Facebook Google+ Twitter

Adam Małysz najlepszy w Oslo, Polak liderem Pucharu Świata!

Adam Małysz wygrał sobotni konkurs Pucharu Świata w norweskim Oslo. Nazywany "królem Holmenkollen" Polak wyprzedził Andreasa Kuettela i Andersa Bardala, jednocześnie obejmując prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata!

Przed konkursem

W piątkowe popołudnie wiatr znów popsuł plany skoczkom. Z powodu zbyt silnych podmuchów nie udało się Oslo-Holmenkollen, Norwegia, 17.03.2007. Na podium najlepsi w zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich w Oslo-Holmenkollen. Od lewej: Szwajcar Andreas Kuettel - drugie miejsce, Adam Małysz - miejsce pierwsze i Norweg Anders Bardal, który uplasował się na pozycji trzeciej. / PAP/EPA/Jari Fr. Erichsen przeprowadzić nawet jednej serii konkursu w Lillehammer. Zawody postanowiono zatem przenieść do Oslo, gdzie skoczkowie występować mieli i tak w niedzielę. W sobotę na Holmenkollen pojawić się mieli wszyscy zgłoszeni zawodnicy bez konieczności kwalifikacji. Od wczesnych godzin porannych niepokojące wieści napływały z obozu Norwegów. Pod dużym znakiem zapytania stał dalszy los bezpośredniej rywalizacji między Adamem Małyszem a Andersem Jacobsenem, który coraz bardziej narzekał na ból kolana. Ostatecznie lider Pucharu Świata pojawił się jednak na skoczni, lecz jego dyspozycja pozostawała dla wszystkich olbrzymią zagadką. Niestety, pogoda znów nie rozpieszczała organizatorów, zmuszając do opóźnienia startu konkursu. Dopiero kilka chwil po godzinie szesnastej rozpoczęto serię próbną, w której najdalej poszybował Andreas Kuettel (126,5 m). Skacząc z niższej belki Małysz zajął ósmą lokatę (122 m), zaś fatalnie wypadli bezpośredni sąsiedzi Polaka w klasyfikacji generalnej: Simon Ammann, Gregor Schlierenzauer i Jacobsen. Dwaj ostatni nie przekroczyli nawet granicy setnego metra.

Pierwsza seria

Około godziny siedemnastej na rozbiegu pojawił się pierwszy zawodnik sobotnich zawodów w Oslo. W przeciwieństwie od poprzednich sezonów, trybuny obiektu Holmenkollen świeciły pustkami, co znacznie obniżyło skalę prestiżu i podniosłą atmosferę konkursu w stolicy Norwegii.

Tradycyjnie odległości uzyskiwane początkowo przez sportowców nie były zbyt dalekie. Z grupy skoczków okupujących dalsze pozycje w Pucharze Świata nieźle spisał się reprezentujący Francję David Lazzaroni (118 m). Z dwudziestym i dwudziestym pierwszym numerem startowym oglądaliśmy Polaków. Stefan Hula osiągnął zaledwie 105,5 metra, dużo lepiej zaprezentował się natomiast Piotr Żyła, lądując na 113. metrze.

Chwilę później na fotel lidera wskoczył Tami Kiuru, który uzyskał 119,5 metra. Sigurd Pettersen pzyzwyczaił kibiców do nierównej dyspozycji. Przebłyski formy przeplatane z kompletnymi niepowodzeniami stały się już chyba znakiem rozpoznawczym Norwega. W pierwszej serii zaprezentował się jednak udanie, nieznacznie wyprzedzając prowadzącego Fina.

Jako pierwszy na 120. metrze wylądował ciągle imponujący techniką Noriaki Kasai. Ku rozczarowaniu biało-czerwonej garstki fanów zgromadzonych pod Holmenkollen blado wypadł trzeci podopieczny Hannu Lepistoe - Kamil Stoch. Wykreowany na drugą nową gwiazdę reprezentacji Polak skoczył tylko 106 metrów i mógł zapomnieć o walce o awans do finałowej trzydziestki.

Rywali przyćmił za to Anders Bardal. Skok na odległość 125,5 metra pozwolił Norwegowi wysunąć się na czoło stawki z przewagą niemal dziesięciu punktów nad drugim Dmitrym Ipatovem (122 m). Z czasem wiatr coraz bardziej uniemożliwiał oddawanie dalekich skoków. Z przygniatającą siłą natury nie zdołali wygrać nawet tak doświadczeni zawodnicy jak Martin Schmitt (106 m) czy Roar Ljoekelsoey (106,5 m). Światełko nadziei przed występami najlepszych zapalili Matti Hautamaeki, Janne Ahonen i Arttu Lappi, uzyskując odpowiednio 117,5, 111 i 119 metrów, lecz nie były to odległości w pełni godne klasy Finów.

Stabilną formę potwierdzili Dmitry Vassiliev i wicelider Pucharu Nordyckiego Andreas Kofler, choć 119,5 metra w wykonaniu tego drugiego pozostawia austriackim fanom spory niedosyt. Blado wypadł także kolejny podopieczny Alexandra Pointera, Thomas Morgenstern (114 m). Prowadzenie w konkursie objął świetnym skokiem na odległość 128,5 metra zwycięzca serii próbnej - Andreas Kuettel. Jego reprezentacyjny kolega Simon Ammann uzyskał 119,5 metra i zajmował dalszą pozycję. Dobrą dyspozycję z początku sezonu zagubił Gregor Schlierenzauer (113 m).

