Noc z soboty na niedzielę, dla fanów boksu w Polsce, trwała krócej. Około czwartej nad ranem na ring w Newark wchodził Tomasz Adamek, który miał jeden cel - zrobić kolejny krok w kierunku walki z którymś z braci Kliczko.
"Góral" wprawdzie nie posłał na deski Jasona Estrady, ale jednogłośną decyzją sędziów wygrał na punkty. Amerykanin nie potrafił pogodzić się z porażką i obwieścił, że został oszukany, że sędziowie go okradli. Estrada czuł się zwycięzcą, co pokazywał po zakończeniu każdej z rund, gdy obscenicznie podnosił rękę w geście triumfu.
Estradę zgubiła zbytnia pewność siebie. Nawet po przegranych rundach "ogłaszał" swoje zwycięstwo, by wywrzeć presję na sędziach i rozsierdzić Adamka. Chyba że wspomnianym gestem chciał pozdrawić swoich nielicznych kibiców. Bo hala w Newark była biało - czerwona i miała jednego faworyta - Tomasza Adamka. Polak, który perfekcyjnie realizował plan taktyczny, nie dał się sprowokować błaznującemu Estradzie.
Adamek wygrał drugą walkę w wadze ciężkiej. Nie było to tak efektowne zwycięstwo jak z Andrzejem Gołotą, ale otworzyło "Góralowi" drzwi do starcia z Chrisem Arreolą. Jednak według amerykańskich ekspertów Polak nie zachwycił i jeśli w następnym pojedynku będzie boksował tak jak z Amerykaninem, to nie ma szans na zrobienie kariery w wadze ciężkiej.
Dla boksera walka o mistrzowski pas w wadze ciężkiej, to jak dla himalaisty zdobycie Mount Everest. Żeby wdrapać się na szczyt trzeba zmusić organizm do morderczego wysiłku i pokonać po drodze różne bariery. Adamek pokonał już dwie przeszkody. Na razie znajduje się w niższych partiach gór ale, co ważne, nie zboczył z wyznaczonego szlaku.
Jeśli pokona Arreolę, w co nie wierzą amerykańcy eksperci, to zbliży się do upragnionego celu. Na przeszkodzie w drodze na szczyt stanie zapewne Witalij Kliczko, zdobywca bokserskiego Mount Everest.
Ale w Tomka zwątpić nie można, bo wielokrotnie udowadniał, że potrafi walczyć. „Góralowi” nie powinna być straszna żadna przeszkoda w drodze na bokserski szczyt. Bo, jak mówi Jerzy Kulej, Adamek boi się tylko Boga.