Facebook Google+ Twitter

Afera dopingowa według PKOI

Dla każdego przeciętnego zjadacza chleba afera z Kornelią Marek wydaje się oczywista: zawodniczka brała EPO i powinno się ją zdyskwalifikować. Jednak sprawa jest o wiele bardziej złożona i trudno znaleźć drogę do prawdy.

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Nurowski_Piotr.jpg / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b9/Nurowski_Piotr.jpgErytropoetyna wykryta w próbce moczu polskiej biegaczki rzuciła cień na cały występ naszej reprezentacji w Vancouver. 11. miejsce w biegu masowym na 30 km było największym osiągnięciem w jej sportowej karierze. Ale to próbka po biegu sztafetowym, w którym nasze zawodniczki zajęły 6. miejsce wykazała zawartość zakazanego środka w jej organizmie. Sportowa Polska zamarła, słuchając kolejnych szczegółów na temat dopingowej afery. Wśród osób, która najczęściej wypowiadała się w sprawie Korneli Marek jest jej "szef" - Piotr Nurowski.

24-letnia zawodniczka, która zawsze była w cieniu niezwykle utalentowanej koleżanki, Justyny Kowalczyk nie była zbyt znana wśród polskich kibiców. Trenowała jak wszystkie zawodniczki, przygotowywała się do każdego występu bardzo starannie. Była jednym z najważniejszych ogniw żeńskiej reprezentacji w biegach narciarskich. Występ na igrzyskach olimpijskich był świetną okazją do pokazania się szerokiej publiczności od dobrej strony. Nie będę wnikał w to jak EPO dostało się do organizmu Marek, natomiast chcę zwrócić uwagę na pewien fakt.

Koniec z wycieczkami dla osób, które zajmą 24. miejsce. Pojadą tylko najlepsi - mówił przed zawodami w Vancouver prezes PKOl. Ta wypowiedź na pewno wśród polskich sportowców wzbudziła wiele kontrowersji. Co więcej - w moim odczuciu jest zachętą do osiągania najlepszych wyników nawet poprzez stosowanie zakazanych środków dopingujących. Pana prezesa nie powinno więc dziwić wykrycie erytropoetyny w organizmie polskiego olimpijczyka, ponieważ Kornelia zrobiła wszystko, aby osiągnąć jak najlepszy wynik. Poza tym, Marek zajmowała w pucharze świata bardzo często miejsca w trzeciej czy czwartej dziesiątce. Czyli według nowej polityki PKOl-u nie powinna znaleźć się w gronie reprezentantów z białym orłem na piersi na igrzyskach w Vancouver. A jednak pojechała i zapewne wielu działaczy, nie tylko związkowych, żałowało decyzji wysłania jej na zimową olimpiadę. Przecież liczą się tylko medale i chwała, prawda ?

Jeszcze bardziej skandaliczne były wypowiedzi pana Nurowskiego po wykryciu całej afery. "Co jej odbiło?!" Ten cytat chyba przejdzie do kanonu najbardziej niechlubnych komentarzy w historii krajowego olimpizmu. Rozumiem, że każdemu mogą przysłowiowo "puścić nerwy", ale od tak wysoko postawionej osoby i praktycznie szefa polskiego sportu powinno się wymagać nienagannej elokwencji i bezstronności. Praktycznie prezes PKOl zmieszał naszą biegaczkę z "błotem" i zepchnął ja na margines moralności. "Wstyd, hańba i kompromitacja" - tak w mediach nazywał sprawę Marek szef PKOl. Szkoda tylko, że wydał na nią osąd nie tylko przed wynikami próbki "B", ale przed gruntownym wyjaśnieniem sprawy.

Inną sprawą jest to, że prezes Nurowski zapomniał chyba o idei igrzysk olimpijskich. To element polityki, która zmierza do reformy całego sportu wyczynowego - tak przed olimpiadą w Vancouver szef komitetu olimpijskiego argumentował decyzję o maksymalnym ograniczeniu naszej reprezentacji. Igrzyska olimpijskie powstały jako impreza sportowa przeznaczona dla amatorów, zamknięta dla profesjonalistów. Miała krzewić wśród ich uczestników wiele pięknych idei jak np. równość czy poszanowanie dla drugiej osoby. Dziś ta jedna z największych imprez komercyjnych świata mówi zawodnikom: nieważne jak, macie zdobywać medale, a najlepiej wygrywać. Inaczej świat o was zapomni. Szkoda, że nasz rodzimy komitet olimpijski też tak uważa.

