Facebook Google+ Twitter

Afera dopingowa tuż przed końcem Tour de France

Aleksander Winokurow na dopingu, Astana wycofuje się z wyścigu. Lider Tour de France podejrzany o doping, a wszystko tuż przed końcem całego wyścigu.

Lider kolarskiej grupy Astana Kazach Aleksander Winokurow miał pozytywny wynik badania antydopingowego. Okazało się, że przed ostatnim etapem jazdy na czas, który odbył się w sobotę i który Kazach wygrał, kolarz dokonał transfuzji krwi. Taki zabieg jest niedozwolony. Wyniki badań grupa Astana przyjęła z goryczą, a decyzja szefa zespołu była natychmiastowa. Astana - lider klasyfikacji drużynowej - wycofuje się z wyścigu.

Winokurow faktycznie czasówkę wygrał, ale w tym rodzaju wyścigu zawsze był wśród faworytów. Nikogo tym samym nie dziwiło jego zwycięstwo. Od początku upatrywany za faworyta w kolejnym jednak etapie, typowo górskim, dojechał do mety z przeszło 30-minutową stratą do lidera. I sam nie był w stanie wytłumaczyć swojej słabej formy. Mówił, że zabrakło mu po prostu pary w nogach. Jak zatem traktować wyniki badań? Czy transfuzja krwi pomogła mu wygrać czasówkę, a następnie odebrała siły w kolejnym etapie? Żeby tego wszystkiego było mało, to w poniedziałek Kazach błyszczał. Początkowo załamany, stracił przecież szansę wygrania tegorocznego Tour de France, ale podtrzymywany na duchu przez kolegów z drużyny i odpowiednio przez nich motywowany, wystartował w 15 etapie z chęcią zamazania swojej wcześniejszej niedyspozycji. I pojechał rewelacyjnie. Zabrał się z kilkunastoosobową ucieczką, a na ostatnich kilometrach oderwał się od niej przekraczając metę jako zwycięzca!

Od samego początku tegorocznej „wielkiej pętli” Winokurow miał pecha. Uczestniczył w dwóch groźnych upadkach. Podziwiałem go, widząc jak z grymasem bólu na twarzy (zdarty do krwi pośladek), goni uciekający peleton. Wówczas mimo chęci i determinacji nie udało mu się dojść zasadniczej grupy kolarzy. Teraz, kiedy odzyskał wiarę w siebie (wygrał trudny górski etap) i wreszcie na jego twarzy zagościł uśmiech, dowiaduje się, że to wszystko nie miało sensu, bo i tak zostanie zdyskwalifikowany.

Zagrożony wykluczeniem z wyścigu jest lider generalnej klasyfikacji Duńczyk Michael Rassmusen z Rabobank. Obowiązkiem każdego zawodowego kolarza jest informowanie Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) o zmianie swojego pobytu (po to, żeby w każdej chwili można było poddać kolarza badaniom antydopingowym). Rasmussen tego nie robił i dotychczas otrzymał już cztery ostrzeżenia. Jeśli nadal będzie postępował tak lekkomyślnie i nieodpowiedzialnie zostanie wykluczony z wyścigu. Dziwi mnie jego postępowanie, jeśli nie ma nic do ukrycia, to dlaczego unika UCI?

Tour de France, największy na świecie wyścig kolarski, traci swoją rangę. Sponsorzy stopniowo wycofują się ze wspierania tej wielkiej imprezy. I nie ma się co dziwić. Nikt nie chce, aby jego firma była utożsamiana z nielegalnym dopingiem. Jak tak dalej pójdzie, to pod znakiem zapytania stanie organizacja następnego francuskiego wyścigu. Bez sponsorów i ich pieniędzy organizatorzy będą mięli twardy orzech do zgryzienia. Do końca wyścigu pozostało kilka etapów. Kolarze przejechali 2750 kilometrów i na rowerach przesiedzieli 70 godzin. Były wielkie dramaty i wielkie zwycięstwa, a w pamięci kibiców pozostanie tylko niesmak i gorycz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 25.07.2007 04:02

(+) Masz racje, Pawle - "niesmak i gorycz"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie znam się na dopingach, ale tak na chłopski rozum:
1.Trudno mi sobie wyobrazić, żeby kolarz sam w zaciszu hotelowego pokoju dokonał transfuzji krwi.
2. Dlaczego grupa wycofała się od razu, nie żądając analizy drugiej próbki? Czyżby to była "grupowa" transfuzja..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie tylko Tour de France traci swoją rangę, ale i całe kolarstwo. Szkoda bo to naprawdę piękny sport. Jednak od kilku lat doping na stałe zagościł w kolarskim peletonie. Potęga Armstronga też upadła, bo nie wierzę w jego "czystość". Czas oczyścić kolarstwo, nawet kosztem braku wyścigu dookoła Francji w przyszłym sezonie....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.