Facebook Google+ Twitter

Administracja prezydenta przejmie białoruskie duty free?

Bez żadnego uprzedzenia od 1 lipca przestały pracować popularne białoruskie bezcłowe sklepy duty free znajdujące się między innymi przy przejściach granicznych z Polską.

W większości państw sklepy bezcłowe funkcjonują tylko na lotniskach. Na Białorusi jednak istnieją na każdym przejściu granicznym: zarówno samochodowym, jak i kolejowym. Od chwili wybrania Aleksandra Łukaszenki na prezydenta w 1994 r. dość szybko powstało około 50 takich sklepów. Największą popularnością do niedawna cieszyły się tam tania wódka i papierosy. Nieźle szła też sprzedaż drogich win i perfum.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Paweł Łacheta/Express IlustrowanyW gruncie rzeczy każdy, kto przekraczał granicę kupował dozwolone ilości alkoholu i papierosów: turyści, studenci, przygraniczni handlarze, nawet przemytnicy kupowali legalną butelkę. O co władze oskarżają duty free? Już od dwóch lat niektórzy członkowie rządu i deputowani aktywnie propagują ideę zamknięcia sklepów w trosce o ochronę białoruskich przedsiębiorstw. W 2005 r. zauważono znaczne zmniejszanie się eksportu białoruskiego alkoholu, jak również to, iż wewnętrzny rynek wysokiej klasy alkoholu jest na połowę wypełniony produkcją ze sklepów bezcłowych. To drugie stwierdzenie jednak wydaje się być co najmniej dziwne. Sklepów jest tylko 50, a rozmieszczone są przy wyjeździe z Białorusi. Trzeba więc początkowo wywieźć alkohol, a w państwach granicznych istnieją ograniczenia – nie więcej niż 1 litr. Bardziej realną wydaje się więc wersja, iż to wśród celników i straży granicznej istniała droga nielegalnych dostaw produkcji na wewnętrzny rynek, o czym podejrzewa Komitet Państwowej Kontroli. O ile to w ogóle miało miejsce.

Wszystkie duty free nie zostaną jednak zamknięte, zapewne ze względu na „alkoholowe lobby”. Najmniej rentowne z nich, znajdujące się na granicy z Ukrainą zapewne się nie utrzymają. A te z przejść litewsko- i polsko-białoruskich zapewne ulegną „łagodnej nacjonalizacji”.

Ma się to odbyć za sprawą przygotowywanego właśnie dekretu prezydenta. Według tego dokumentu licencje na prowadzenie sklepów duty free mają otrzymywać tylko przedsiębiorstwa z udziałem państwa. To oczywiste, że nie ma mowy o likwidacji tak dochodowej branży, której przedstawiciele regularnie płacą podatki. Nie można też pozbawić pracy około 2 tysięcy ludzi, przeważnie z niewielkich osad przygranicznych, gdzie o pracę ciężko. Oprócz udziału państwa możliwe jest wymuszenie zwiększenia ilości białoruskich towarów. W każdym wypadku trzeba się będzie „podzielić”. Nie tak dawno do „dzielenia się” były zmuszane prywatne kliniki.

Po wejściu w życie dekretu liderem na rynku duty free zapewne zostanie kierowany od 10 lat
przez ludzi prezydenta sklep bezcłowy, który obsługuje dyplomatów, konsulaty i przedstawicieli organizacji międzynarodowych. A póki co wyjeżdżający z Białorusi muszą się pofatygować i kupić co trzeba wcześniej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.07.2007 16:24

(+) Kolejny interesujacy artykul o sasiedzie Polski

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.