Facebook Google+ Twitter

Adwokat Trynkiewicza przed dylematem: być kanalią lub cwaniakiem

Marcin Lewandowski reprezentujący interesy Mariusza Trynkiewicza rozmawia z tygodnikiem "Wprost". Dzięki tej sprawie stał się nielubiany i rozpoznawalny. Innych przerastała.

Marcin Lewandowski był zaledwie dziesięciolatkiem, kiedy skazywano Mariusza Trynkiewicza. Teraz został jego prawnikiem. Tygodnik "Wprost" docieka jak do tego doszło i zapytuje o inne aspekty najgłośniejszej sprawy ostatnich miesięcy. Rozmowa odbyła się w kancelarii adwokata. Dość skromne podwoje w centrum Rzeszowa. Pytania zadawała Izabela Smolińska.

Ołówek (czas przeszły); flickr; licencja: CC3.0 / Fot. fotorotoRozmówca wyjaśnił wpierw pewną subtelną różnicę. Otóż, nie jest obrońcą Mariusza Trynkiewicza, ale pełnomocnikiem, którego wyznaczono z urzędu. Jest to istotne i nasuwa na myśl pytanie, które Marcin Lewandowski zręcznie ubiegł: "Tak naprawdę moim klientem jest nie pan Trynkiewicz, lecz państwo polskie." Wciąż ciekawe jest czy chciał lub mógł odmówić. Wcześniej zrezygnowało wielu jego kolegów. Lewandowski przyznaje: "Ciężar sprawy Trynkiewicza jest tak duży, że wielu adwokatów nie chce mieć z nią nic wspólnego." Tak więc, sprawa odznaczająca się pewnym prestiżem i dużym rezonansem nie musi być okazją dla wybranych.

Postać Trynkiewicza wywołuje żywe poruszenie w społeczeństwie. Dziennikarze uwijają się w dwójnasób, by zaspokoić oczekiwania. Marcin Lewandowski nie szuka poklasku: "Nie mam parcia na media." Można odnieść wrażenie, że właśnie w ten sposób stara się zwrocić uwagę i przekonywać, iż jego klient zasługuje na minimum prywatności i anonimowości.

Powraca kwestia wyboru. Prawnik przypomina, że adwokat nie powinien odmawiać swojej pomocy. Jest to nawet wbrew prawu. Poza tym, kłóciłoby się to z instytucją obrony z urzędu. Niby łatwiej jest odstąpić od sprawy, która nie będzie satysfakcjonować stosownym honorarium. Pełnomocnik z urzędu występując w sprawie karnej pobiera wynagrodzenie w wysokości 420 zł, VAT i 20 proc. podstawy od każdej rozprawy. Głosem zastrzeżenia: "To budzi poważne wątpliwości natury moralnej."

Adwokat odnosi się z refleksją do własnej osoby. Zdążył już zauważyć nastawienie społeczeństwa: "Jeżeli doprowadzę do tego, że Trynkiewicz będzie wolny i nie pójdzie do ośrodka, będę tym złym, kanalią, która go wybroniła. Jeżeli trafi do ośrodka, usłyszę, że Lewandowski był takim cwaniakiem, a tu się nie przyłożył i sprawy nie wygrał." Według niego są to dobre oznaki zachodzących przemian w demokratycznym państwie. Głos ludu winien decydować. Politycy powinni stanowić surowe prawo, skoro taka jest wola wyborców. Winno się przy tym zadbać o zapewnienie stabilizacji. Niedopuszczalne jest by prawo podlegało kolejnym zmianom powodowanym przez zwalczające się partie. Przepis powinien odznaczać się stałością i jasno określać to co jest uznawane za przestępstwo czy sprawiedliwą karę. Właściwa kolej rzeczy według Lewandowskiego została zachowana, choćby w kwestii pijanych kierowców.

Marcin Lewandowski ma wątpliwości odnośnie ustawy o bestiach i wskazuje na zapis, którego konstrukcja jest co najmniej sporna: "Artykuł 14 ustawy, na podstawie którego wydają opinię, jest sformułowany ogólnie i stwarza bardzo szerokie pole do interpretacji. (...) W ustępie drugim jest mowa o tym, że sąd zastosuje wobec osoby stwarzającej zagrożenie nadzór prewencyjny, jeżeli charakter stwierdzonych zaburzeń psychicznych lub ich nasilenie wskazują, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez tę osobę czynu zabronionego. Natomiast ustęp trzeci mówi, że sąd orzeka o umieszczeniu w ośrodku osoby stwarzającej zagrożenie, jeżeli charakter stwierdzonych zaburzeń psychicznych i ich nasilenie wskazują, że jest to niezbędne ze względu na bardzo wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego. Proszę więc powiedzieć, czym się różni wysokie prawdopodobieństwo od bardzo wysokiego?"


źródło: Wprost



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jeżeli ktoś domaluje padaczkę czy coś na potrzebę chwili, to NFZ z całą swoją rozrzutnością będzie wydatkować niewygodne złotówki. Zresztą lada moment pojawi się euro i warto mieć trochę wolnego miejsca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klasyczny przykład wplątania kogoś w głupie przepisy.
A kto zbiera cięgi "na masę" za super zarządzenia stosowane w ochronie zdrowia? Przecież pracownicy na dole. To co niezadowoleni nie wykrzykują wobec naszych zarządzających, wytrząsają na spotkanych ludziach po drodze do... zdrowia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.