Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28169 miejsce

Adrian Żuchewicz: „Nie stawiam wszystkiego na jedną kartę“

Po zakończonym 6. PZU Biegu po Nowe Życie w Wiśle miałam ogromną przyjemność rozmawiać Adrianem Żuchewiczem, który gra w serialu "M jak miłość". Rozmawiamy o akcjach charytatywnych, dubbingu i podróżach marzeń.

Photo: Paweł Lewandowski Mua: Anna Szekalska Artistic Hair: Izabela Kutyłowska / Fot. Fot. Paweł Lewandowski
Na początek – jak dowiedziałeś się o „Biegu po Nowe Życie“?

-Dowiedziałem się od sztabu marketingowego naszego serialu, zajmującego się wszystkimi eventami. Zapytali, czy zechcę wziąć udział w biegu, jako jedna z osób reprezentujących serialową ekipę. Zgodziłem się bez chwili zastanowienia. Na mój pierwszy bieg przyjechałem w towarzystwie Rafała Mroczka i Maćka Jachowskiego.

Czy lubisz takiego rodzaju inicjatywy?

-Oczywiście! Brałem udział już w wielu takich inicjatywach. To, że można pomagać jest najlepszym, co można zrobić.
Photo: Paweł Lewandowski Mua: Anna Szekalska Artistic Hair: Izabela Kutyłowska / Fot. Fot. Paweł Lewandowski
Co w takiej akcji podoba Ci się najbardziej?

-Podoba mi się atmosfera oraz ciepło i życzliwość, która od wszystkich płynie. Organizator, Przemek Saleta znalazł czas dla wszystkich uczestników, aby zamienić z nami słowo, porozmawiać. Pomimo tego, że udział aż 58 sztafet po 3 osoby! Widzę również, jak szczęśliwe są osoby po przeszczepach. To przede wszystkim dla nich…

Czy, kiedy ktoś zaprasza Cię do udziału w akcji charytatywnej, nie wahasz się ani chwili i od razu jesteś zdecydowany, aby pomóc?

-Tak, nigdy nie miałem żadnych obiekcji z tym związanych.
Photo: Paweł Lewandowski Mua: Anna Szekalska Artistic Hair: Izabela Kutyłowska / Fot. Fot. Paweł Lewandowski
Ostatnio, w rozmowie z portalem Life and More wspomniałeś, że aktor, osoba rozpoznawalna, może sprawić wiele radości samym sobą. Czy luibisz tę rozpoznawalność? Jak reagujesz na to, kiedy ktoś, przypadkowo napotkany na ulicy, prosi Cię o autograf, zdjęcie, czy chwilę rozmowy?

-Pamiętam, początki, kiedy dostałem się do serialu. Szedłem jednym z warszawskich centrów handlowych, gdy podeszła do mnie jakaś dziewczynka i poprosiła o zdjęcie. Była dość mała, więc wziąłem ją na ręce, przyszli jej rodzice i zaczęliśmy rozmawiać. Wtedy zdałem sobie sprawę, że od momentu, kiedy zacząłem grać w serialu, stałem się w jakiś sposób rozpoznawalny. Nawet po Biegu ludzie przybijali piątki i chcieli pogadać. To świetne, że samym sobą można dać komuś radość. Nawet tutaj, kiedy szedłem na nasz wywiad, podchodzili fani i chcieli robić sobie zdjęcia.
Photo: Paweł Lewandowski Mua: Anna Szekalska Artistic Hair: Izabela Kutyłowska / Fot. Fot. Paweł Lewandowski
Od prawie 7-lat uśmiechasz się do widzów z ekranu najbardziej znanego serialu w Polsce. Czy, kiedy wchodziłeś do produkcji, miałeś świadomość, że tak jest, jak bardzo znanym serialem jest „M jak miłość“?

-Nie oglądałem tego serialu wcześniej, więc o jego losach nie wiedziałem nic. Wiadomo, że nazwa „M jak Miłość“ cały czas gdzieś się przewijała. Kiedy dołączyłem do obsady, dowiedziałem się, że co czwarta osoba w Polsce go ogląda.

Czasami spotykam się z opinią, że aktor nie lubi grać długo w jednej produkcji, albowiem boi się wtedy tzw. „zaszufladkowania“. Ty nie masz takich obaw?

