Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26540 miejsce

ADHD - problem naszych czasów?

ADHD (z ang. Attention Deficit Hyperactivity Disorder czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej) - to problem nie tylko dzieci dotkniętych tym schorzeniem, nie tylko ich rodzin ale i całego otoczenia w którym dziecko się rozwija.

Dzieci nadpobudliwe cechuje dynamizm i sprawność fizyczna / Fot. J.Lampert Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto o nim słyszał. Pojedyncze przypadki kierowano do szkoły specjalnej lub na nauczanie indywidualne domowe - mówi matka dziewiętnastoletniego Adama. Zanim jej syn został prawidłowo zdiagnozowany musiał zaliczyć rok nauczania domowego. "To były początki..."- mówi p. Bożena (mama Adama). Nikt wtedy nie słyszał o adhd...Z czasem coraz częściej zaczęły się pojawiać tego typu "przypadki"
w szkole. Z mediów napływały informacje o dziwnym schorzeniu określanym mianem ADHD. Początkowo na terenie Polski tylko w dwóch miastach nagłośniono sprawę; dla studentów psychologii organizowano zajęcia w charakterze asystenta ucznia (dotkniętego adhd) w klasie... Było to możliwe tylko w tych miastach, gdzie znajdowały się wyższe uczelnie z wydziałem psychologii. Asystent miał za zadanie pomóc uczniowi w uzupełnianiu tematu lekcyjnego w zeszycie. Jak wiadomo, dziecko z deficytem uwagi rozprasza się i nie zapisuje notatek, tym sposobem musi nadrabiać braki w domu, co niejednokrotnie jest ponad jego siły, gdyż siedząc przez kilka godzin w szkole nie może usiedzieć w miejscu przez kolejne godziny przy nadrabianiu lekcji no i oczywiście odrabianiu zadania... Pomysł na asystenta zrodził się w wielkich miastach. Jak się przyjął ? -Tego Agata matka Adriana nie dowiedziała się. Widziała program w TV, pojechała wraz z mężem na spotkanie stowarzyszenia rodzin dzieci dotkniętych ADHD ale nigdzie nie znalazła rozwiązania na istniejący problem. Inaczej sprawa wyglądała w dużych miastach, inaczej w małych. W poradniach psychologicznych stopniowo wprowadzano nowe terapie zajęciowe, na rynku pojawiło się sporo książek i poradników mających na celu przybliżenie zainteresowanym czytelnikom problemu poprzez opisane przykłady...
"Dziecko nadpobudliwe czy genialne?", "W świecie ADHD", "Niezwykłe dzieci naszych czasów" - to tylko wybrane tytuły książek wydanych w formie poradników dla rodziców i nauczycieli usiłujących na co dzień nawiązać kontakt z dzieckiem dotkniętym chorobą określoną zespołem nadpobudliwości psychoruchowej. Choć z roku na rok przybywa materiałów, kursów, szkoleń i rozmaitych terapii zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli, które mają na celu przygotowanie opiekunów do pracy z dziećmi cierpiącymi na w/w schorzenie, to tak naprawdę nie wynaleziono jak dotąd złotego środka na właściwe postępowanie z nimi. Na każdym kroku praktyka pokazuje nam, że w postępowaniu z dziećmi dotkniętymi zespołem nadpobudliwości psychoruchowej nie sprawdzają się żadne schematy. Mimo takiej samej diagnozy u kilkoro dzieci, każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Oprócz dekoncentracji i nadruchliwości dochodzi jeszcze osobowość, która jest indywidualna dla każdego. W opinii psychologów dzieci z deficytem uwagi wykazują wysoki iloraz inteligencji, co potwierdzają liczne badania i testy psychologiczne. W takim razie, można zapytać: "w czym tkwi problem?" Na podstawie licznych obserwacji nauczycieli, psychologów a także samych rodziców stwierdzono, że dzieci z ADHD zostają zauważone w każdej grupie jako najgłośniejsze, celowo zwracają na siebie uwagę, nie stosują się do żadnych próśb ani poleceń, nie wykazują cierpliwości do czynności wymagających większego skupienia, dokładności, nie lubią rysować, kolorować, tworzyć układanek (np. z klocków), pisać, czytać. Wstępne rozpoznanie można przeprowadzić już w przedszkolu, podczas zajęć w grupie ale ostateczną diagnozę wystawia lekarz specjalista i poradnia psychologiczna zazwyczaj w pierwszym roku szkoły podstawowej.
Rzadko kiedy (ale i to ma miejsce) rozpoznanie przeprowadza się około 11-go roku życia, gdy dziecko kończy pierwsze trzy lata szkoły i przechodzi do następnej klasy. Od tego momentu można powiedzieć zaczynają się lekcje z prawdziwego zdarzenia; każdego przedmiotu naucza inny nauczyciel a zajęcia odbywają się co godzinę w innej klasie. W klasach 1-3 zajęcia prowadzi zazwyczaj jeden nauczyciel (plus ewentualnie katecheta), wówczas dzieci są jeszcze mniej rozkojarzone... Dzieci te nie tolerują żadnych innowacji. Każda zmiana (np. godziny posiłku, miejsca w klasie, kolegi/koleżanki w
ławce, przemeblowanie pokoju, mieszkania) wytrąca je z równowagi. Duże i gwarne pomieszczenia "nakręcają" je i powodują jeszcze większy chaos w ich głowach. Siedzenie w ławce jest dla nich gehenną. Bardzo dobre wyniki udaje im się osiągnąć w sporcie (np.w pływaniu), jednak wymaga to wielkiego zaangażowania ze strony rodziców/opiekunów. Dziecko z zespołem ADHD potrzebuje na każdym kroku kontroli no i dobrej kondycji opiekunów. Od najmłodszych lat nie wykazują żadnych zahamowań ani lęków w sytuacjach zagrażających ich bezpieczeństwu. Dla nich przestrzeń nie gra roli; potrafią wyjść na najwyższe drzewo, zjazd na nartach z dużej i stromej góry nie sprawia im żadnych problemów, na polecenie:"stój!, zatrzymaj się!"- reagują odwrotnie.

