Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

77658 miejsce

Adi Spektor: „Prawdziwym sukcesem jest pozytywna reakcja widowni”

Adi Spektor w Polsce bywa co dwa, trzy lata. Ma tu jednak znajomych i rodzinę. Film "Odlot", w którym Spektor gra główną rolę, został przyjęty na Festiwal Filmowy w Cannes. Produkcja została doceniona również przez samego Toma Cruise‘a.

Pochodzi Pan z Polski, ale pracuje i karierę robi w Los Angeles. Nie tęskni Pan czasem za rodzinnym domem?

-Moi rodzice oraz większość znajomych nadal mieszka w Polsce. Miło jest wrócić do kraju od czasu do czasu i pobyć z rodziną i kolegami. Mam dużo miłych wspomnień z lat, gdy tam jeszcze mieszkałem.

Jak często udaje się Panu na chwilę wrócić do Polski?

-Niestety, nie bywam w kraju zbyt często. Zwykle jeżdżę tu co dwa, trzy lata.

Jak wtedy lubi Pan wykorzystać spędzony tu czas?

-Staram się przede wszystkim zobaczyć z rodziną. Znajduję też chwilę na spotkania ze znajomymi, ale że zwykle przyjeżdżam na tydzień lub dwa, nie mam za wiele czasu.
Następnym razem, kiedy będę w kraju, chciałbym pobyć trochę dłużej w Warszawie. Chcę sprawdzić, jakie są możliwości zrobienia filmu dla kogoś, kto tam na stałe nie mieszka.

Swego czasu uczył się Pan w renomowanej szkole Lee Strasberga. Biorąc pod uwagę fakt, że spod jego skrzydeł wyszły talenty takie, jak Robert De Niro czy Al Pacino, jest to dla Pana pewnego rodzaju wyróżnienie?

-Szkołę Strasberga wybrałem, gdyż chciałem uczyć się od najlepszych. Byłem bardzo zadowolony, że się tam dostałem, ale wiedziałem, że czeka mnie dużo pracy. Sam talent nie wystarczy. Był to bardzo ważny moment w moim życiu, ale nie wiem, czy można nazwać go wyróżnieniem. Moim zdaniem edukacja aktora nie kończy się na jednej szkole. Po ukończeniu Instytutu Strasberga pracowałem również z innymi instruktorkami. Każda rola uczy mnie czegoś nowego.

Film „Odlot“, w którym gra Pan główną rolę, został przyjęty na Festiwal Filmowy w Cannes w kategorii filmów krótkometrażowych. To naprawdę duże wyróżnienie. Czy nie było to dla Pana zaskoczeniem?

-Tak, było to dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, bo nawet nie wiedziałem, że producenci zgłosili ten film do Cannes. To pierwsza produkcja kręcona jednocześnie w trzech krajach, trzech językach oraz przez trzech różnych reżyserów. Film został nagrany iPhonem 4s. Przyjęcie go do Cannes było dla nas wszystkich, biorących udział w tworzeniu obrazu wielkim wyróżnieniem. Ale to nie pierwszy film z moim udziałem, który został przyjęty na ten festiwal. W 2010 roku pojawiłem się tam w filmie „Drain Desert Tanner“.

Film został doceniony przez samego Toma Cruise‘a, który chwalił go na Twitterze. Aktor uznał, że „Odlot“ to projekt przełomowy. Kiedy Pan się o tym dowiedział, jaka była Pana pierwsza reakcja?

-W czasie realizacji filmu dowiedziałem się od jednego z producentów, że Tom Cruise jest bardzo zainteresowany naszym projektem. Na samym początku nie mogłem w to uwierzyć, ale kiedy moje zdjęcie pojawiło się na jego stronie internetowej i gdy zaczął śledzić moje wpisy na Twitterze, chodziłem z uśmiechem na twarzy przez kilka dni.

Gdyby miał Pan taką możliwość, u czyjego boku chciałby Pan zagrać? Czy w gronie takich „wymarzonych“ artystów znajduje się Tom Cruise?

