Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

42358 miejsce

Adwokackie okulary posła Kalisza

Poseł Ryszard Kalisz sugeruje, że policjanci nie mają prawa do operacyjnego stosowania różnego rodzaju taktycznych sztuczek. Prowadząc grę operacyjną, nie mogą tak jak w pokerze blefować, aby wygrać ze sprawcą przestępstwa. Czy na pewno?

Zgodnie z polskimi przepisami stroną procesową prowadzonych śledztw i dochodzeń zajmuje się prokuratura, która prowadzi je we własnym zakresie, albo zleca do prowadzenia (w całości lub części) policji. I to prokuratura zobowiązana jest do prowadzenia nadzoru, aby w trakcie realizacji czynności procesowych nie dochodziło do naruszenia procedur i zasad określonych przez kodeks postępowania karnego. Naruszenie tychże procedur i zasad może doprowadzić do unieważnienia procesu, a przynajmniej do istotnego utrudnienia realizacji najważniejszego celu postępowania, to jest ustalenia i skazania sprawcy przestępstwa.

Jednakże najważniejszą rolę i znaczenie dla wykrycia sprawcy przestępstwa mają operacyjne działania policji, których treść i zakres nie jest i nie może być ujawniany, a ich tajność zachowywana jest również przed prokuratorem. Z tego obowiązku policjanta może zwolnić jedynie minister spraw wewnętrznych i to tylko dla określonych przepisami celów. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że działania operacyjne policji nie są i nie mogą być regulowane przez przepisy ustawy o postępowaniu karnym, co powoduje, że są one rodzajowo zupełnie odmienne od czynności procesowych.

Zostały one zdefiniowane w zarządzeniu Komendanta Głównego Policji regulującym metody i formy wykonywania przez Policję czynności operacyjno-rozpoznawczych, jako "wszystkie jawne i niejawne czynności oraz przedsięwzięcia taktyczne i techniczne, oparte na przepisach prawa, podejmowane w związku z realizacją ustawowych zadań Policji w celu rozpoznania, zapobiegania oraz wykrywania czynów zabronionych, a także ścigania ich sprawców" (§ 1 pkt 18 zarządzenia nr pf-634 Komendanta Głównego Policji z dnia 30 czerwca 2006 r. w sprawie metod i form wykonywania przez Policję czynności operacyjno-rozpoznawczych).

Nie ma zatem racji poseł (i mecenas, a także były minister spraw wewnętrznych) R. Kalisz, a także spore grono innych polityków i dziennikarzy, że skandalem byłoby, gdyby policjanci stosowali takie same metody wydobywania informacji, jakie zastosował K. Rutkowski. Tenże pseudo detektyw wprowadził w błąd Katarzynę W. co do istnienia świadków rzekomo widzących, jak kładzie się na mostu koło wózka. Oszukując ją w ten sposób, doprowadził do tego, że zdecydowała się na wyznanie prawdy. R. Kalisz twierdzi, że wprawdzie Rutkowski (jako osoba prywatna) mógł bezkarnie Katarzynie W. nakłamać, to już takie zachowanie się policjanta byłoby skandalem i złamaniem prawa.

Zapomnijmy więc na chwile o K. Rutkowskim i przyjmijmy, że z Katarzyną W. rozmawiali funkcjonariusze policji z grupy operacyjnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.