Facebook Google+ Twitter

Afryka nieznana - wywiad z Radkiem Malinowskim

Co o Czarnym Lądzie wiedzą Europejczycy? Okazuje się czasem, że mimo wykształcenia jakie zdobywamy w szkole, o Afryce wiemy niewiele. Radek Malinowski, były misjonarz oraz wciąż czynny działacz w Kenii, opowiada dlaczego jest jak jest.

Mimo postępującej globalizacji i "kurczenia'' się świata Afryka wciąż wydaje nam się odległa. Dlaczego?
To prawda. Zawsze kiedy wracam do Polski dziwi mnie ta nieobecność Afryki w naszym kraju. Wydaje się, że Afrykańczycy mają większe pojęcie o naszym życiu, niż my o tym co się dzieje na Czarnym Lądzie. Nie wiem co jest tego powodem, może warto zapytać o to Polaków? Proces globalizacji w Afryce jest teraz dużo silniejszy niż w Europie. To odbija się mocno na relacjach społecznych Afrykańczyków czy procesach ekonomicznych.

Ogromnym problemem w Afryce są długi zagraniczne. Prezydent Tanzanii Julius Nyerere powiedział kiedyś, że "musimy głodzić swoje dzieci by spłacać nasze długi''. Czy istnieje jakiś rozsądny sposób na pozbycie się tego balastu, czy kraje afrykańskie mogą jedynie liczyć na łaskę pożyczających w ich umorzeniu?
Mam mieszane uczucia co do oddłużania Afryki. Robiono to już wielokrotnie, banki pod wpływem mediów czy nacisku opinii publicznej redukowały spłaty, ale za jakieś 10, 20 lat długi narastały ponownie. Problem zadłużenia Afryki jest niezwykle trudny i złożony. Jest to problem historyczny. Dogłębna analiza zajęłaby wiele czasu. Jest on nieodłącznie związany z tym jak państwa afrykańskie powstawały. Wiele z dzisiejszych państw afrykańskich, nigdy nie istniało przed kolonizacją. Państwa te powstawały w trakcie zimnej wojny, kiedy to Afryka była poligonem pomiędzy dwoma państwami: USA i ZSRR.

Kredyty były brane na rozbudowę niepotrzebnej dla nowych państw armii. Jednocześnie już wtedy państwa afrykańskie potrzebowały pieniędzy na rozwój podstawowej infrastruktury. Największym problemem jest jednak to, że kredyty zaciągali politycy, a pieniądze nie docierały do zwykłych Afrykańczyków (lądowały na kontach osób prywatnych). Mimo to obciążały one państwo. To dlatego tak wiele ludzi sprzeciwia się spłacie tych kredytów. Istnieje ciekawy precedens, który może zapobiec temu procesowi, a powstał on za czasów wojny USA z Hiszpanią o Kubę. Amerykanie stwierdzili, iż to rządy hiszpańskie, w tym osoby prywatne zaciągały długi, więc to nie zwykli Kubańczycy winni je teraz spłacać. Podobnie jest w Afryce - długi zaciągane są przez poszczególne jednostki, które idą nierzadko na ich prywatne konta, zamiast wspierać inwestycje, dlatego banki powinny żądać spłat kredytów, od tych osób czy instytucji, które je zaciągnęły. Żądanie spłaty długów od społeczeństwa, które z tych pieniędzy nigdy nie miało korzyści jest nieuczciwe.

Kolejnym związanym z tym problemem jest polityka prowadzona przez Bank Światowy, czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Te instytucje zostały stworzone do odbudowy gospodarek krajów Europy Zachodniej, zrujnowanych po wojnie. Ich działania były skuteczne wobec państw europejskich, ale wobec państw afrykańskich już nie. Wymagania kredytowe instytucji międzynarodowych (Konsensus Waszyngtoński) miały sens dla krajów Europy, ale dla Afryki były już nieadekwatne, dla przykładu nakazywano krajom afrykańskim błyskawiczną prywatyzację wszystkich sektorów gospodarki, de facto było to tworzenie prywatnych monopoli. Po krytyce takich ekonomistów jak Stiglitz (laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii), Fundusz Walutowy przyznał już, że te działania prowadziły do pogłębienia biedy i były rażąco niecelne.

Jest też ważne, że dla bogatszych krajów dawanie kredytów wbrew pozorom było bardzo korzystne z powodu odsetek, które później kraje afrykańskie musiały spłacać. By nie zachwiać własnej gospodarki, takie kraje jak USA musiały gdzieś ulokować nadmiar swojej waluty, a pożyczki dawały lepsze oprocentowanie niż lokaty w papiery wartościowe. Są przypadki, kiedy to kredyty były wymuszane przez kraje "pierwszego'' świata na krajach trzeciego świata. Jednak jak wspomniałem jest to jednak sprawa trudna i wymaga dogłębnej analizy.

Istnieje taka formuła misyjna, która mówi, że misjonarze nie powinni porównywać kultury europejskiej do kultur krajów afrykańskich. Jak jej realizacja wygląda w rzeczywistości, jakie istnieją problemy z zaakceptowaniem tak odmiennej, tak odmiennej od naszej, kultury afrykańskiej?
Mogę powiedzieć jak to wygląda z perspektywy osoby świeckiej. A myślę, że jest to zasada niezwykle praktyczna, bo jeżeli będziesz przekładać realia swojego kręgu kulturowego na realia afrykańskie, to to co robisz nigdy ci nie wyjdzie. Jest to jednak trudne i wymaga wysiłku. Wydaje mi się, że osiągnąłem etap, na którym wiem czego nie rozumiem. Bo ja nadal nie rozumiem wielu aspektów kultury kenijskiej! Wiem, które moje typowo europejskie czy polskie zachowania nie przystają do życia w Afryce, a to jest bardzo ważne w integracji z kulturą afrykańską. Ludzie z Europy przyjeżdżający do Afryki chcą pomóc, ale problem w tym, że chcemy to robić po europejsku - szybko, i efektywnie. A w Afryce pojęcie efektywności może być inne niż w Polsce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawy wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.