Facebook Google+ Twitter

Ach ta zła prasa niemiecka! Sto lat temu i dzisiaj

Właściwie to miałem odpocząć parę dni od czytania i pisania, a tu... Trafił mi się "Kurier Lwowski" z 1914. Lwów to miasto mojego dziadka, więc pogrążyłem się w lekturze i zdumiałem się, a po trosze ubawiłem. No i wypada się tym podzielić.

Winieta wiedeńskiej "Die Neue Zeitung" z 12 I 1914 / Fot. Oesterreichische Nationalbibliothek„Ludzie u nas pojęcia nie mają, ile do Galicji przychodzi pism niemieckich [właściwie: niemieckojęzycznych - przyp. GW], a zwłaszcza wiedeńskich najrozmaitszego autoramentu. Galicja, jak na wszystkie artykuły, tak i na produkt dziennikarski jest dla Wiednia olbrzymim wprost rynkiem zbytu. Niech ktoś zaglądnie wieczorem około pół do 10 (zwłaszcza w porze obecnej) do trafik [tak wtedy nazywano odpowiednik obecnych saloników prasowych], dostarczających pism niemieckich, a zobaczy prawdziwe tłumy, bijące się wprost o dzienniki niemieckie, które przychodzą do Galicji całymi stosami.” - rozdzierał szaty najwyraźniej raczej skromnie opłacany za swoją pracę lwowski dziennikarz w numerze z 9 I na stronie 7.

„Niech ktoś dla ciekawości przeglądnie czasem wszystkie pisma codzienne i tygodniowe, jakie prenumerują «nasze» kawiarnie. Wszak to jest obraz zainteresowania naszej publiczności. Znajdzie w każdej niemal kawiarni nawet najlichsze pisemka niemieckie - ale czasem w kawiarni nie ma ani jednego pisma warszawskiego, nie mówiąc już o poznańskiem, bo ten zabór jest od nas zabity deskami.” - narzekał dalej.

W końcu zaczął przedstawiać porywający program maksymalny: „Wszystko, co się na naszej ziemi dzieje polskiem być powinno. To jest zasadniczym punktem wyjścia dla każdego Polaka. Świadoma masa polska wszystko spolszczyć potrafi: i sklepy i kawiarnie i fabryki i banki, wszystko, co jest zależne od społeczeństwa i ze społeczeństwa żyje, ale to społeczeństwo musi być świadome, a nie tak bezkrytyczne, a często nawet bezmyślne jak ci, co spokojnie tolerują obcy produkt i nawet na niego nie reagują.” Te pełne zapału i przekonania o słuszności wyłącznie własnego punktu widzenia rozważania zmarły już z pewnością od dawna krajan mego dziadka zakończył podpisując się swoim nazwiskiem: Jodde.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Już jako student zbalazłem rzecz co najmniej równie ciekawą. Prasa PRL o de Gaulle'u 1961: "faszystowski dyktator Francji", 1967: "wielki przywódca zaprzyjaźnionego z nami narodu".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Studiowanie prasy jest niezwykle pouczające.
Wpadła mi kiedyś w ręce "Przyjaciółka" z lat pięćdziesiątych. Autorka artykułu porównywała "zmanierowaną" modę francuską ze sposobem ubierania się kobiety radzieckiej, która "jest bezpretensjonalna, pracuje, śpiewa i kocha"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.