Pozycja materiału w rankingach:
Drugi dzień Progressive Stage 2010 zapowiadał się jeszcze ciekawiej niż pierwszy. Ze sceny lubelskiej Chatki Żaka, 13 listopada powiało mocą, pulsem gitarowych riffów, a koncerty były w miarę spójne muzycznie.
Metalowy wieczór z przytupem rozpoczął występ lubelskiego Whiterose. Kapela istnieje od 2003 r. i jak większość zaczynała od grania coverów, by potem odkryć swoje własne muzyczne fascynacje. Panowie stopniowo podążali w stronę progresji, a obecnie w ich twórczości pobrzmiewają wyraźnie inspiracje Opethem, Dream Theatre czy Porcupine Tree. Podczas swojego występu zaserwowali potężną dawkę progmetalu, jednak niewzruszona publiczność daleka była od porywów okołoscenicznych, zapewne w oczekiwaniu na kolejne grupy.
Kompilacja Division by Zero była pikusiem w porównaniu z energetycznym koktajlem muzycznym, jaki podali publiczności członkowie grupy Terminal. W trakcie występu zaprezentowali min. kawałki ze swojego ostatniego albumu, "Tree Of Lie". Co ważne - każdy z muzyków tego zespołu ma własne inspiracje muzyczne, zaś to, co tworzą wspólnie z Terminalem, jest wypadkową kilku stylów. W koncertowych utworach można było odnaleźć zarówno elementy jazzu, motoryki r'n'b, jak i riffów o progresywnym zabarwieniu, a wszystko to podlane zostało metalowym brzmieniem. Cały występ był fuzją kilku tych stylów mimo, że kompozycje były raczej krótkie, to jednak energiczne i nowoczesne. W niektórych z nich, jak np. "Behind The Mask" wyraźnie słychać wpływy Linkin Park - zresztą cała twórczość zespołu czerpie garściami z nu-metalu. Podczas ich występu nie zabrakło praktycznie niczego - były szalone klawisze, pulsujące gitary, energiczna perkusja, czyli solidne granie. Zobacz także:
Artykuły
(81)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.71)
Wiek: 27 | Miejscowość: Puławy | Kraj: Polska
O mnie: Absolwentka Filologii Polskiej, miłośniczka dziennikarstwa (szczególnie muzycznego) i fotografii
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin Iwan 15.11.2010 23:39
opisujesz to jak nawiedzona fanka metalu, generalnie to jak w części pierwszej powiem, że szczegółowo, opisałaś cały klimat imprezy. Ostatnie zdjęcie takie se ale reszta ok :D fajjne.
Piotr Kubat: Praca na planie "Pianisty" to było wspaniałe przeżycie
(odsłon: +649)