Facebook Google+ Twitter

Adam Małysz - sportowiec z charyzmą

Żeby zostać sportowym idolem trzeba mieć świetne osiągnięcia i... to coś, co Małysz niewątpliwie ma. Charyzmę.

Historia polskiego sportu zna wybitnych zawodników, reprezentantów kraju, medalistów mistrzostw i igrzysk olimpijskich. Jednym z nich był oczywiście Adam Małysz, który w marcowy weekend 2011 roku zakończył karierę sportową. Jednak nie chciałbym opisywać tu jego osiągnięć i dorobku medalowego, tylko skupić na jego fenomenie.

Czytaj też: Czy Małyszomania szybko się zakończy?

Adam Małysz jako człowiek i sportowiec był bowiem zjawiskiem socjologicznym - mam tutaj na myśli "Małyszomanię", która dotykała takich sfer, jak społeczeństwo, media, gospodarka, a nawet polityka. Dalekie skoki i zwycięstwa są pewnym dodatkiem do wspomnianego "społecznego" sukcesu Mistrza. Polski skoczek wyrobił sobie u kibiców świetną markę.

Adam zawsze był skromny, uśmiechnięty, spokojny, mówił prosto i wprost - nie owijał w bawełnę. Starał się nie krytykować skoczków, trenerów i sędziów. Nie mieszał się także politykę, choć znani politycy kusili go różnymi ofertami. Orzeł z Wisły miał szczególny sposób bycia. Dobrym przykładem jest wypowiedź skoczka o tragedii smoleńskiej, kiedy to na internetowych forach pojawiły się krytyczne głosy na temat Adama.

Nie każdemu sportowcowi udaje się zdobyć serca kibiców. Przykładem - Justyna Kowalczyk. Polka zdobyła w biegach narciarskich niemal wszystko, jednak brakuje jej charyzmy. Pamiętam wypowiedź jednego ze specjalistów od reklamy, który stwierdził, iż ciężko będzie "sprzedać" Justynę Kowalczyk, bo jest mało medialna. Mimo że w Polsce ta dyscyplina nie jest popularna i nie gromadzi przed telewizorami milionów, to pani Justyna wystąpiła w kilku reklamach - tu liczy się magia nazwiska.

Czytaj też: Justyna Kowalczyk z trzema Kryształowymi Kulami

Zadajmy sobie pytanie, dlaczego zawodniczka z takimi osiągnięciami nie jest "drugim Małyszem"? Przyczyna tego problemu tkwi w zachowaniu i wypowiedziach mistrzyni. Ciągłe pretensje, afera z Marit Bjørgen, afera o to, że Małysz ma cieplejszą kurtkę, narzekanie na trasy itd. Wojna o przyjmowanie leków na astmę jest bezsensowa, kiedy federacją zarządzają Norwegowie.

Charyzmy nie można kupić; człowiek się z nią rodzi albo nie. Długo zastanawiałem się nad tym, która postać polskiego sportu miała w sobie "to coś". Analizowałem kariery, wypowiedzi, styl bycia sportowców na przestrzeni lat. Niestety, żaden nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia...

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy



W świecie polskiego sportu po odejściu Małysza zabraknie nie tylko wybitnego sportowca, ale i wspaniałego, rozpoznawalnego człowieka. Zaryzykuję stwierdzenie, iż Mistrz był przedstawicielem całego polskiego sportu na arenie międzynarodowej. Kto teraz będzie takim ambasadorem? Może "upadłe orły" Franciszka Smudy? Polscy piłkarze razem ze stadionowymi bandytami mogą stworzyć świetny duet, o którym będą pisać największe europejskie gazety. Nędzny sposób promowania Polski i naszego sportu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.