Źródła:
sport.pl
sport.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

lesada@poczta.fm

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wstawiłam link.....już o tym pisałam......;);)Koniec wycieczek;)I bardzo dobrze. to nie chodzi o medale,ale o olbrzymie pieniądze.
A może tak wysłać biedne dzieci niech popatrzą sobie jak wygląda świat?Cztery lata za pieniądze podatników,średnio 1 MILION ZŁOTYCH na przygotowanie sportowca na olimpiadę.
Szwajcarzy wystawili jednego skoczka(taki bogaty kraj),chociaż mają dobrych zawodników,a tylko dlatego ,że jako drużyna nie mieli szans na zajęcie dobrego miejsca.
Idea jest świetna,więc niech sobie ćwiczą ,zwiedzają świat za swoje pieniążki,a jak pojadą na olimpiadę i cokolwiek pokażą PKOl zwróci m pieniądze.Z taką propozycją wyszedł szef PKOLu do klanu Ligockich(3mliony),zobaczymy ,czy zdecydują się dalej ćwiczyć?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kowalczyk dostarczyła nam wielu wzruszeń;););)
Poza tym 10 mln.zł wyrzucono w błoto ,tylko na trzy związki sportów zimowych,których sportowcy skompromitowali się.Sam snowbord pochłonął ponad 3 mln.zł-gdzie klan Ligockich miał pięć upadków.Ale jak zapowiedział prezes PKOL-u ,więcej pieniędzy na swoje fantazje Ligoccy nie dostaną,a jeśli chcą ćwiczyć to będą to robić za własne pieniądze.Występy innych sportowców były żenujące......Jurkiewicz,Czerwonka,Druszkiewicz,Wożniak,itd,itd,itd,itd ostatnie miejsca!
Można zrozumieć,że sukcesu nie odnosi się natychmiast....Ale nasi"wspaniali"sportowcy nie rokują żadnych nadziej na przyszłość.
Polacy interesują się sportem i sportowcami jak żaden naród na świecie,jak wiemy są najlepszymi kibicami.!
Ale same zainteresowanie Polskich kibiców nie wystarczy ,aby sportowcy odnosili sukcesy.
Może i dobrze ,że media nie za bardzo interesują się wynikami naszych"orłów"..........po co nagłaśniać porażkę.?
Anna Krajewska

Anna Krajewska 03.03.2010 01:15

Oni przynieśli nam wstyd:
Anna Jurkiewicz (łyżwiarstwo figurowe) - ostatnie, 30. miejsce wśród solistek
Natalia Czerwonka (łyżwiarstwo szybkie) - ostatnie, 36. miejsce w biegu na 1500 m
Sebastian Druszkiewicz (łyżwiarstwo szybkie) - ostatnie, 14. miejsce w biegu na 10 km
Maciej Biega (łyżwiarstwo szybkie) - ostatnie, 38. miejsce w biegu na 500 m
Katarzyna Woźniak (łyżwiarstwo szybkie) - ostatnie, 28. miejsce w biegu na 3000 m
Mateusz Ligocki (snowboard) - przedostatnie, 38. miejsce w halfpipie
Paulina Ligocka (snowboard) - trzecie od końca, 28. miejsce w halfpipie
Joanna Szulej i Mateusz Chruściński (łyżwiarstwo figurowe) - trzecie od końca, 18. miejsce w parach sportowych
Łukasz Szczurek (biatlon) - trzecie od końca, 85. miejsce w sprincie na 10 km
Patrycja Maliszewska (short track) - trzecie od końca, 29. miejsce w wyścigu na 500 m
Luiza Złotkowska (łyżwiarstwo szybkie) - trzecie od końca, 34. miejsce w biegu na 1500 m
Przemysław Domański (łyżwiarstwo figurowe) - trzecie od końca, 28. miejsce wśród solistów

Tyle wydano na przygotowania do igrzysk w Vancouver:
Polski Związek Narciarski - 12,01 mln zł
Polski Związek Biatlonu - 6,37 mln
Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego - 6,07 mln
Polski Związek Snowboardu - 3,01 mln
Polski związek Saneczkowy - 1,2 mln
Polski Związek Łyżwiarstwa Figurowego - 0,86 mln

Komentarz został ukrytyrozwiń

"We współczesnym sporcie nie podoba mi się prawie wszystko, na czele z pieniędzmi, którymi jest od dołu do góry podszyty. W sytuacji jednak, gdy nie ma już odwrotu od przemysłowego sportu do bajkowych idei pana Coubertin, najbardziej drażni mnie hipokryzja zawodowych "amatorów", którzy bezczelnie udają prawdziwych amatorów i robią wszystko, by nie dopuścić zawodowców do udziału w igrzyskach olimpijskich."
/Waldemar Łysiak/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Amatorzy na Olimpiadzie w dzisiejszych czasach to utopia...bardzo smutny i prawdziwy artykuł.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.