Mimo iż w otoczeniu rówieśników robią wrażenie krnąbrnych, odważnych bohaterów, przeprowadzając wywiad z nimi i ich rodzinami dowiadujemy się, że w głębi serca wcale takimi się nie czują, a wręcz przeciwnie posiadają niską samoocenę. Nie biorą udziału w konkursach, nie starają się o lepszy wizerunek, gdyż są przekonani, że do niczego nie nadają się i że nikt ich nie doceni. W sporcie - jeżeli jakiś uprawiają, zdobywają wyróżnienia. Zazwyczaj cechują się zwinnością i posiadają świetną kondycję.

Zdania psychologów są w tej kwestii podzielone: niektórzy uważają, że dzieci nadpobudliwe nie powinny uprawiać sportu, gdyż tego rodzaju zajęcia napędzają już i tak nadruchliwy temperament. Zalecają bardziej wyciszone zajęcia (np.plastyczne). Cóż, kiedy wiercipięty nie chcą usiedzieć w miejscu i skupiać się z pędzlem czy plasteliną w ręku). Często ich zeszyty korespondencyjne pękają w szwach, oceny też pozostawiają wiele do życzenia...
Na pytanie: czy mają kolegów, koleżanki i czy lubią swoją klasę? Odpowiadają z pełną świadomością, że nie są w klasie lubiani ani oni nikogo nie lubią. Wiedzą, że są inne i że nikt ich nie akceptuje. Jak do tej pory, nie wynaleziono rozwiązania na właściwe postępowanie z tymi dziećmi. Choć jest to niezależne od nich, sprawiają trudności wychowawcze i nie potrafią dostosować się do ogólnie przyjętych zasad.
Wprowadzenie do systemu szkolnego klas integracyjnych, jak się okazuje nie rozwiązało problemu w praktyce. Dla przypomnienia: klasy integracyjne liczą mniej uczniów w grupie, w tym: troje, czworo wykazuje jakiś procent niepełnosprawności, stąd obecność drugiego nauczyciela. Dziecko z ADHD jest na tyle absorbujące, że dodatkowy nauczyciel nie jest w stanie sprostać potrzebom całej „czwórki”. Tym sposobem, na czas obecny dzieci z ADHD nie kieruje się do klas integracyjnych a często na nauczanie indywidualne, które z pewnością jest dużym plusem jeśli chodzi o przyswojenie wiedzy i lepsze oceny (dziecko sam na sam z nauczycielem nie rozprasza się tak, jak w grupie), natomiast znacznie bardziej wyostrzy barierę pomiędzy nim a klasą. Z pewnością minie jeszcze wiele lat zanim specjaliści znajdą odpowiedni lek i receptę na właściwe postępowanie z dziećmi, które zdaniem większości: odstają od grupy.

