Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5380 miejsce

Ad Spectatores -godzina przyjemności za dwie dychy

Oczywiście na Dworcu Głównym we Wrocławiu, a raczej w jego podziemiach. Tu bowiem od siedmiu lat ma siedzibę (jedną z wielu) Teatr Ad Spectatores Pod Wezwaniem Calderona i tutaj miała miejsce premiera "Anioła zagłady".

Miejsce kolejnej siedziby teatru znane tylko wtajemniczonym. / Fot. Janina BieleńkoPróba rezerwacji telefonicznej skończyła się fiaskiem. Poczta głosowa numeru komunikuje przepełnienie, co Teatr zapewne cieszy, a mnie, potencjalnego widza, martwi. Nie tracę nadziei, pomna wyjątkowej gościnności i ukierunkowania na widza (Ad Spectatores – znaczy „do widzów”), dostawiania krzesełek dla mniej zapobiegliwych lub spóźnialskich,
piszę na adres mailowy zapytanie o bilety na niedzielę. Przy okazji pytam o możliwość zrobienia kilku zdjęć i umieszczenia w serwisie Wiadomości24.

Kilka godzin później przychodzi odpowiedź: "Potwierdzam rezerwację miejsca. Bilet należy odebrać najpóźniej 15 minut przed spektaklem. Co do zdjęć, to już trzeba pytać na spektaklu."

Docieram na czas. Wykupuję zarezerwowany bilet i zagaduję o zdjęcia. Sympatyczna pani inspicjentka nie jest pewna czy można. Trzeba pytać szefa, czyli Macieja Masztalskiego.
To w jednej osobie twórca teatru, jego dyrektor artystyczny i reżyser. Hmm, 10 minut przed spektaklem pewnie ma ważniejsze sprawy na głowie.

To może wnętrza? Tak. Napiszę o siedzibach teatru. Jest ich we Wrocławiu kilka.
Zastanawia mnie, czy to rozproszenie jest wyborem i błogosławieństwem teatru, czy też jego przekleństwem?

Zakamarki dworcowego podziemia oświetla kameralne światło. Surowy sufit w plątaninie rur i kabli. Ściany z cegieł. Szatnia dla widzów. Cóż, przy odrobinie wyobraźni... Uchylam grubą kotarę, próbując ukradkiem uszczknąć jakiś kadr ze "sceny", czyli klepiska na skrzyżowaniu piwnicznych korytarzy. Widzę długi stół, przykryty atłasowym obrusem, a na nim ozdobny kandelabr. Wyobraźnia szybko przenosi się z wnętrza dworcowej piwnicy do wnętrza XIX-wiecznego dworu. Lekko surrealistyczne zestawienie eleganckiej dekoracji z ociekającymi ze starości ścianami piwnicy, tworzy niesamowitą scenografię do spektaklu zainspirowanego filmami Luisa Bunuela, mistrza kina, prowokatora, obrazoburcy, surrealisty.

Podziemie Dworca Głównego to labirynt korytarzy. W sposób naturalny zostały wykorzystane w akcji sztuki "Anioł zagłady". / Fot. Janina BieleńkoFragment scenografii do przedstawienia. / Fot. Janina BieleńkoPrzy odrobinie wyobraźni wszystko jest jak w prawdziwym teatrze... / Fot. Janina Bieleńko

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Ciekawe ..5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy materiał, dobrze ze autorka pokazuje w jakich warunkach ludzie przeżywają swoje pasje. We Frankfurcie/M są też teatry w piwnicach, w halii targowej, nawet w starych fabrykach gdzie wcale nie ma szatni, bo jest zimno. Wszystko zależy od artystów i widzów, którzy jak i tu są teatralnymi pasjonatami. Nie Ambientne czyni sztukę a ludzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.03.2010 21:38

Brawo, za zaangażowanie i operatywność:) Nie sadzę, żeby wielu mieszkańców Wrocławia wiedziało o tym, że w takim miejscu jak dworzec znajduje się teatr... Bardzo ciekawy materiał:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję :) Trochę się podział stron popsuł, ale liczę na uwzględnienie moich poprawek. Udało mi się w końca znaleźć funkcję "akceptuj". Szukałam go na swojej stronie, niestety ;) Pozdrawiam, J.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję,przeczytałem z przyjemnością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.