Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5247 miejsce

Absurdy biurokracji w Polsce sięgają zenitu

Zawsze narzekaliśmy na biurokrację. Nie przypuszczałem jednak, że w Polsce po 1989 roku można jeszcze spotkać taki nonsens, jaki pokazał mi pewien łodzianin, który chciał zrobić nad swoim balkonem w bloku mieszkalnym małe zadaszenie.

1 z 9 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Pewien łodzianin chciał założyć nad swoim balkonem mały daszek. Gdy zaczął załatwiać formalności, kazano mu pozyskiwać coraz dziwniejszą dokumentację. Fot Marek Chorążewicz
Pewien łodzianin chciał założyć nad swoim balkonem mały daszek. Gdy zaczął załatwiać formalności, kazano mu pozyskiwać coraz dziwniejszą dokumentację. Fot Marek Chorążewicz

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Nie jestem zwolennikiem biurokracji, uważam jednak że w przestrzeni publicznej należy przestrzegać określonych zasad i norm. Dobrym przykładem są właśnie balkony oraz wszelkie reklamy (stojące, wiszące, naścienne, itp.).
Opinia, że "wolnośc Tomku w moim domku" nie powinna w żadnym wypadku oznaczać, że każdy w swoim mieszkaniu i na balkonie może robić co dusza zapragnie. Daszek niby prosta rzecz, ale powinien współgrać z bryła budynku i jego elewacją, poza tym powinien być solidny, by byle podmuch go nie zrzucił komuś na głowę. Niestety, jako społeczeństwo postkomunistyczne mamy skrzywione poczucie estetyki oraz wielką wiarę w "zrób to sam". Nie mozna tego puścić na żywioł, bo efekty łatwo przewidzieć.
Tymczasem ,na zachodzie Europy również nie ma dowolności w tym zakresie. Jest jeszcze bardziej rygorystycznie. Żadna reklama ani żaden daszek nie może się pojawić na wielorodzinnym domu bez uzgodnienia z administratorem, żadna tablica reklamowa nie stanie przy drodze, na płocie bez zgody urzędu,a takich zgód jest baaardzo mało. Dzięki temu przestrzeń publiczna nie jest zaśmiecona i nie przypomina Indii, czy Tajlandii, czy tez Polski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lepszy biurokratyczny ład niż wolność Tomku w swoim domku. Domek jest nasz wspólny i obszerny jednak mieszkają w nim osoby niepełnosprawne i lekkomyślne, które bez biurokracji zniszczyły by siebie i ciebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Robert Grzeszczyk - "i kolejny koralik głupoty nanizany na bizantyjską normę polskich urzędów" - lepsze od wielu "Zdjęć tygodnia".

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Elżbieta Szychlińska

/Pewnie się bali żeby takie dzieło nie spadło komuś na główkę/

Bać się powinni. Po to są projekty i nadzór. Wiem teoretycznie i z doświadczenia, co potrafi oderwany kawałek blachodachówki przy większym wietrze. Tu jest lżejszy materiał, ale problem pozostaje.
Ludziom na głowy spadają samobójcy niestety, co dopiero mówić o stale wiszącej konstrukcji.
Niemniej jednak dwa lata - to absurd. Choć teoretycznie też przecież wyobrażalny, przy "mało konstruktywnym" podejściu wnioskodawcy :)
Zwykle jednak winna jest urzędnicza machina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/nie oceniam zupełnie obiektu pod żadnym względem, w tym i estetycznym./

Doskonale to rozumiem w kontekście artykułu.


/...aż 76,82 procent przedstawicieli Wspólnoty Mieszkaniowej była na "tak" za zgodą na ów daszek/

Jak zawsze, pojawia się problem, gdzie ma zaczynać się i kończyć "wolnoć Tomku w swoim domku". ( w tym przypadku "swoim" - dotyczy całego budynku).
Inna sprawa, że sporej części naszych budowlanych "makabrył" - niewiele już może zaszkodzić.

U mnie była podobna historia z tarasem na parterze. Przestronnym, zajmującym sporą część trawnika przed blokiem.
Taras stoi po długich bataliach i wygląda całkiem nieźle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś w tym jest Panie Arturze 23:46
Małe okno duży daszek [ brakuje wg mnie jednego wspornika ]. Wgląda mało estetycznie . Papierów dużo , zbyt dużo . Pewnie się bali żeby takie dzieło nie spadło komuś na główkę .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mam wymarzonego zadaszenia nad balkonem (IV piętro, nasłonecznienie piekielne), bo jest to nielegalne. Niemniej - cała masa daszków, a nawet obudowanych balkonów na osiedlu powstała wg. prawa kaduka - "co mi kto zrobi". Spółdzielnia nie demontuje, bo albo musieliby bezprawnie wkroczyć do mieszkania, albo...stawiać ekstra rusztowania od zewnątrz.
Tak więc urzędnicy sobie, przepisy i normy budowlane sobie, a lokator robi co chce; najczęściej są to konstrukcje wykonane własnoręcznie przez złote rączki, czyli zrób to sam. No i robią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, nie oceniam zupełnie obiektu pod żadnym względem, w tym i estetycznym. Mogę dodać, że aż 76,82 procent przedstawicieli Wspólnoty Mieszkaniowej była na "tak" za zgodą na ów daszek. A jest nawet pismo z decyzją na "tak" sygnowaną nagłówkiem Prezydenta Miasta Łodzi, co już jest chyba nonsensem do kwadratu.
Oczywiście za wszystkie wypisy, mapki, plany i schematy trzeba było zapłacić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najprawdopodobniej to jest zemsta. Na sąsiedzie z góry :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kochany, obywatel musi pokonać nie takie grudy.
Pan Artur ma rację.
Choć/lecz...?????
Dokładnie przyjrzyjmy się, co się dzieje.
A ciągle dzieje się...............................

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.