
Salvatore ma 32 lata. Wychował się w domu dziecka w Zabrzu-Helence. Sprawiał kłopoty. Pół roku przed 18. urodzinami wysłano go do zakładu wychowawczego pod Krakowem. Pobił się z wychowawcą, więc go wyrzucili. Tak na bruk. - Opiekunowie twierdzili, że jestem ich porażką pedagogiczną i że zachowuję się skandalicznie. Fakt, aniołem nie jestem i nigdy nie byłem. Ale ja żadnych wzorców nie miałem. Matkę poznałem, gdy umierała. Ojca nie znam. Mój kolega z bidula został policjantem, ja wpadłem w konflikt z prawem - opowiada.
Przez rok po wyjściu z podkrakowskiego ośrodka błąkał się po kraju. W końcu znalazł pracę w Gliwicach. Zakwaterowano go w hotelu. Niedługo potem dostał mieszkanie zakładowe. Niestety zmarnował szansę na normalne życie. Trafił do więzienia. Kiedy wyszedł na wolność, robotnicy wymieniali właśnie zamki w drzwiach jego mieszkania. Drugi raz w życiu został wyrzucony na bruk. Ale właśnie dostał kolejną szansę. Czy z niej skorzysta?
- W Katowicach biorę udział w programie wychodzenia z bezdomności. Złożyłem wniosek o przyznanie mieszkania komunalnego. Mam sobie wybrać kurs zawodowy - opowiada Salvatore. Myśli o zostaniu kelnerem albo sanitariuszem. Byleby być z ludźmi. No i nie wpaść w rutynę. - Jestem niespokojnym duchem, takim trochę anarchistą. Dobrze się czuję, gdy coś się dzieje - podkreśla. Rok temu szukał w internecie wiadomości o bezdomnych. Wśród wielu innych znalazł link do www.wiadomosci24.pl. - Pamiętam, że to była wypowiedź kogoś z Monaru. Spodobał mi się ten serwer. Postanowiłem napisać coś więcej niż tylko komentarz do tekstu - wyjaśnia. Paweł Nowacki, redaktor naczelny serwisu twierdzi, że teksty Salvatore wyróżniają się. - On pisze o tym, co przeżył, o miejscach, w których był. Trzeba je przeredagować, poprawić, ale warto, bo są prawdziwe i unikalne.
Na www.wiadomosci24.pl zarejestrowanych jest 10 tysięcy osób. Dziennikarzami obywatelskimi można nazwać 1500 z nich. Przysyłają informacje z całego kraju. Bywa, że są szybsi niż profesjonaliści. Robią to za darmo. - Dopiero niedawno wprowadziliśmy nagrodę tygodniową. Najlepszy tekst jest premiowany 150 zł. Dzisiaj zaś mamy finał konkursu na najlepszego dziennikarza i blogera - wyjaśnia Paweł Nowacki.
Salvatore zarabia na życie myciem szyb samochodów na skrzyżowaniach. Wystarczy na jedzenie, piwo i kawiarenkę internetową. - Wchodzę tam przeważnie wieczorem. Wykupuję 12 godzin. Tam jem, słucham muzyki, oglądam filmy i buszuję po sieci. To taka namiastka domu, cały mój świat. Zresztą jaką mam alternatywę? Chodzić dalej po mieście? W końcu mi coś odbije. Coś komu. zrobię, albo ukradnę - zwierza się.
Pozostali dziennikarze społeczni próbowali mu pomóc, gdy wziął udział w konkursie, którego stawką było spełnienie bożonarodzeniowego życzenia. - Marzy mi się przyczepa campingowa. Taka z samochodem. Miałbym dom i mógłbym go wszędzie ze sobą zabierać. No i znalazłaby się dziewczyna. Jest taka Kasia. Studiuje socjologię. Spodobałem się jej - mówi Salvatore.
Internauci oddawali głosy na marzenie bezdomnego. - Zareagowali bardzo ciepło. Zresztą podobnie jak na jego teksty. Salvatore był czwarty na liście zwycięzców - mówi Nowacki.
Bezdomny trochę boi się nagłej popularności. Nie wie, jak odbiorą go znajomi, przyjaciele. Oni nie lubią mediów i dziennikarzy. Posądzają ich o naciąganie rzeczywistości. Ale Salvatore tego nie robi. Bo i po co. Wszy, brud, choroby i nałogi z jakimi na codzień się styka są autentyczne i wystarczająco drastyczne. O nich pisze. No i o marzeniach. Czy te jego się spełnią?
Aldona Minorczyk-Cichy