-Nie mam, ponieważ w przeciwieństwie do niektórych moich znajomych nie stawiam wszystkiego na jedną kartę, czyli na aktorstwo. Ja studiowałem dwa kierunki studiów, mam licencjat z politologii, a w maju będę bronił się z bezpieczeństwa. Kiedy dostałem się do serialu, kilku aktorów mówiło mi, abym zrobił sobie jakieś wykształcenie, bo nigdy nie wiadomo, jak będzie w tym zawodzie. Rzeczywiście, jeżeli jest na kogoś tzw. „wielkie boom“, to rolę dostaje zaraz. Ale jest także dużo osób, które nie mają tego szczęścia, a co za tym idzie, nie mają pracy, więc traktuję to nie jako jedyną rzecz, którą chcę robić w życiu. Lubię grać w tym serialu i chcę iść w tym kierunku, ale to nie wszystko. Nie chciałbym stawiać wszystkiego na jedną kartę.

Oprócz serialu i działalności charytatywnej zajmujesz się również sportem. Ostatnio wziąłeś udział w IX Energa Cup, czyli meczu piłkarskim, artyści vs. radiowcy. Może opowiesz coś więcej?

-Do Słupska zostałem zaproszony po raz pierwszy. Poczułem się doceniony, że mnie zaprosili. Jeśli chodzi o wynik meczu, przegraliśmy z radiowcami w bilansie 5:4, ale cała otoczka sprawiła, że i tak było świetnie. Mieliśmy profesjonalne treningi, poznałem tam wspaniałych ludzi, bardzo miło wspominam ten event. Zadeklarowali się, że za rok weźmiemy rewanż, więc mam nadzieję, że też tam trafię. Fajne są takie inicjatywy i dużo ludzi przychodzi.

Jak długo przygotowujesz się do meczy? Czy znajdujesz czas na chwilkę dziennego treningu?

-Staram się biegać co dwa dni. Z kondycją nie jest najgorzej. Jeśli chodzi o tamte mecze, mieliśmy do nich intensywne treningi, ćwiczyliśmy na hali, znaleźliśmy też czas, aby się zgrać. Dużo osób poznało się dopiero na miejscu.

Jakie sporty bardziej Ciebie interesują, letnie, czy zimowe?

-W zależności od tego, czy miałbym oglądać, czy uprawiać, (śmiech). Chyba bardziej letnie. Piłka nożna, bieganie i jazda na rolkach.

Ciągnie Cię może czasem w stronę sportów ekstremalnych?

-Chciałbym skoczyć ze spadochronu, ale na ten moment chyba się jeszcze trochę boję.

Dowiedziałam się, że Twoją największą pasją są podróże. Powiedz, jakie miejsce zachwyciło Cię ostatnio?

-Tak, to prawda, bardzo lubię podróżować. Jeśli chodzi o miejsce, które mnie ostatnio zachwyciło, postawiłbym zdecydowanie na Rzym. Na wycieczkę do Rzymu zabrałem moją dziewczynę, która nigdy tam nie była. Rzym poznaliśmy od strony bardziej włoskiej, bo staraliśmy się na tym wyjeździe rozmawiać z Włochami, dowiadywać się od nich gdzie są targowiska, sery, wędliny…W kwietniu wybieram się do Madrytu. Miejsce, które nabardziej zachwyciło mnie ze wszystkich podróży bardzo trudno określić, bo każde jest unikatowe na swój sposób, kiedy znajdujemy się w nim po raz pierwszy.

Podróż marzeń Adriana Żuchewicza to…? Masz coś takiego?

-Na dzień dzisiejszy podróżą moich marzeń jest Izrael.
Mariola Morcinková z Adrianem Żuchewiczem po zakończonym 6. PZU Biegu po Nowe Życie w Wiśle. 21 marca 2015 / Fot. Fot. Sylwia Wantulok
Ostatnio na swoim oficjalnym facebooku pochwaliłeś się nową rolą dubbingową. Czy na koniec rozmowy możesz zdradzić coś więcej?

-Ze studiem Sonica współpracuję od wielu lat i wiele kreskówek tam nakręciłem. Ty mrazem byli to „Ludzie i czarodzieje“. Z dubbingiem jestem związany od kilku lat.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)








Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.