Facebook Google+ Twitter

Afgańskie perypetie marszałka

Marszałek Komorowski zaskoczył wszystkich swoją wizytą w Afganistanie. Nie obeszło się jednak bez przeszkód. Podróż w obie strony trwała ponad 28 godzin i użyto w tym celu całej floty polskich i niepolskich samolotów oraz śmigłowców.

 / Fot. Andrzej Piasecki, http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bronis%C5%82aw_Komorowski_by_Foksal.jpgWykonujący obowiązki prezydenta RP marszałek Bronisław Komorowski udał się w zeszłym tygodniu z niezapowiedzianą (z racji bezpieczeństwa) wizytą w Afganistanie. Odwiedził tam m.in. polskie oddziały stacjonujące w bazie w Ghazni.

Niestety ze względów technicznych, podróż marszałka nie wyglądała tak, jak powinna wyglądać podróż "głowy państwa", do ogarniętego wojną i chaosem kraju. W sumie trwała ponad 28 godzin. Marszałek Komorowski, by dostać się do Afganistanu, musiał użyć dwóch polskich samolotów, jednego niemieckiego oraz jednego szwedzkiego. W samym Afganistanie natomiast, poruszał się wyłącznie śmigłowcami amerykańskimi.

Delegacja, z marszałkiem Bronisławem Komorowskim na czele, miała opuścić Warszawę 20 czerwca o godzinie 20. Do tego celu miał jej posłużyć
wyczarterowany od PLL LOT na potrzeby transportu polskich VIP-ów brazylijski Embraer 175 SP-LIG. Niestety z powodów technicznych odlot z warszawskiego lotniska Okęcie został opóźniony o 2 godziny i 18 minut. Planowy oblot samolotu przed podróżą do Afganistanu miał trwać godzinę, a trwał półtorej. Co więcej rutynowy przegląd po tymże oblocie, zamiast kolejnej godziny, zajął godzin pięć. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zgodnie z podpisaną przez MON umową na czarter dwóch Embraerów, samoloty te miały być gotowe do lotu w dwie godziny od zgłoszenia zapotrzebowania.

Tak więc rządowy samolot opuścił Warszawę dopiero o godzinie 22:18, po czym skierował się od razu w stronę lotniska w Erywaniu w Armieni. Ze względu na ograniczony, nie przekraczający 3 tys. km. zasięg, marszałkowski Embraer miał w stolicy Armenii zatankować paliwo, skąd ponownie odlecieć miał do uzbekistańskiego Termezu. Zatem ogółem trasa z Warszawy do znajdującego się ok. 3,8 tys. km. dalej Uzbekistanu zajęła polskiej delegacji mniej więcej 7 godzin.

Niestety dalej, w rejon działań wojennych Embraer nie mógł już polecieć. Z Termezu marszałek Komorowski miał pierwotnie odlecieć niemieckim samolotem Transallem, jednak swoją podróż kontynuował polskim C295M, czyli samolotem znanym na bliżej jako CASA. Tu znów zaczęły się problemy, otóż nie dla wszystkich wystarczyło miejsc w wojskowym samolocie i tak spośród dziennikarzy lecących razem z Bronisławem Komorowskim do Afganistanu, dwóch musiało pozostać w Termezie. Szczęśliwcy natomiast dotarli CASĄ do Kabulu, skąd do polskiej bazy w Ghazni zabrały ich śmigłowce wypożyczone przez amerykańskie wojsko.

Rządowy Embraer 175 / Fot. Foma, http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Polish-Gov-Embraer-SP-LIG.jpgPowrót z Afganistanu był równie fascynujący. Marszałek Komorowski wraz z towarzyszącymi mu oficjelami i dziennikarzami, znów użyczając amerykańskie śmigłowce, opuścił bazę w Ghazni, by udać się do afgańskiej stolicy. Z Kabulu zabrał go samolot Hercules, ale wycieczka znów nie-polską, bo szwedzką maszyną, skończyła się w znajdującym się na północy Afganistanu mieście Mazar-i Szarif. Polaków zabrał stamtąd - wyczekiwany już wcześniej - niemiecki Transall i zawiózł ich do Termezu, gdzie miał czekać na nich polski Embraer. Niestety z powodu opóźnienia jego przylotu z Warszawy (w między czasie samolot wrócił pusty do Polski), delegacja marszałka Komorowskiego odleciała znów do armeńskiej stolicy po trzech godzinach oczekiwania. Zatankowanie paliwa w Erywaniu trwało ok. 40 minut. Do Warszawy marszałek Komorowski powrócił nocą z 21 na 22 czerwca, około godziny 2:30.

