet w przypadku rządów PiS, PO czy innej partii realizującej określone cele pod przywództwem nieomylnych Generalnych Sekretarzy.
Popieram Partię Kobiet (która oficjalnie nie angażuje się w walkę o parytet). I wam polecam.
To jest w końcu nowa jakość. Po tych wszystkich przebierańcach :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Henryk Kokot 09.05.2010 13:33

Ocena: Ocena pozytywna 73 Ocena negatywna 66

Bardzo przyjemny tekst, trafne spostrzeżenia i słuszne wnioski. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.