Powyższy materiał opracowałam na podstawie w/w książek, rozmów iidywidualnych z nauczycielami i specjalistami zajmującymi się badaniem wyżej opisanego schorzenia a także wywiadu przeprowadzonego z rodzicami i ich dziećmi biorącymi udział w terapii zajęciowej zorganizowanej w miejscowej poradni pedagogiczno - psychologicznej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Z zaciekawieniem przeczytałem artykuł, bo tematyka jest mi bardzo bliska. Mam dziecko z zdiagnozowanym ADHD, czyli Zespołem Nadpobudliwości Psychoruchowej z Deficytem Uwagi - bo tak oficjalnie brzmi polska nazwa.
Niestety, moje osobiste doświadczenia oraz wiedza oficjalna (czyli poznane zapisy dokumentów prawnych) jest trochę inna.
Po pierwsze, po raz pierwszy spotkałem się z terminem "asystenta", wiem, że w klasach integracyjnych (gdzie uczniowie z ADHD są najczęściej kierowani), jest nauczyciel wspomagający, którego zadaniem jest pomoc uczniom z niepełnosprawnością funkcjonowanie na lekcjach. Natomiast przepisy mówią, że takich dzieci niepełnosprawnych w klasie może być od 3 do 5, w wyjątkowych sytuacjach 6. Praktycznie od kilku lat, ze względu na oszczędności w klasach integracyjnych upycha się więcej dzieci z orzeczeniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych.
Nie mogę się zgodzić, że dopiero w ostatnim czasie powstał problem z ADHD. Już dwadzieścia lat temu ADHD było w modzie. W modzie, bo każdy trudny do zdiagnozowania przypadek wrzucano do jednego wora z napisem ADHD. Tym sposobem problem uczniów z ADHD (tym prawdziwym) został zmarginalizowany. Wcześniej panowała moda na dysleksję, i każdą trudność w uczeniu się diagnozowano pochopnie jako dysleksja. Ucierpieli na tym jedynie prawdziwi dyslektycy. Obecnie nadchodzi moda na środowisko zagrożone patologią.
Ponadto, nie prawdą jest, że ADHD można rozpoznać już w przedszkolu. Wiek przedszkolny ma to do siebie, że dzieci są bardzo ruchliwe, ruchliwe w sposób naturalny. To ich przywilej. A właśnie nadruchliwość jest jednym z symptomów ADHD. Dlatego diagnozowaniem ADHD można zająć się dopiero w szkole, gdy uczniowie wyrastają z dziecięcej nadruchliwości i są bardziej spokojne. Ale dzisiaj, po ostatnich reformach oświatowych, też nie można tak stwierdzić, bo do szkół trafiają już sześciolatki. A przecież jeden "dekret" Pani Minister o obniżeniu wieku obowiązku szkolnego nie spowodował jednocześnie szybszego osiągania dojrzałości szkolnej. Prawa natury i tempo dojrzewania ma w nosie ministerialne zarządzenia.
I chyba rzecz bardzo krzywdząca dla dzieci z ADHD: te dzieci mimo wszystko są lubiane, a prawdopodobieństwo odrzucenia przez grupę/klasę jest takie same jak każdego innego ucznia. No, może tylko uprzedzeni rodzice są w stanie stworzyć nagonkę na dziecko.
Autorka skupiła się na ADHD widzianym z perspektywy głównie psychologów. Być może tak jest. Warto też spojrzeć na to oczami pedagoga. Uczelnie pedagogiczne od dawna uczą o ADHD, powstało wiele prac na ten temat. Do tej pory nie znaleziono jednej przyczyny ADHD, powstało wiele teorii, i każda jest prawdopodobna. ADHD to zespół, więc każde dziecko ma inny deficyt, inne natężenie i do każdego trzeba podchodzić indywidualnie. Tak jak z każdym w wychowaniu. Używając jednej "matrycy" można tylko dzieci tresować a nie wychowywać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.