Facebook Google+ Twitter

Acht und achtzig Professoren…

Program drugiej konferencji smoleńskiej, która obraduje w Warszawie, każe się spodziewać obfitego plonu. W jej komitecie naukowym zasiadło 47 profesorów. Wygłoszono 37 referatów.

W Warszawie trwa (obraduje, odbywa się, pracuje?) II konferencja smoleńska. Jak informowała „Rzeczpospolita” w swojej relacji na żywo, w komitecie naukowym konferencji „jest już 47 profesorów”. „Acht und achtzig Professoren und Vaterland, Du bist verloren” - ostrzega Bismarck. Ale spokojnie: nagromadzenie profesorów prowadzące ojczyznę do zguby nie osiągnęło na konferencji smoleńskiej masy krytycznej. Z drugiej strony - nie cieszmy się zawczasu. Na pierwszej sesji, prócz zagadnień ogólnych, zapoznano się z analizą wrakowiska, obejmującą m. in. geoprzestrzenną inwentaryzację i teledetekcyjną analizę terenu katastrofy, a także z geotechnicznymi aspektami katastrof lotniczych oraz badaniami eksperckimi metalowych elementów wraku. Kwiat kadry naukowej University of Georgia zapoznał zebranych z czasową (albo chronologiczną) analizą zdjęć satelitarnych (niestety po angielsku, co mogło niektórym zebranym utrudnić głębsze wniknięcie w subtelności techniki analizy).
Drugą sesję pierwszego dnia obrad poświęcono badaniom fizykochemicznym, w szczególności zaś aspektom wytrzymałościowym. Do najbardziej frapujących tematów należy zaliczyć referat traktujący o roli foteli lotniczych i pasów bezpieczeństwa w katastrofie smoleńskiej oraz detektora MO‐2M jako przedstawiciela urządzeń do wykrywania materiałów wybuchowych w oparciu o zjawisko ruchliwości jonów.
Mnogość frapujących tematów zapowiedzianych w programie konferencji sprawiła, że wzbudziła ona olbrzymie zainteresowanie. Na otwarcie imprezy stawili się wysłannicy wszystkich ważniejszych stacji telewizyjnych i wielu portali internetowych. Dziennikarzom nie było jednak dane śledzenie obrad na żywo. Na sali obrad były natomiast obecne rodziny ofiar katastrofy. Wśród obserwatorów konferencji znalazł się sam Antoni Macierewicz.
Mimo wszystko wydaje się wątpliwe, czy prezentacja rezultatów tak wszechstronnych badań przybliży nas do syntezy pozwalającej stwierdzić, jaka była ostatecznie przyczyna zdarzenia pod Smoleńskiem, uznanego pierwotnie za katastrofę lotniczą. Wygląda raczej na to, że dociekania profesorskiego grona prowadzą do stawiania nowych pytań domagających się odpowiedzi, a stąd prosta droga do zwołania trzeciej konferencji smoleńskiej. Taki rozwój wydarzeń sugeruje ewolucja tematu brzozy, odgrywającego w poszukiwaniach prawdy o Smoleńsku niezwykle ważną rolę. W wyniku tego poznaliśmy dogłębnie tak fizykochemiczną, jak i metafizyczną naturę tego drzewa. Dzięki pewnej muzykolożce mogliśmy się nawet dowiedzieć, jak brzmi uderzenie samolotu w brzozę. Aż tu, niespodziewanie, temat brzozy został częściowo unieważniony przez badania naukowców z Georgii, którzy dowiedli, że to sławne drzewo było złamane co najmniej kilka dni przed smoleńskim zdarzeniem, ergo nie mogło mieć z nim nic wspólnego. Ale dlaczego zostało złamane, kiedy zostało złamane, przez kogo, w jaki sposób, w jakim celu? Te pytania nie mogą przecież pozostać bez odpowiedzi.
Temat smoleński po z górą trzech latach badań jawi się więc jako swego rodzaju perpetuum mobile. Mając w perspektywie niekończący się ciąg dociekań prawdy o tym co się zdarzyło 10 kwietnia 2010 roku, warto mieć w pamięci ostrzeżenie Żelaznego Kanclerza, zwłaszcza że ma ono także polską trawestację: Jeszcze jeden profesorek, Ojczyzna trafi do Tworek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Powiedział także:
"Tylko ludzie głupi uczą się na własnych błędach. Ludzie mądrzy – uczą się na błędach cudzych."

Niestety, Polak ani na własnych, ani na cudzych niczego nauczyć się nie potrafi !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.