Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5262 miejsce

"Afera gruntowa". Tajny proces Mariusza Kamińskiego i CBA

Przed siedmioma laty Mariusz Kamiński, jako szef CBA, firmował działania służby specjalnej, m.in. w zakresie "afery gruntowej", której macki siedziały ponoć w resorcie rolnictwa. Zdaniem prokuratury była to fikcja. Ruszył proces sądowy.

 / Fot. WikipediaDziś sądny dzień nad byłym szefem CBA, Mariuszem Kamiński, a w istocie nad IV RP. Aby nie wypadły zbyt źle w ocenie społecznej oba czynniki - CBA i Mariusz Kamiński w okresie działalności tej służby za rządów PiS - sąd wolał utajnić przebieg rozprawy. Rozpoczęła się, zatem pierwsza w tajnym procesie rozprawa Mariusza Kamińskiego i jego podwładnych w CBA, oskarżonych o "przekroczenie uprawnień, nielegalne działania operacyjne oraz podrabianie dokumentów", przy prowadzeniu przez CBA "afery gruntowej" w 2007 roku".

"Czekam na proces ze spokojem"

Przed wejściem na salę rozpraw – według TVN24 – Mariusz Kamiński powiedział dziennikarzom, że "czeka na proces ze spokojem". "To, co robiło CBA, nie było zgodne z interesem ówczesnej koalicji rządzącej, ale interes polityczny rządzących nas nie interesował; nas interesowała walka z korupcją na szczytach władzy, to był nasz obowiązek" – oświadczył, o czym donosi TVN24 - Afera gruntowa w sądzie. Dodał także, że chciałby a nawet wolałby, aby cały proces był jawny, bo "nie ma nic do ukrycia".

Zapomniał dodać, że przecież działalność jego służby specjalnej, odbywała się na co dzień przy otwartej kurtynie na oczach Polaków, gdy niemal każdego ranka ludzie w czarnych kominiarkach wyprowadzali z domów, zatrzymanych pod zarzutem, a raczej podejrzanych o "korupcję na szczytach władzy". Potem sądy miały pełne ręce roboty i po rozpatrzeniu zarzutów, musiały, z braku dowodów, wszystkie sprawy umarzać.

Proces tajny w specjalnej sali

Jak powiedział prokurator Bogusław Olewiński tajność dzisiejszej rozprawy wynika z decyzji sądu. Natomiast według oskarżycieli posiłkowych, m.in. działaczy Samoobrony, proces ten "powinien być jawny". Jak mówili dziennikarzom, powinien pokazać społeczeństwu i władzom, jakie są "granice działań służb specjalnych". Małgorzata Gutt, była doradca Andrzeja Leppera, powiedziała, że wobec niej bezprawnie stosowano podsłuch, co dla niej, jako dla prawnika, było "szczególnym naruszeniem prawa" - bo bezprawnie podsłuchiwano jej rozmowy z klientami.

Rozprawa Mariusza Kamińskiego i jego podwładnych z CBA, odbywa się dzisiaj w "specjalnie zabezpieczonej sali Sądu Najwyższego", wynajętej przez Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście, który prowadzi proces. W sali tej obowiązują "nadzwyczajne środki bezpieczeństwa", np. nawet sędziowie i adwokaci nie mogą wnosić telefonów komórkowych, a media nie mają do niej wstępu. Sala zabezpieczona jest także zewnętrznie. Porządku pilnują policja i inne służby.

"Afera gruntowa" - operacja specjalna CBA

Wkrótce po rozpoczęciu procesu, przewodniczący zespołu orzekającego zarządził przerwę. Musiał rozważyć wniosek o wystąpienie do Sądu Apelacyjnego o przekazanie tej sprawy Sądowi Okręgowemu w Warszawie. Jeżeli jednak nie będzie przeszkód formalnych, to prokurator odczyta dziś akt oskarżenia (formalnie nie jest tajny), i nastąpi formalne rozpoczęcie procesu. "Być może zaczną się wyjaśnienia podsądnych" – czytamy w Ruszył tajny proces.

Proces dotyczy słynnej i głośnej operacji specjalnej CBA w tzw. "aferze gruntowej". Przed kilkoma laty (2007 rok) CBA zakończyło tę operację specjalną wręczeniem Piotrowi Rybie i Andrzejowi K. łapówki, za "odrolnienie" w ministerstwie rolnictwa gruntu na Mazurach.

Wtedy prasa pisała, że łapówka miała być przeznaczona dla ministra rolnictwa i wicepremiera w rządzie PiS, Andrzeja Leppera, który miał być ostrzeżony po akcji (jednak on twierdził, że była to celowa prowokacja CBA). Finał akcji specjalnej miał utrudnić przeciek, dzięki czemu premier Kaczyński odwołał z rządu, szefa MSWiA Janusza Kaczmarka (śledztwo wobec niego potem umorzono).

"Fikcyjne odrolnienie ziemi". Fałszywe dokumenty

Efektem "afery gruntowej" była dymisja (usunięcie) z rządu Andrzeja Leppera, rozpad koalicji PiS-Samoobrona-LPR i przedterminowe wybory parlamentu, w których PiS przepadł i władzę objęła Platforma Obywatelska, ale także oskarżenie o płatną protekcję Piotra Ryby i Andrzeja K., których proces jest nadal w toku.