Na górze skoczni pozostało już tylko dwóch wielkich. Dwóch, a właściwie jeden, bo paradoksalnie mówiąc wielkość Andersa Jacobsena zmalała ostatnio znacznie. Jako pierwszy na rozbiegu pojawił się jednak bohater minionych tygodni - Adam Małysz. Mimo niesprzyjających warunków pogodowych Polak znów pokazał doskonałą formę i zdeklasował rywali, osiągając 131 metrów. W obliczu świetnego wyczynu "Orła z Wisły" wstydem dla Norwegów było 110 metrów i dopiero 24. miejsce Jacobsena, który porzucił już chyba nadzieje o obronie pierwszej lokaty w Pucharze Świata. Tylko cud mógłby uratować go bowiem od oddania fotela lidera Małyszowi.

Drugą lokatę po pierwszej serii zajmuje Szwajcar Andreas Kuettel, dość niespodziewanie trzeci jest Anders Bardal. Z pozostałych Polaków w finałowej trzydziestce zmieścił się tylko Piotr Żyła.

Druga seria

Już od początku drugiej serii mieliśmy okazję oglądać bardziej odległe próby. Niezłe wyniki uzyskali Antonin Hajek i Wolfgang Loitzl, lecz uwagę kibiców przyciągała para Jacobsen-Schlierenzauer, którzy okupowali miejsca w trzeciej dziesiątce. Oboje ponownie nie zachwycili, skacząc odpowiednio 117 i 111,5 metra i ostatecznie grzebiąc swoje szanse na wysokie lokaty w sobotnim konkursie. Do doborowego towarzystwa "tych, którzy zawiedli" zaliczyć można było także Morgensterna. Starszy z Austriaków wylądował na 111. metrze. O ile słaba postawa "młodych wilków" nie jest dla nikogo szczególnym zaskoczeniem, o tyle kiepska dyspozycja mistrza olimpijskiego z Pragelato skontrastowana z jego ostatnimi wynikami może dziwić.

Dzięki skokowi na odległość 119,5 metra o kilka pozycji awansował Janne Ahonen, który obecny sezon i tak zaliczyć będzie jednak musiał do mało udanych. Kompletnie rozczarowali natomiast inni Finowie: Matti Hautamaeki (100,5 m), Tami Kiuru (107,5 m) oraz Arttu Lappi (98,5 m).

Kolejni zawodnicy wyprzedzali pogrążonego już Jacobsena. Ze swoich występów zadowoleni mogli być Andreas Kofler, który wyprzedził prowadzącego dotychczas Loitzla oraz złoty medalista z Sapporo Simon Ammann. Na swój skok w drugiej serii czekała już tylko najlepsza szóstka.

Dość nieoczekiwanie w tym gronie znajdowali się Noriaki Kasai i Dmitry Ipatov. Obaj nie zdołali jednak utrzymać tak wysokiej pozycji, osiągając odpowiednio 108,5 i 112 metrów. Dwa metry dalej wylądował następny z Rosjan Dmitry Vassiliev.

Nowym liderem zawodów został rewelacyjny dziś Anders Bardal. W obliczu słabej dyspozycji Jacobsena jak i Ljoekelsoeya, pierwsze w karierze podium dla 25-letniego Norwega jest otarciem łez sympatyków gospodarzy. Drugą lokatę obronił Andreas Kuettel (116 m). Gdy po rozbiegu Holmenkollen pędził jej król Adam Małysz, nikt nie miał wątpliwości, że jest to skok po fotel lidera Pucharu Świata. Polak lądowaniem na 122. metrze przypieczętował olbrzymi sukces, wygrywając trzeci z rzędu konkurs Turnieju Nordyckiego i obejmując prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Dwadzieścia dwa punkty przewagi nad Jacobsenem na tydzień przed zakończeniem rywalizacji sezonu 2006/2007. Wydaje się, że nic nie jest w stanie odebrać mistrzowi z Wisły czwartej Kryształowej Kuli. Małysz znajduje się w fantastycznej formie, a biało-czerwoni kibice już czekają na zapowiadający się niezwykle emocjonująco weekend w słoweńskiej Planicy.

Końcowe wyniki konkursu na skoczni Holmenkollen w Oslo:

1. Adam Małysz Polska 272.9 pkt

2. Andreas Kuettel Szwajcaria 257.6 pkt

3. Anders Bardal Norwegia 254 pkt

4. Andreas Kofler Austria 242.5 pkt

5. Simon Ammann Szwajcaria 241.1 pkt

6. Dmitry Vassiliev Rosja 239.3 pkt

7. Dmitry Ipatov Rosja 230.4 pkt

8. Wolfgang Loitzl Austria 228.4 pkt

9. Noriaki Kasai Japonia 225.3 pkt

10. Janne Ahonen Finlandia 223.8 pkt

24. Piotr Żyła Polska 202.6 pkt

41. Stefan Hula Polska 93.9 pkt

45. Kamil Stoch Polska 90.3 pkt

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

No Krzysiu - świetny tekst. Niestety dziś nie mogłem oglądać konkursu, ale dzięki Twojej relacji wiem wszystko doskonale. Coś mi sie zdaje, że oprócz genialnego skoczna, na W24 rośnie nam "gwiazda" komentatorstwa sportowego:) ale nic więcej nie mówię, by nie zapeszyć...i żeby Krzysiek dalej pracował jak najlepiej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.03.2007 18:55

Mamy szczęście żyć w czasach, gdzie na naszych oczach skacze skoczek genialny.:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.03.2007 18:49

Plus! Plus! Tempo jak komentator w telewizji! :-D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Naprawde ciekawie sie czytalo;) Telewizora wlaczac nie musialem. Na samym koncy literowka do poprawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zabojcza predkosc tekstu i jakosc :) Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.