Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polska > Abzestowy statek „Rotterdam” chce wrócić bez zezwolenia

Pozycja materiału w rankingach:

39475 miejsce

Dział: Polska

Ocena: 0pkt

Oceń:

Abzestowy statek „Rotterdam” chce wrócić bez zezwolenia


Wojewoda pomorski Piotr Ołowski zdumiony jest informacją, jakoby armator holenderskiego statku „Rotterdam” zdobył wszelkie niezbędne zezwolenia, pozwalające na remont jednostki w Stoczni Gdańsk.

Informacje z regionu
pomorze.naszemiasto.pl
Transatlantyk stoi obecnie niemieckim Wilhelmshaven, gdzie trwa usuwanie worków z azbestem, nielegalnie wwiezionych w lutym tego roku do Polski.
– Właściciel jednostki przekazał, że posiada stosowne zezwolenia na remont azbestowych konstrukcji oraz zgodę na wywóz odpadów niebezpiecznych za granicę - mówi Anna Dyksińska, rzeczniczka wojewody. – Tymczasem z dokumentów posiadanych przez nas wynika, że spółka „Algader Hoffman”, która ma usuwać azbest z Rotterdamu nie posiada wymaganej decyzji na wytwarzanie odpadów niebezpiecznych podczas remontu statku z wykorzystaniem nabrzeża jako „instalacji”. Wojewoda poprosił ministra Wojciecha Stawianego o informację: „czy Główny Inspektor Ochrony Środowiska prowadzi postępowanie w sprawie wydania zezwolenia na wywóz odpadów azbestowych, które powstaną w wyniku planowanego remontu statku s/s Rotterdam na terenie stoczni w Gdańsku”.

Zgodnie z prawem, aby uzyskać takie zezwolenie musi być to poprzedzone wydaniem decyzji o wytwarzaniu odpadów niebezpiecznych (organem wydającym byłby tu Prezydent Miasta Gdańska). A takiej decyzji nie ma. Piotr Ołowski rozmawiał na ten temat z prezesem Stoczni Gdańsk Andrzejem Jaworskim. Prezes zapewnił wojewodę, że nie prowadzi obecnej rozmów z armatorem, a stocznia może podjąć się remontu statku dopiero po całkowitym usunięciu azbestu oraz po uzyskaniu przez armatora wymaganych prawem pozwoleń.

Jak to z „Rotterdamem” było

Parowiec „Rotterdam” przypłynął do Gdańska 27 lutego. Holenderski armator zamierzał podczas remontu, prowadzonego w „stoczni pod chmurką”, czyli przy pirsie rudowym Portu Północnego, usunąć m.in. ze statku około 2 tys. ton materiałów skażonych azbestem. Wojewoda nie zgodził się na remont w porcie. Okazało się, że w ładowniach statku znajdują się nielegalnie wwiezione do Polski worki z azbestem. Urząd Morski nakazał w czerwcu opuścić „Rotterdamowi” polskie wody terytorialne, choć armator porozumiał się wstępnie w sprawie remontu z gdańską stocznią. Nie pomogło odwołanie od tej decyzji do ministra gospodarki morskiej Rafała Wiecheckiego i statek 25 sierpnia wypłynął z Gdańska do Wilhelmshaven w Niemczech.

(DJA)
PT

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Piotr B. Stareńczak 01.03.2008 14:43

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 32

wyszło szydło z worka...


w pewnym sensie "wiedziałem, że tak będzie"...

tzn. nie spodziewałem się, że ta sprawa będzie w ogóle rozpatrywana przes sąd, ale wiedziałem, że NA ZIMNO i FAKTYCZNIE oraz OBIEKTYWNIE (co potwierdził teraz sąd) NIE BYŁO powodów wyrzucać Rotterdam'a...

w polskich mediach (do czego podłaczyli się dla zdobycia popularności "dbających o społeczeństwo i ekologię" dobrych wujków niektórzy politycy) rozpętano nieuzasadnioną, nieobiektywną, niesłuszną nagonkę na Rotterdam'a...


Wydalenie "Rotterdamu" nieuzasadnione

Dziennik Bałtycki 2008-03-01

Holenderski transatlantyk "Rotterdam" z azbestem na pokładzie został bezprawnie zmuszony do opuszczenia gdańskiego portu i terytorium kraju. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję nakazującą opuszczenie portu. Nie wiadomo, czy armator będzie zabiegał o odszkodowanie.
W czerwcu 2006 r. dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni nakazał "Rotterdamowi" opuszczenie polskiego obszaru morskiego, a ówczesny minister gospodarki morskiej Rafał Wiechecki podtrzymał tę decyzję, uznając, że azbest został wwieziony niezgodnie z prawem oraz że groziło to zanieczyszczeniem obszarów morskich.
Holenderski armator, spółka Rederij Rotterdam, odwołał się do sądu, domagając się uchylenia decyzji bądź jej unieważnienia. Sąd uznał argumenty armatora. Stwierdził, że decyzja ministra naruszyła przepisy prawa procesowego i materialnego. Nie zostało także wyjaśnione, czy azbest na statku stwarzał zagrożenie. Ponadto zakaz opuszczenia portu został doręczony armatorowi, a powinien otrzymać go kapitan statku.
Ministerstwo Infrastruktury, które w ubiegłym roku przejęło zadania Ministerstwa Gospodarki Morskiej, może się odwołać od wyroku.
Pełnomocnik resortu Marcin Skromak powiedział, że będzie doradzał wniesienie skargi kasacyjnej do NSA.
Czy armator będzie się domagał odszkodowania? Reprezentujący go Robert Hagens powiedział, że firmie Rederij Rotterdam chodziło przede wszystkim o oczyszczenie z zarzutów.
Sprawa "Rotterdamu" stała się głośna dwa lata temu. Statek, zwodowany w latach 60., wpłynął do gdańskiego portu w lutym 2006 r., na zaplanowany remont. Okazało się jednak, że na jego pokładzie znajduje się 180 ton azbestu. Wywołało to protesty ekologów, którzy twierdzili, że w wyniku remontu azbest przedostanie się do środowiska.
Po czterech miesiącach postoju w porcie polski rząd nakazał statkowi opuszczenie wód terytorialnych. "Rotterdam" wypłynął z Gdańska w sierpniu. Ostatecznie trafił do stoczni w niemieckim Wilhelmshaven, gdzie remont przeprowadziły ekipy wynajętych z Polski pracowników.

Jacek Klein

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.