-Tak, oczywiście, Tom Cruise jest jednym z tych aktorów, z którymi chciałbym mieć okazję pracować. Marzę również o pracy z wcześniej wspomnianym Robertem De Niro, Alem Pacino, Meryl Streep, Morganem Freemanem, Dustinem Hoffmanem, Anthonym Hopkinsem... Lista jest długa!

Wyprodukował Pan kilka własnych filmów za pomocą iPhone’a 5s. Czym różni się taka produkcja od zwykłej?

-Sprzęt jest trochę inny, ale produkcja bardzo podobna. iPhone, tak jak każda kamera ma swoje plusy i minusy. Dla mnie dużą różnicą jest to, że nie można go podłączyć do większego monitora, więc czasami podczas montażu na komputerze pojawiają się elementy, których nie widzieliśmy w czasie filmowania, zwłaszcza, jeśli produkcja odbywa się w nocy. Z drugiej strony telefon jest mały i lekki, więc ułatwia to pracę w miejscach, gdzie dużą kamerą byłoby trudno operować. Dużym plusem iPhone’a i reszty smartfonów jest to, że możliwość robienia filmów daje każdemu, bo większość z nas je posiada.

Ostatnio swoich sił próbował Pan również jako reżyser. Pana film pod tytułem „Jak obrabować dom“ dostał dwie nagrody, a w kwietniu pojawił się na International Mobil Film Festival w San Diego i zajął 4. miejsce. Wyświetlany był również w Los Angeles, Korei, Hiszpanii i pojedzie do Chin. Ma Pan swój własny przepis na sukces?

-Nagrody są dla mnie wyróżnieniem, ale prawdziwym sukcesem jest pozytywna reakcja widowni. Mam nadzieję, że oglądający film ludzie mogą się na chwilę oderwać od rzeczywistości i miło spędzić czas w świecie, który stworzyłem. Nie wiem, czy w kwestii filmu jest coś takiego jak przepis na sukces. Uważam, że jeśli ma się jakąś pasję, to trzeba ją rozwijać i robić to całym sercem, a sukces przyjdzie prędzej czy później.

Prócz aktorstwa ma Pan także inne talenty artystyczne – gra Pan na fortepianie i wiolonczeli, ćwiczy breakdance… Co pojawiło się jako pierwsze?
Film
-Na wiolonczeli i fortepianie gram od momentu, kiedy rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej czyli od ósmego roku życia. Breakdance przyszedł dużo później, bo dopiero w latach 80-tych. Ten styl tańca zaczął być popularny na dyskotekach i bardzo mi się spodobał. Zainteresował mnie na tyle, że zdecydowałem się go nauczyć. Wraz z kolegą ćwiczyliśmy na klatce schodowej, a to wszystko w ramach przygotowania do konkursu miejskiego, który wygraliśmy.

Gdyby miał Pan zrezygnować z któregoś z tych hobby, byłby to problem?

-Nie gram regularnie i był okres, w którym w ogóle nie miałem instrumentu. Nie mam więc problemu, żeby zrobić sobie przerwę, nawet dłuższą. Zrezygnować natomiast chyba nigdy nie będę musiał, bo wystarczy, że wyciągnę wiolonczelę z futerału i przyłożę smyczek do struny.

Mam wrażenie, że należy Pan do osób, które cały czas muszą robić coś nowego. Mylę się czy naprawdę tak jest?

-Ma Pani rację. Lubię robić nowe rzeczy, uczyć się, rozwijać. Jestem ciekawy świata. Do filmów, których scenariuszy jestem autorem, również staram się wnieść coś nowego, nietypowego, nieoczekiwanego.

Na koniec proszę nam zdradzić, jakie są Pana najbliższe plany zawodowe?

-Jestem w trakcie castingu do mojego nowego filmu, do którego napisałem już scenariusz. Będę reżyserował go pod koniec czerwca lub w lipcu. W czerwcu zagram główną rolę w filmie długometrażowym „Cranium Intel“. To bardzo ciekawy projekt. Postać, którą gram, będzie miała moją twarz, ale animowane ciało.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)








Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.