Rzeszowska prokuratura badając sprawę uznała, że CBA utworzyło "fikcyjną sprawę odrolnienia ziemi, a działania funkcjonariuszy były podżeganiem do przestępstwa". Uznała za pokrzywdzone cztery instytucje i 23 osoby prywatne. I to właśnie one domagały się procesu w tej sprawie – podaje Polskie Radio.

Po długim dochodzeniu, w 2010 roku Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, oskarżyła Mariusza Kamińskiego (obecnie posła PiS i wiceszefa partii) oraz jego trzech podwładnych - byłego wiceszefa CBA Macieja Wąsika (dziś stołeczny radny PiS) oraz byłych dyrektorów Zarządu Operacyjno-Śledczego CBA: Grzegorza Postka i Krzysztofa Brendela. Prokuratura zarzuciła im "przekroczenie uprawnień, nielegalne działania operacyjne CBA oraz podrabianie dokumentów i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy". Grozi im za te czyny do 8 lat więzienia.

Fikcyjna sprawa za fikcyjną "łapówkę"

Zdaniem prokuratury Centralne Biuro Śledcze utworzyło "fikcyjną sprawę odrolnienia ziemi za łapówkę", chociaż nie miało wcześniej wiarygodnej dowodów ani informacji o przestępstwie, a tylko to – zgodnie z prawem - pozwala służbom specjalnym zacząć akcję "kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej" wobec podejrzewanych. Na potrzeby prowadzonej operacji, CBA sfabrykowało - według prokuratury bezprawnie – dokumenty, w dodatku opatrując je pieczęciami gminy Mrągowo i fałszywymi podpisami urzędników, które potem przedłożono do "przepchnięcia" (zatwierdzenia) przez Ministerstwo Rolnictwa. Miało też dojść do nielegalnego podsłuchiwania rozmów osób m.in. z Samoobrony.

Wszyscy podsądni nie przyznali się i nie przyznają, do postawionych zarzutów, które uznają za polityczne. Według Mariusza Kamińskiego, ma być to "zemsta ekipy rządzącej za ujawnienie przezeń tzw. afery hazardowej". Kamiński podobno ironizował, że powinni odpowiadać też prokuratorzy i sędziowie, którzy – jak zaznaczył - "zatwierdzali wniosek CBA o kontrolę operacyjną". W czerwcu 2011 roku weszła w życie zmiana prawa, wedle której służby mają obowiązek dołączyć do takiego wniosku, materiały operacyjne z ich uzasadnieniem, ale tego wymogu za czasów PiS nie było.

Oskarżyciele posiłkowi z uprawnieniami

W czerwcu 2012 roku, sąd warszawski - na wniosek obrony - umorzył niejednogłośnie ten proces jeszcze przed jego rozpoczęciem, uznając w uzasadnieniu "brak znamion przestępstwa". Natomiast w grudniu 2012 roku, na wniosek prokuratury i pokrzywdzonych, Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił umorzenie sądu I instancji i nakazał ponowne przeprowadzenie procesu. Obie decyzje postanowiono tajnie.

Prokuratura w Rzeszowie, w związku ze sprawą Mariusza Kamińskiego i CBA, nadała kilku instytucjom i grupie osób, status pokrzywdzonych, m.in. z tego względu, że CBA miało ich bezprawnie podsłuchiwać. Są to m.in. nieżyjący Andrzej Lepper (a po jego śmierci w 2011 roku - najbliższa rodzina), Piotr Ryba i Andrzej K. oraz politycy Samoobrony, a wśród nich Janusz Maksymiuk, którzy zostali w procesie oskarżycielami posiłkowymi. Według prawa, daje to możliwość zadawania pytań oskarżonym, składania wniosków dowodowych, a także dochodzenia odszkodowań. Roszczenia finansowe przeciw oskarżonym zapowiedzieli już Piotr Ryba i adwokat Andrzeja K.

Szykuje się, po ewentualnym przegranym procesie przez Mariusza Kamińskiego i CBA, podobna sytuacja, jak z Antonim Macierewiczem – spodziewane odszkodowania będzie wypłacało dzisiejsze CBA, czyli ostatecznie budżet państwa.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Kamiński to był czlowiek do specjalny poruczeń prezesa. Do jego głównych zadań należało szukanie i tworzenie "haków" na przeciwników politycznych Jarosława, w myśl zasady "cel uświęca środki.",a w tym wysadku, przede wszystkim prowokowanie do popełnienia przestępstwa.Jaskrawym przykładem możne być sprawa Sawickiej, gdzie agent Tomaszek wykorzystują swoje wdzięki skłonił ją do przyjęcia łapówki Spektakl w calośc był wyreżyserowany przez wiadomego reżysera . Niemniej przyjęcie łapówki nie do końca Sawicką tłumaczy. .

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.04.2013 01:13

"lepiej późno niż wcale"

Niekoniecznie, pan poseł ma immunitet. Sąd może się nie zgodzić na jego zniesienie. I sprawa ugrzęźnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.04.2013 17:50

I w taki sposób "człowiek" Kaczyńskiego doprowadził do rozpadu koalicji. Jarek liczył na wygraną. Sie przeliczył.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.