Facebook Google+ Twitter

Afganistan. Polski żołnierz ranny w rękę

Pomogli amerykańskiemu patrolowi będącemu pod ostrzałem rebeliantów. W drodze powrotnej sami zostali zaatakowani. W trakcie ewakuacji jednego z pojazdów – rebelianci zranili polskiego strzelca.

Polscy żołnierze z 2 i 3 plutonu 2 kampanii piechoty zmotoryzowanej ze zgrupowania bojowego Bravo po zakończeniu kolejnej akcji „Cordon and Serach” (otocz i sprawdź) - mającej na celu wykrycie poszukiwanych talibów i ukrywaniu przez nich broni, amunicji i materiałów wybuchowych – powracając do swojej bazy w Qarabagh w południowej prowincji Ghazni, otrzymali sygnał o zaatakowaniu przez rebeliantów amerykańskiego patrolu rozminowania. Natychmiast pospieszyli z pomocą.

- Po dotarciu polskiego patrolu na miejsce wydarzeń, przeciwnik zerwał kontakt ogniowy i wycofał się z pola walki – relacjonuje dla Wiadomości24pl mjr Szczepan Głuszczak z sekcji informacyjno-prasowej.

Czytaj też: Polski żołnierz zginął w Afganistanie, osiem osób jest rannych

Rebelianci nie złożyli jednak broni. Gdy kolumna polskich pojazdów po udzieleniu wsparcia amerykańskim saperom powracała do bazy, ci sami rebelianci otworzyli teraz ogień do Polaków. Ci odpowiedzieli błyskawicznie z broni pokładowej i strzeleckiej.

Przeciwnik wolno wycofywał się, a w tym czasie następowała zmiana położenia polskich pojazdów bojowych. Jeden z nich jednak ugrzązł w podmokłym terenie.

- Potrzebna była natychmiastowa ewakuacja pojazdu – kontynuuje relację major. - Do transportera podbiegło trzech żołnierzy i nie bacząc na zagrożenie, zaczepili hol, aby wyciągnąć kilkunastotonowego kolosa.

W momencie kiedy trzech żołnierzy znajdowało się już przy pojeździe, jeden z nich został postrzelony w rękę. Od razu udzielono mu pomocy medycznej.

Po odparciu ataku rebeliantów do powracającego patrolu dotarł śmigłowiec ewakuacji medycznej, który przetransportował rannego do polowego szpitala w bazie Ghanzi.

- Lekarze ocenili jego stan jako dobry i stabilny – stwierdza mjr Głuszczak. - Żołnierz sam zadzwonił do rodziny i poinformował o zdarzeniu.

Rannego odwiedził w ambulatorium dowódca Polskich Sił Zadaniowych IX zmiany, gen. bryg. Sławomir Wojciechowski.

Z napływających wywiadowczych informacji wynikło, że w trakcie tego ogniowego kontaktu poległo dwóch rebeliantów, a jeden został ranny. Były to te same osoby, które 10 maja br. dokonały ostrzału polskiego patrolu, raniąc trzech żołnierzy, pochodzących, podobnie jak ranny strzelec, z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza.

Dwaj z nich są już w Europie w amerykańskiej bazie Rammstein w Niemczech.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.