Facebook Google+ Twitter

Afryka głupia jest!

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-03-01 21:04

"Europa - to był daleki, nienaturalny punkt w galaktyce, którego istnienie można było udowodnić tylko drogą skomplikowanej dedukcji" - Ryszard Kapuściński „Jeszcze dzień życia”. Afryka i Europa to dwa różne światy.

 / Fot. FigoTichawona bawił się w piaskownicy. Nie miał żadnych zabawek. Miał dwie ręce. Więcej nie potrzebował. Uklepywał nietrwałe babki z piasku. Cieszyło go nawet przesypywanie garściami suchych ziarenek piasku z kupki na kupkę. Potem z powrotem. I tak całymi dniami. Nie baczył na swoje brudne łapki i piasek za paznokciami. Od dziecka siedział w tej piaskownicy. Wiedział jak się otrzepywać z piasku, żeby nie pozostało na nim ani jedno ziarenko. Wydawało mu się, że zna każde ziarenko z osobna.

Gdy Tichawona bawił się jak to miał w zwyczaju, przyszedł Kamil. Stanął przed piaskownicą i objął ją pogardliwym spojrzeniem. Zatrzymał się na Tichawonie. Teraz jego spojrzenie przybrało jeszcze bardziej pogardliwy wyraz. W rękach trzymał swoje zabawki. W lewej swojego jeepa sterowanego pilotem, w prawej wiaderko z plastikową łopatką. Nie pytając Tichawona o pozwolenie wszedł do jego piaskownicy. Starannie rozłożył swoje zabawki. Rdzenny mieszkaniec piaskownicy zachowawczo wcisnął się w kąt. Swoimi bystrymi czarnymi oczami obserwował intruza. Nigdy nie widział na oczy niczego podobnego.

Kamil kucnął i położył jeepa na piasku. Triumfalnie wstał i objął pilota obiema rękami. Zdawał się mówić: patrz, teraz pokażę Ci jak się bawi. Kciukiem przesunął wystającą gałkę do przodu. Samochód ruszył. Tichawona patrzył zaniepokojony. Wydawało mu się, że przybysz kieruje swoją piekielną zabawkę prosto na niego. Samochód gnał coraz szybciej. Nagle coś zgrzytnęło i jeep zatrzymał się pośrodku drogi pomiędzy chłopcami. Kamil podszedł i podniósł zabawkę. Otrzepał i wydmuchał ziarenka piasku, które zapewne dostały się do mechanizmów. Nie zaryzykował drugi raz. Ostrożnie odłożył zabawkę wraz z pilotem poza piaskownicę.

Zajście to nieco ośmieliło Tichawonę. Zajął się tym co lubi najbardziej. Chwycił w swoje wychudzone łapki garść piasku i przesypywał z kupki na kupkę. Intruz zbliżył się niebezpiecznie. Wystawił dłoń, mówiąc: cześć, Kamil jestem. Tichawona wstał i podał rękę. A więc partnerzy - pomyślał. Kamil wyciągnął ze swojego wiaderka plastikową łopatkę. To chyba lepsze niż babranie się w piachu gołymi rękoma - powiedział. Tichawona przytaknął, choć od dziecka babrał się w nim gołymi rękoma. Zaiskrzyła w nim nadzieja wspólnej zabawy. Wreszcie znalazł kogoś do zabawy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

swietnie napisane czytalam z otwartymi ustami jak dziecko ,w kazdym miejscu naziemi jest taka afryka taka piaskownica i takie wiaderko

Komentarz został ukrytyrozwiń

A bracia Tichawony kupują mechaniczne zabawki od Kamila i zalewają piaskownicę krwią. Tego nauczyli się od "szlachetnych".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Afryka smutna jest!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.