Zastanawiam się teraz, czy w ogóle było warto tam lecieć. Pewnie tak. Na pewno tak, szczególnie ze względu na toczącą kampanię wyborczą i niewygodną sytuację, w jakiej postawili marszałka afgańscy talibowie. Swoją drogą ciekawe, co by się stało, gdyby - nie daj Boże - jeden z amerykańskich śmigłowców lub niemiecki samolot po prostu się rozbił. Kogo winilibyśmy wtedy?

Źródło: altair.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Panie Marcinie może i tak jest. Tylko po co narażać się na stres i uwagi: "jesteś obłudna", fałszywa itp. inwektywy tylko dlatego , że cytuje się czyjeś wypowiedzi pozytywne dla Kaczyńskiego , bez swojego komentarza. Moja koleżanka po przeczytaniu komentarzy pod moim art. powiedziała - Po co Ci to? Nie masz z tego kasy ani żadnego prestiżu, swoich art. nie możesz zaliczyć do publikacji i jeszcze wysłuchujesz ( za zgodą redakcji) obelg tylko dlatego , że jesteś nie z falą". No oczywiście nie zacytuje tu innych słów. Być może wielu myśli podobnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przecież twój tekst Magdo, wisiał kilka dni i zdobył dobrą czytelność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A nie jest tak, że sympatycy kaczora na W24 (jest ich 42% według minisondażu) zaniedbują reprezentacji swoich poglądów i nie dosyłają redakcji materiałów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin bardzo trafne uwagi. Ale cóż redakcja ma też swoje poglądy i swoich szefów (czego tutaj nie powinniśmy doświadczać). Kaczyński miał duże poparcie wśród żołnierzy również i w Polsce. Jeżeli chodzi o wizytę Kaczyńskiego, to czekam na gazety z Londynu i relację za spotkania z Polonią, takie z pierwszej ręki a potem napiszę coś na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Garść kolejnych depesz, które nie zdobywają pierwszych stron

http://www.rp.pl/artykul/371375,500783.html
http://www.dziennik.pl/polityka/wybory-prezydenckie-2010/article635458/Kaczynski_To_mial_byc_deszcz_pieniedzy.html
http://www.dziennik.pl/#vote_634869 http://www.dziennik.pl/#vote_634869
http://www.dziennik.pl/opinie/article633824/Uratowali_nas_zachodni_podatnicy.html
http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kraj/1033121-pitera-ma-przeprosic-kaminskiego.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Media pominęły informację, że w Afganistanie, wśród żołnierzy wygrał Kaczyński.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety muszę przy okazji tego tekstu zgłosić uwagę, że w tygodniach wyborczych na stronie pierwszej preferowane są materiały o marszałku Komorowski pozytywne w swej wymowie. Pomimo tego, że tych odmiennych nie brakuje.

http://www.rp.pl/artykul/406464,500791.html

http://www.rp.pl/artykul/406464,500790.html

Ta opinia mogłaby się pojawić na winiecie dla zrównoważenia dwóch negatywnych o Kaczyńskim.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Henryku, dziękuję niezmiernie, choć szczerze mówiąc wolałbym otrzymywać gratulacje za - mimo wszystko - bardziej pozytywne teksty. Niestety to już nie zależy tylko i wyłącznie ode mnie, ale przede wszystkim od często smutnych realiów naszej wspaniałej Ojczyzny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomaszu! Moje gratulacje. 5*
Może jednak nasi decydenci w końcu wpadną na pomysł, że zakup nowoczesnego samolotu typu Dassault Falcon, Gulfstream, czy Bombardier jest zdecydowanie mniej kosztowny i bezpieczniejszy, niż wypożyczanie maszyn od Bóg wie kogo, za pieniądze stanowiące blisko 1/3 wartosci nowego samolotu rocznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.